R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19318701 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-17
Jeden dzień z życia mistrza świata

 

Adrian Tekliński gościł w Obornikach i w Poznaniu


Adrian Tekliński i Janusz Kowalski - dwaj polscy mistrzowie świata. Złotkowo, 18 maja 2017. 
Fot. Piotr Kurek  

Adrian Tekliński, torowy mistrz świata 2017, przyjechał w tym tygodniu na jeden dzień do Poznania, by - przede wszystkim - wystartować w szosowym wyścigu kolarskim na tutejszym torze samochodowym. Co też i zrobił, zbierając oklaski i brawa od ludzi, którzy kochają rowery i sportową rywalizację. 

Przyjechał o poranku, wyjeżdżał po godzinie dwudziestej. Był to niezwykle pracowity dzień wielce sympatycznego kolarza. Gościł w kilku miejscach, wszędzie życzliwie przyjmowany. Towarzyszyłem mu cały dzień, bliżej poznając sportowca, historię jego życia i marzenia na przyszłość

Wzruszające spotkanie. Adrian Tekliński jest kolarzem, specjalizuje się w konkurencjach wytrzymałościowych na torze. 13 kwietnia w Hongkongu w imponującym stylu wywalczył tytuł mistrza świata w scratchu, czyli jeździe na dystansie 15 km (60 rund). 

Jadę z nim do Złotkowa. – Zrobię Panu prezent! - mówię do Adriana Teklińskiego. Złotkowo, ulica Złota 5. Docieramy do miejsca, gdzie Janusz Kowalski, szosowy mistrz świata z Montrealu (rok 1974), prowadzi swój gospodarczy biznes (SAIKO - producent obręczy rowerowych i kół) i także bardzo ładny salon rowerowy.


Adrian Tekliński w salonie rowerowym Janusza Kowalskiego. W tle zdjęcia ilustrujące bogatą karierę mistrza świata, triumfatora TdP z roku 1976, także wielu innych wyścigów.
Fot. Piotr Kurek 

Adrian Tekliński jest politologiem (studiował w Krakowie), zna historię Polski i świata, ale interesuje się tym wszystkim (ludźmi i wydarzeniami), co przez lata i dziesięciolecia tworzyło potęgę naszego cyklizmu.

W Złotkowie dwaj mistrzowie świata stają do wspólnej fotografii. Tęczowa koszulka Janusza Kowalskiego wisi dumnie za szkłem na ścianie, Adrian trzyma swoją w dłoniach. I wysłuchuje z uwagą, jakby to było wczoraj, relacji Mistrza Janusza o wyścigu w kanadyjskim Montrealu. O tym, jakie były wówczas ustalenia trenera, kto jechał w reprezentacji Polski, kto wreszcie stanął na podium. 

– To było 43 lata temu - śmieje się triumfator Tour de Pologne 1976. – Wówczas też tak byłem wycieniowany, jak ty teraz - mówi do Adriana. – Życzę Tobie dalszych sukcesów i medali - podkreślił na pożegnanie jeden z najbardziej znanych wielkopolskich kolarzy.


Adrian Tekliński w siedzibie firmy DT Swiss Polska w Obornikach. 18 maja 2017.
Fot. Piotr Kurek

DT Swiss Polska. Firma znajduje się w Obornikach, 30 km na północ od Poznania, i produkuje koła kolarskie najwyższej jakości. Zatrudnia ponad 300 osób, niedawno obchodziła dziesięciolecie swego istnienia.

Co tu dużo mówić, na kołach z Obornik Francuzka Julie Bresset zdobyła podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012) złoty medal w wyścigu cross country.  

Mistrza świata podejmują Tomasz Gil - wiceprezes DT Swiss Polska i zarazem dyrektor operacyjny firmy oraz Waldemar Kotarski - dyrektor ds. logistycznych. 


Tomasz Gil i Adrian Tekliński, za nimi tysiące dobrych kół kolarskich, które pojadą w Polskę i w świat. 
Fot. Piotr Kurek 
 
– Nie tylko Julie Bresset korzystała z naszych kół. Szwajcar Nino Schuter też na nich jeździ. Maja Włoszczowska również zamawiała u nas na swoje potrzeby. Te trzy nazwiska najlepiej ilustrują, że nasze wyroby cieszą się uznaniem wśród kolarskich mistrzów - podkreśla Tomasz Gil.  

Pan Prezes jest rówieśnikiem Andrzeja Kaisera (rocznik 1973). Tworzył firmę w Obornikach od zera, dziś współpracuje ona z najlepszymi na świecie producentami rowerów. Sponsoruje zawody kolarskie (szosowe, MTB), sam Pan Prezes ściga się także w nich, jak choćby 29 kwietnia w wielce sympatycznej i bogatej w nagrody imprezie o nazwie DT4YOU MTB Maraton Oborniki.


Ten magazyn wyrobów gotowych odzwierciedla skalę produkcji w DT Swiss Polska w Obornikach. 
Fot. Piotr Kurek  

Dwie godziny w DT Swiss Polska. Szefowie firmy pytają Adriana o dotychczasowy przebieg kariery, o jego sportowe marzenia, stają do wspólnej fotografii. I pokazują mu swe gospodarstwo - dział po dziale, jak powstają kolarskiej koła najwyższej jakości. I informują nas, że renoma firmy zmusza ich do powiększenia fabryki (wytwórni) na kolejnych hektarach ziemi. 

Automobilklub Wielkopolski. W grudniu tego roku minie czterdzieści lat, gdy w Poznaniu powstał tor samochodowy "Poznań". Wówczas, jak pamiętam, u jego twórców tliła się nadzieja, że kiedyś do Grodu Przemysła przyjedzie Formuła Jeden i jej mistrzowie.

 
Adrian Tekliński na torze samochodowym "Poznań", 18 maja 2017.
Fot. Piotr Kurek

Ten tor, to miejsce, od prawie samego początku był życzliwy kolarzom. Pedałowali tutaj Ryszard Szurkowski, Janusz Kowalski, Zenon Czechowski, Zbigniew Szczepkowski.

Trzy lata temu zaczęły się tutaj odbywać kolarskie czwartki - dwadzieścia w roku plus finałowa rozgrywka. Tak było przed dwoma laty i rokiem.  

– Dwa lata temu przyjechałem na tor samochodowy "Poznań", by treningowo pościgać się przed Mistrzostwami Europy we Francji - mówił w czwartek w gabinecie prezesa AW Roberta Werle Adrian Tekliński. – To przetarcie na poznańskim asfalcie dało mi brązowy medal. Podobnie było przed rokiem, gdy po wyścigu w Poznaniu na Mistrzostwach Europy w Szwajcarii wywalczyłem srebrny medal - podkreśla mistrz świata 2017 z Hongkongu.


Romuald Szaj (od lewej), Adrian Tekliński i Robert Werle. Siedziba Automobilklubu Wielkopolski.
Fot. Piotr Kurek

I dodaje: – To świetne miejsce, tor "Poznań", do treningu kolarskiego: do uczenia się, jak pokonać na trasie 4083 metrów aż siedemnaście zakrętów, jak pedałować szybko jeden obok drugiego. Myślę, że koledzy z torowej reprezentacji Polski będą, tak jak ja, chętnie tu przyjeżdżać.

12 rund na torze. W czwartek 18 maja Romuald Szaj, prezes Wielkopolskiego Towarzystwa Cyklistów, zarządził szosowe ściganie na dwunastu rundach, czyli 48996 metrach. 

Sto dwadzieścia trzy osoby, w tym kilka pań i Adrian Tekliński stanęli na starcie. Mistrza przywitano oklaskami i brawami. Ale tego dnia pasjonaci szosy z całej Polski jechali na całego, osiągając średnią prędkość ponad 44,97 kilometry na godzinę. Wygrał Wojciech Ziółkowski (rocznik 1984) ze Stargardu. 


Romuald Szaj (organizator czwartków kolarskich), Adrian Tekliński, Piotr Kurek, Władysław Gładysiak i Tadeusz Jasionek. 18 maja 2017. 
Fot. archiwum Piotra Kurka 

Adrian jechał gościnnie i treningowo. Każdy choć przez moment chciał obok niego pedałować. Na finiszu rozprowadzał Filipa Kaczanowskiego, kierownika poznańskiego Autodromu przy ulicy Głogowskiej.

I już po ukończonym wyścigu jedna sesja zdjęciowa za drugą. – Panie Adrianie, jeszcze ze mną proszę - słyszało się w czwartkowy wieczór.

Zamiast podsumowania. – Jestem w szoku - mówił mi Adrian Tekliński, gdy wieczorem opuszczał Gród Przemysla. – Poznań i Oborniki przyjęły mnie po królewsku. I kolarze na torze "Poznań" i jego prezes, i szefowie DT Swiss Polska oraz Janusz Kowalski. Dostałem upominki, ale wywożę przekonanie, że ludzie tu mieszkający kochają rowery pełną piersią - to ostatnie słowa sympatycznego mistrza świata, mistrza toru, przed wyjazdem ze stolicy Pyrlandii.

                                             Piotr Kurek

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL