R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19427412 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-23
Szymon Gruchalski

 

Dobrze czuję i fotografię, i kolarstwo
Z Szymonem Gruchalskim rozmawia Piotr Kurek


Fot. Szymon Gruchalski

– Gratulacje. Otrzymałem informację, że jedzie pan w 69. Tour de Pologne jako fotoreporter na motocyklu. Czy to prawda i czy raduje się pan z tego powodu?

– Dziękuję, jestem bardzo szczęśliwy, że będę miał okazję w końcu na własnej skórze doświadczyć wrażeń, jakich zawsze zazdrościłem Grahamowi Watsonowi, ikonie fotografii kolarskiej. Już dwa lata temu kilka moich galerii powstało na etapach TdP, są do dziś na oficjalnej stronie wyścigu, widać sprawdziłem się wówczas podczas naszej największej imprezy sportowej w Polsce. Działałem wówczas z podstawową akredytacją i bez motocykla, ale dałem radę, co znalazło widać uznanie w oczach Lang Teamu oraz redaktora Tomasza Piechala z s24.pl. To on mnie polecił panu Czesławowi Langowi.

– Od kiedy współpracuje pan z portalem s24.pl?

– Dla s24.pl od 2009 roku wykonuję sportowe galerie z różnych imprez sportowych. Byłem jako fotoreporter na kilku Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym, Mistrzostwach Europy i Pucharach Świata MTB, ale również na meczach Lecha w Lidze Europejskiej. Pracowałem na meczach reprezentacji Polski w piłce ręcznej, ostatnio dokumentowałem Final Four w siatkówce z udziałem Skry Bełchatów, na której to stronie internetowej też można znaleźć moje zdjęcia z innych imprez z ich udziałem. Myślę, że te doświadczenia pozwolą mi wykonać zadanie bezbłędnie, zwłaszcza, że czuję i fotografię, i kolarstwo.

– Od ilu lat zajmuje się pan kolarstwem z jednej strony, z drugiej zaś fotografowaniem sportowców na rowerach?

– Zaraz po studiach w 2003 roku zacząłem już działać jako trener. Z czasem pierwszymi aparatami cyfrowymi dokumentowałem wyczyny swoich zawodników: Maciej Paterskiego, później Karoliny Giezek i Weroniki Rybarczyk. Z czasem chciałem robić lepsze zdjęcia i dociekałem, dlaczego niektóre są lepsze a inne gorsze. Jestem samoukiem w tej dziedzinie. W 2006 roku Karolina Giezek dostała powołanie na Mistrzostwa Europy MTB w St. Wendel i stwierdziłem, że muszę mieć już dobry aparat na taką imprezę.

– Jaki aparat pan wówczas kupił?

– Kupiłem NIKONA D80 a pierwszy obiektyw pożyczył mi wszystkim znany w środowisku kolarskim Krzysztof Rybarczyk. Tak się złożyło, że przywiozłem z Mistrzostw Europy w St. Wendel kilka naprawdę dobrych zdjęć, za które zapłacił mi miesięcznik "Magazyn Rowerowy". Wówczas zrozumiałem, że potrafię dobrze uchwycić kolarskie piękno. Moje zdjęcia zaczęły nabierać formy, treści. A niezastąpiony Krzysiek Rybarczyk pożyczył mi kolejny teleobiektyw. I zaczęło się na dobre. Dziękuję mu dziś za tamte gesty, pomoc i wsparcie, bo bez nich, na mój start pewno potrzebowałbym więcej czasu, środków i determinacji. A tak w ogóle, Krzysztof od zawsze mnie inspirował, bo czego się nie dotknął, zamieniał w złoto dzięki zaangażowaniu i pasji. Dziś już pracuję na swoim sprzęcie, oczywiście zmieniałem go kilka razy w międzyczasie, ale marka pozostała ta sama.

– W tym roku 69. Tour de Pologne zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. Pojedzie Belg Tom Bonnen, Norweg Thor Hushovd, jak również inni znani kolarze. Będzie miał pan okazję z bliska fotografować tych mistrzów szosy.



Cadel Evans i jego złoty krążek. Mendrisio, 27 września 2009.
Fot. Szymon Gruchalski

– Dzięki Tomkowi Piechalowi i s24.pl mogłem fotografować wielu mistrzóww sportu na wielu imprezach w całej Europie. Thor Hushovd jest już na moich zdjęciach z wyścigu Lombardia w 2010 roku we Włoszech, i to w świeżej koszulce mistrza świata. Z Boonenem pamiętam historię, że na Mistrzostwach Świata w Mendrisio w Szwajcarii stojąc na starcie wypatrując Macieja Paterskiego zorientowałem się, że stoję z Tomem ramię w ramię i nie mogę mu zrobić zdjęcia, bo jest za blisko! Dzięki akredytacji i koszulce z napisem PHOTO można przeżywać naprawdę wspaniałe chwile. Na dekoracji na tych samych mistrzostwach stałem trzy metry od podium na którym dekorowano Cadela Evansa a obok mnie szlochała jego zona. Cadel płakał, a ja po skończonych zdjęciach musiałm wyjść na chwilę na bok, bo zaczęło mi się miękko na sercu robić. Wtedy dotarło do mnie pierwszy raz, gdzie jestem i co robię. Tego człowieka jeszcze w ogólniaku nagrywałem na kasetach video, jak wygrywał Puchary Świata w MTB i do tych kaset modliłem się a komentarz angielskich komentatorów pamiętam do dzisiaj. A tu dziś robię zdjęcia z odległości, przy której w teleobiektywie mieści się tylko jego twarz i medal mistrza świata.

– Robi pan zdjęcia najlepszym kolarzom świata. Ale czy czasem daje im pan w prezencie swe fotografie, na których są oni uwiecznieni?

– Czasem tym zawodnikom daję ich zdjęcia, wywołane, w dużych formatach, jak wiem, że ich spotkam. Zawsze są bardzo wdzięczni. Daniele Benatti kiedyś na starcie etapu dostał ode mnie takie zdjęcie, a dzień później na trasie Tour de Pologne, na podjeździe pod Zameczek, zauważył mnie, serdecznie zawołał i kiwając ręką pozdrowił. Tak samo cieszył się Peter Sagan na TdP, który nie krył zaskoczenia, gdy dostał zdjęcie, jak na jednym kole wjeżdża na metę po koszulkę Mistrza Europy MTB, dokładnie tam, gdzie zaczęła się moja przygoda, czyli w St. Wendel w 2006 roku. To trochę paradoks, ale ci wielcy zawodnicy mają robionych setki tysięcy zdjęć, ale sami posiadają jedynie kilka tak naprawdę.

– W tegorocznym Tour de Pologne pojedzie także Maciej Paterski, jak pan mieszkaniec Jarocina i zarazem kolarz włoskiej grupy Liquigas-Cannodale. Wiem, że fotografuje go pan od lat wielu.

– Mam tego farta, że mogę naprawdę przeżywać niesamowitą historię, łącząc dwie największe pasje, fotografię i kolarstwo. Dzięki Maciejowi mam dodatkowy bodziec, by jeździć na największe imprezy kolarskie z jego udziałem. On ma super zdjęcia, ja mam wielkie emocje i satysfakcję. On może liczyć na najlepszy doping niezawodnych kibiców jarocińskich, jego kibice szansę podejść bliżej do świata wielkiego kolarstwa. Maciej jest w tej chwili dla mnie przyjacielem bardziej niż zawodnikiem. Staram się zawsze mu pomagać jak tylko mogę, on nie pozostaje też dłużny, gdyż pamięta zawsze o swoim pierwszym klubie i jego dzisiejszych młodych zawodnikach. Jak jest w Polsce zawsze odwiedza nas na treningu. Kiedyś w klubie robiłem ankietę wśród moich zawodników i wyszło, że idolem 100% dzieciaków jest Paterski. To jest symbioza.

_ Siedem dni na motocyklu z aparatem fotograficznym w dłoni. Tegoroczny Tour de Pologne rozpoczyna się w Karkonoszach, kończy w Krakowie. Kolarze pojadą wzdłuż południowej granicy Polski, w większości po górach. Będzie zatem okazja, by ich fotografować w pięknej scenerii, a taką zawsze tworzą góry.

– Z tą pracą trochę jest tak, jak z kolarstwem. Niby kolarze jadą do Kataru, Omanu, jest wyścig w Australii. Francja, Włochy, belgijskie klasyki i dalej w świat. Niby ciągłe podróż, a tak naprawdę jedyne co widzę to przednie koło swojego roweru. W fotografii jest podobnie. Dwie godziny fotografuję mecz siatkówki i tak naprawdę go nie widzę. Cały czas patrzę przez wizjer aparatu. Cały czas szukam kadru, emocji, czasem na pierwszym, czasem na drugim planie. Trzeba wiele rzeczy przewidywać, pomaga znajomość dyscypliny. Tak naprawdę nie ma czasu na podziwianie widoków czy przebiegu samej imprezy. Chyba, że w kontekście dobrych kadrów. Dla mnie, przede wszystkim, na zdjęciach najważniejsze są emocje. W sporcie ich nie brakuje, dlatego to wdzięczny temat, choć trudny. Trzeba logistycznie się przygotować. Na deszcz, na wiatr, na upał, na awarie sprzętu. Sprzęt waży też swoje, po kilku godzinach pracy naprawdę trzeba to kochać, żeby tego nie rzucić. Praca zaczyna się na długo przed startem od poważnych przygotowań, kończy się długo po przyjedzie na metę. Zdjęcia trzeba wyselekcjonować, przygotować i szybko udostępnić.

– Marzenia Szymona Gruchalskiego przed 69. Tour de Pologne?

– Myślę, że na refleksję i kontemplację przyjdzie czas dopiero po wyścigu a w jego trakcie maksymalnie się skupię na dobrej pracy. Chcę się wykazać i nie ukrywam, że chcę piąć się dalej wzwyż, bo nie ma w życiu nic lepszego jak spełniać się przez pasję. Moje marzenie - fotografować na Igrzyskach Olimpijskich (Macieja Paterskiego oczywiście).

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL