R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21785724 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-12-14
Jaguar od Władysława Gomułki

 

Spotkanie byłych kolarzy Lecha Poznań


Byli kolarze Lecha Poznań spotkali się 1 marca 2014 na przyjacielskie wspominki. Od lewej: Marek Szymański, Jerzy Zamelski, Jan Pyskło, Marek Kluj, Kazimierz Marchewka, Waldemar Dubliński (przyjechał specjalnie na to spotkanie z Wolfsburga - Niemcy), Bogdan Malke, Grzegorz Ryżak, Jan Zozuliński i Waldemar Nowacki.
Fot. Piotr Kurek

– Miałem dziewiętnaście lat, był rok 1959, gdy na oczach kilkudziesięciu tysięcy ludzi finiszowałem na bieżni Stadionu X-lecia w Warszawie. Finiszowałem jako pierwszy i w nagrodę otrzymałem najlepszy wówczas polski rower szosowy marki "Jaguar". Wręczał mi go Władysław Gomułka, ówczesny I sekretarz KC PZPR - wspominał w sobotni wieczór, podczas spotkania byłych kolarzy Lecha Poznań, Kazimierz Marchewka.

Kazimierz Marchewka, rocznik 1940, był kolarzem, jest nadal trenerem tego pięknego sportu, jego działaczem. W minioną sobotę, 1 marca, był jednym z uczestników sympatycznego spotkania byłych kolarzy Lecha Poznań, które odbyło się na ulicy Żydowskiej 28 w Grodzie Przemysła.

Kazimierz Marchewka, Marek Szymański (1954), Waldemar Nowacki (1956), Grzegorz Ryżak (1956), Jan Zozuliński (1958), Bogdan Malke (1954), Jan Pyskło (1954), Jerzy Zamelski (1957), Piotr Fischer (1953) i Marek Kluj (1957) siedli przy jednym stole w "Cafe Bordo", by przez kilka godzin wspominać swe treningi, wyścigi, sukcesy i zwycięstwa, także i te trudniejsze chwile swych sportowych karier.

Gościem specjalnym tego mityngu szosowców Lecha był Waldemar Dubliński, były kolarz tego klubu sportowego. Podobnie jak Czesław Lang, jak Krzysztof Sujka, jak Jan Jankiewicz, poznaniak urodził się w roku 1955 (18 maja i jest o jeden dzień młodszy od wicemistrza olimpijskiego z Moskwy oraz organizatora Tour de Pologne), uprawiał kolarstwo od 1967 do 1979 roku. Teraz mieszka w Niemczech, w Wolfsburgu, gdzie prowadzi firmę taksówkową.


Kazimierz Marchewka był trenerem kolarstwa w Lechu Poznań od 1969 do 1996 roku. Teraz życzy Michałowi Kwiatkowskiemu zwycięstwa w Tour de France.
Fot. Piotr Kurek

Kaziu Marchewka, człowiek kolarstwa od zawsze i starszy od swych byłych zawodników od 13 do 18 lat, wspominał rok 1959, gdy startował w Warszawie w ogólnopolskim wyścigu szosowym. – Ścigało się wówczas ponad 100 zawodników, mieliśmy do pokonania dystans 100 kilometrów. Na końcówce zachowałem wiele sił, dojechałem w czołowej grupie. I zachowałem zimną krew na finiszowych metrach. Moi rywale za szybko chcieli być na mecie, upadli na zakręcie, ja zaś finiszowałem jako pierwszy.

– To było wielkie dla mnie przeżycie. Stadion X-lecia wypełniony do ostatniego miejsca. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi biło mi brawo, w nagrodę za pierwsze miejsce otrzymałem najlepszy wówczas polski rower szosowy marki "Jaguar". Marzyli o nim wówczas moi rówieśnicy, wręczał mi go Władysław Gomułka - I sekretarz KC PZPR.

W sobotę przez ponad pięć godzin trwały wspomnienia kolarzy poznańskiego Lecha. Najbardziej znani - to Marian Kegel i Zenon Czechowski, uczestnicy Igrzysk Olimpijskich w Meksyku i Wyścigu Pokoju. To także Lech Kluj, to także dziesiątki innych utalentowanych szosowców, którzy reprezentowali nasz kraj na championacie świata, na najpoważniejszych imprezach w kraju i poza jego granicami.

– Byłem trenerem w Lechu Poznań od 1969 do 1996 roku, czyli 27 lat - mówił w sobotę Kazimierz Marchewka. – Gdzieś około 300 młodych ludzi uczyłem jazdy na szosy, elegancji kolarskiego wyglądu, troski o rower. I nagle w 1996 roku, z dnia na dzień, okazało się, że nowym włodarzom Lecha Poznań nie po drodze z kolarzami. Sekcja szosowa przestała istnieć, dorobek dziesięcioleci legł w gruzach. Postawiono na piłkarzy nożnych.

Dziś, tak na dobrą sprawę, w Poznaniu, mieście ponad pół miliona mieszkańców, nie ma żadnej znaczącej sekcji kolarskiej jak przed laty (jest Stomil i jest Borant), nie ma porządnego klubu, który mógłby szkolić następców Mariana Kegela, Zenka Czechowskiego i Lecha Kluja.

Mieszkańcy Poznania do biednych nie należą, stopień zamożności i dobrobytu jest, jak na polskie warunki, dość wysoki, poziom bezrobocia - niski, ale te cechy gospodarnego miasta nijak nie przekładają się na to, by z Grodu Przemysła wyłonił się talent na miarę Michała Kwiatkowskiego z Torunia, wschodzącą gwiazdę światowego kolarstwa. Nie ma dużego klubu kolarskiego, nie ma sponsorów, są natomiast dziesiątki tysięcy ludzi, którzy pedałują rekreacyjnie i startują z ochotą oraz pasją w maratonach MTB. Władze miasta z prezydentem Ryszardem Grobelnym na czele uznały, że nie chcą gościć w tym roku w swych progach 71. Tour de Pologne.

Kolarze Lecha Poznań wspominali swe dobre lata, siedemdziesiąte, gdy nie brakowało chętnych do uprawiania kolarstwa, gdy młodzież chętnie garnęła się do tego trudnego, ale i zarazem niepowtarzalnie pięknego sportu.


Autor Wielkopolskiego Rowerowania (z lewej) z Kazimierzem Marchewką i byłymi kolarzami Lecha Poznań.

Wspominali Ryszarda Szurkowskiego, Stanisława Szozdę, Czesława Langa, Lecha Piaseckiego, Jana Jankiewicza, Krzysztofa Sujkę, Franciszka Harbacewicza i innych. I zgodnie, wznosząc w górę kielich wina za zdrowie swe i polskiego kolarstwa, stwierdzili, że Michał Kwiatkowski wygra Tour de France.

– W tym roku jeszcze nie, ale w 2015 jak najbardziej - stwierdził pewnie, kategorycznie Kazimierz Marchewka. Z czym jego podopieczni, z kolarską znajomością rzeczy, zgodzili się bez oporu. Z entuzjazmem i nadzieję, że w końcu Polak dojedzie do Pól Elizejskich jako pierwszy, jako lider, jako champion. I wygra najtrudniejszy wyścig kolarski świata.

                                                                Piotr Kurek
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL