R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 34807383 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2020-07-06
No, to się dotleniłem

 

87 kilometrów w lutową niedzielę


Autor tekstu na ulicy Podleśnej w Puszczykowie. 
Fot. Oskar Maciejewski

No, to się dotleniłem w lutową niedzielę. Drugą już w tym miesiącu i niesłychanie pogodną dla ludzi rowerów i kolarstwa. Chciałem dziś pokonać na swym niezawodnym Wheelerze Pro 59 ponad 100 kilometrów, ale na końcu jazdy licznik wskazał 87,40 km.


Ponad sześć godzin pedałowania na trasie dobrze mi znanej od kilkudziesięciu już lat. Ruszyłem z os. Kosmonautów (Poznań), by po przejechaniu mostu Lecha już na pierwszych metrach Wartostrady usłyszeć za swymi plecami: – Witamy Panie Piotrze!

Obejrzałem się za siebie i widzę jedną z najsympatyczniejszych osób wielkopolskiego kolarstwa - Paulinę Kilkowską i jej kolegów. Mieszkają w Mosinie i okolicy (Krosinko, Dymaczewo) i dziś postanowili wybrać się na Dziewiczą Górę. Ruszyli z miasta, którego symbolem jest postać Eleganta, wcześnie, bo o 8.30.

Kiedy ich spotkałem na Wartostradzie, między mostem Lecha a mostem biskupa Jordana, byli już po wizycie na Dziewiczej Górze. – Nadspodziewanie mało błota w tym miejscu - słyszę od pani Pauliny, która regularnie rywalizuje na torze samochodowym "Poznań" w jeździe indywidualnej na czas. I to z sukcesami.


Paulina Kilkowska i jej koledzy na Wartostradzie.
Fot. Piotr Kurek

Rozstaję się z nimi na wysokości Trasy Hetmańskiej, po przejechaniu wschodniej Wartostrady, i jadę własnym tempem. Przez Starołękę, Dębinę, Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Drużynę, Nowiniki, wieś Pecna i Iłówiec. Tutaj skręcam na Sucharzewo, spokojną drogę asfaltową, gdzie auta jeżdżą, ale od czasu do czasu.

W Sucharzewie zatrzymuję się przy wiejskiej tablicy informacyjnej, na której w widocznym miejscu widnieje widnieje komunikat o strzelaniu do drapieżników (taki eufemizm) na terenie Nadleśnictwa Konstantynowo - okręg Krzyżanowo. Dziś także od poranka do godziny 17 myśliwi mają robotę. Strach wjeżdżać do okolicznych lasów...

Grzybno, Żabno, tutaj skręcam w stronę Krajkowa. Kilka kilometrów szybkiego pedałowania w spokojnej i przepięknej okolicy. Po drodze  mijam drogę w lewo, która prowadzi do Baranówka, w której najbardziej znanym mieszkańcem był Bohdan Smoleń.

Od Krajkowa do Sowińca kolejne kilka kilometrów przepięknej jazdy. Zadbany asfalt, kilka zakrętów i po obu stronach zadbane i dobrze strzeżone tereny Aquanetu (stąd Poznań czerpie swą wodę). I dojeżdżam do Sowińca.


Samolot - symbol bogactwa - w Sowińcu.
Fot. Piotr Kurek

Spoglądam w prawo: boisko do polo istnieje, samolot dwupłatowy stoi dumnie skierowany w stronę Śremu. To posiadłość Mariusza Ś., którą kiedyś, obok artystycznie wykutej bramy z napisami MŚ, strzegli strażnicy. Dziś brama jest zamknięta, żadnych ochroniarzy nie widać, choć sadzonki róż już zakorzeniają się przy wjeździe do rezydencji i parku. 

Ilówiec, Sucharzewo, Grzybno, Żabno, Krajkowo, Sowiniec - między tymi miejscowościami jazda po asfalcie jest wielką przyjemnością. Świeci słońce, jest ciepło, oziminy nie są przykryte śniegiem a już jaskrawo zielenieją. Nie jestem sam na rowerze na tej trasie.

Wracam do Poznania przez Mosinę, Puszczykowo, Luboń. Na Dębcu przez most nad Wartą kieruję się na Starołękę. I dalej już jazda Wartostardą (wschodnim odcinkiem). Od Trasy Hetmańskiej oświetlają ją od niedawna latarnie - aż do mostu biskupa Jordana.

Most Rocha super oświetlony, Wartostrada oświetlona, Katedra Poznańska oświetlona, most biskupa Jordana też oświetlony. Napiszę krótko, jazda po zmierzchu i wieczorową porą od Hetmańskiej do Śródki to także niezłe przeżycie estetyczne. I jakby tego było mało, na boisku piłkarskim na Śródce trwa mecz przy pełnym oświetleniu. Grają młodzi ludzi, Mikołaj z numerem 33 zwraca na siebie uwagę. Za siatką piją kawę i obserwują grę syna jego rodzice.

87 kilometrów, sześć godzin jazdy, rozmowy i spotkania z ludźmi. To moja ósma jazda rowerowa w tym roku - najdłuższa.

Zamierzyłem sobie, by w tym roku przejechać na swym rowerze 7500 km (każda setka to jeden rok mego życia). W większości będzie to pedałowanie po Polsce, ale w lipcu, od 8 do 18, będę kręcił kilometry, w dobrym towarzystwie, na Białorusi. Z Brześcia przez Kobryń, Pińsk, Słuck, Nieśwież (kiedyś rezydencja Radziwiłłów) do Mińska - w sumie kilkaset kilometrów. .

Po dzisiejszej jeździe sumuję tegorocznie przejechane kilometry: 350,09 km. Przede mną pracowity rok: dużo długich jazd, dużo wrażeń na rowerze, nadmiar życiowego dotlenienia organizmu.


                                                     Piotr Kurek
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL