R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18567265 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-06-26
Artur Kozal

 

Artur Kozal kocha kolarstwo oraz zaleca
bawić się i trenować profesjonalnie
Mistrz Polski zaprasza na swe zajęcia


Artur Kozal z żoną Anną i córeczką Mileną.
Fot. Joanna Zbroszczyk

Artur Kozal jest właścicielem firmy FTI, twórcą programu FTI Cycling® Indoor & Outdoor, absolwentem AWF w Poznaniu, od 1998 roku zawodnikiem kolarskich klubów sportowych, trenerem kolarzy projektu FTI Academy, indywidualnym i drużynowym amatorskim mistrzem Polski w kolarstwie szosowym, wielokrotnym medalistą ogólnopolskich wyścigów i maratonów szosowych, maratonów MTB oraz wyścigów XC, trenerem personalnym, trenerem FTI nordic walking, instruktorem wielu dyscyplin sportu.

Syn Ziemi Leszczyńskiej. Urodził się w Lesznie w czasie stanu wojennego. Był to dzień 15 października 1982 roku. Jego rodzice są (emerytowanymi) pedagogami: mama Romana była dyrektorem przedszkola w Krzycku Wielkim, ojciec Mieczysław natomiast nauczycielem fizyki i chemii w miejscowej szkole podstawowej (rodzice 11 lat temu wrócili w swoje rodzinne strony do Krotoszyna, mama jako dyrektor miejscowego przedszkola, tata kontynuwał nauczanie fizyki w miejscowym LO). Ma dwie siostry: Emilię (starszą o trzy lata) i Paulinę oraz dwóch braci - Sławomira i Radosława.

Lata dzieciństwa i młodości upłynęły mu na wczesnej nauce i wielkiej tęsknocie za rowerem. Mieszkał z rodzicami i rodzeństwem w Krzycku Wielkim, urokliwej wiosce na Ziemi Leszczyńskiej - niedaleko Włoszakowic, Boszkowa, Bukówca Górnego.

Nie pamięta tak dokładnie, kiedy nauczył się pedałować, jeździć na rowerze. Ale ma nieodparte przekonanie, że bardzo wcześnie Początkowo był BMX, później zwykły rower. Jako młody człowiek oglądał transmisje telewizyjne z Tour de Pologne i bardzo, ale to bardzo chciał być kolarzem. W tym czasie pokonywał dystans 15 kilometrów z Krzycka Wielkiego przez wsie Bukówiec Górny, Sądzia i Boguszyn do Krzycka Wielkiego. Na całe życie zapamiętał te okolice, gdy mierzył się z drogą na normalnym bicyklu.

Pierwszy rower szosowy. Był uczniem siódmej klasy szkoły podstawowej, gdy w prezencie otrzymał od rodziców szosowy rower. – Nie był nowy, używany, niemiecki " Steiger" - wspomina swe nastoletnie marzenia Artur Kozal. – Miałem trzynaście lat, był rok 1995, gdy zdecydowałem się pojechać z Krzycka Wielkiego do Gostynia, by zobaczyć wyścigi kolarzy. W jedną stronę było 50 kilometrów, z powrotem także 50 kilometrów. Jechałem sam, pokonałem 100 kilometrów na rowerze w jeden dzień. Byłem z siebie bardzo dumny - dodaje.


Artur Kozal wygrał ponad 40 wyścigów na rowerze szosowym.
Archiwum Artura Kozala

– Ale najważniejsze co z tej wyprawy do Gostynia przywiozłem do domu, to wrażenia z szosowego wyścigu. Widziałem ładne rowery, kolorowo i szybko jeżdżących kolarzy, byłem pełen podziwu dla ich umiejętności, jak składali swe ciała na zakrętach. Zapragnąłem być jak oni.

Rok później (1996) Artur Kozal szuka kogoś, kto mógłby 14-latkowi podpowiedzieć, doradzić, jak zostać kolarzem. Trafia na Michała Kamińskiego z Leszna - policjanta z zawodu i szosowego mastersa, który staje się jego trenerem.

– Jeździłem razem z Robertem Sycem i innymi kolarzami z Leszna, treningowo i wyścigowo. Ale także wybierałem się na zawody kolarskie jako kibic. Pojechałem kiedyś do Kościana, gdzie odbywały się wyścigi szosowe. Zapamiętałem podczas nich postać jednego kolarza - Artura Spławskiego z Poznania. Wchodził w zakręty maksymalnie pochylony nad ziemią, jak prawdziwy mistrz, i ja chciałem wówczas zostać takim zawodnikiem jak on - śmieje się Artur Kozal.

Minęły lata i dwaj Arturowie - Spławski (wzór) i Kozal (już masters - 31 lat) - należą do czołówki polskiego kolarstwa. Są utytułowani krajowo, Artur Spławski - także międzynarodowo.

Klub kolarski w Gostyniu. Artur Kozal w 1998 roku trafia (jest w tym czasie uczniem LO im. Karola Kurpińskiego we Włoszakowicach) do Kolarskiego Klubu Sportowego w Gostyniu. Trenerem w nim jest Waldemar Minta, zaś jego kolegami Robert Syc, Hubert Kryś, Tomasz Minta, Mateusz Mróz i jeszcze wielu innych zapalonych sportowców. – Było nas w sekcji około 20 kolarzy. Trenowałem wówczas bardzo intensywnie, przejeżdżałem około 20 tysięcy kilometrów rocznie. Najpierw jeździłem na rowerze marki "Giant", później na szosówce o nazwie "Rychtarski". Brałem udział, mniej więcej, w czterdziestu wyścigach rocznie, ale w tym czasie (w latach 1998-2001) odniosłem tylko trzy zwycięstwa w ogólnopolskich wyścigach szosowych: w Opolu, Mogilnie i Kłodzku.


Artur Kozal jako wykładowca.
Archiwum Artura Kozala

Artur Kozal dziś przyznaje, że wówczas myślał, że wraz z tysiącami pokonanych kilometrów forma będzie rosła, że będzie zwyciężał, wygrywał, triumfował. Teraz wie, jako absolwent poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego, że bardziej liczy się intensywność i jakość treningu, sposobu odżywiania i przygotowania do sportowej rywalizacji.

W latach 2001-2004 jest zawodnikiem Klubu Kolarskiego Deplast Leszno. Jego kolegami są Hubert Kryś, Robert Syc, Damian Wojciechowski i jeszcze prawie dwudziestu innych kolegów. W tym czasie jest studentem filii poznańskiego AWF w Lesznie i startuje w wyścigach z amatorskim nastawieniem.

Na planie pierwszym jest nauka, zdobywa uprawnienia instruktora rekreacji ruchowej oraz instruktora lekkiej atletyki (2003), w leszczyńskim klubie fitness "Galaxy" uczy innych aerobiku i jazdy na rowerach stacjonarnych. Od 2005 roku Artur Kozal kontynuuje studia na AWF w Poznaniu, szkoli się w zakresie fitness i w Grodzie Przemysła daje się bardzo dobrze poznać w "Nautiliusie" jako trener indoor cycling, nordic walking i trener personalny na siłowni.

Przełomowe spotkanie. Rok później, jesienią 2006, w "Nautiliusie" (ul. Chwiałkowskiego) dochodzi do spotkania dwóch ludzi - Piotra Pawlaka (człowieka biznesu i kolarstwa) i Artura Kozala.

– To było bardzo ważne spotkanie, pozwoliło mi wrócić do ścigania i nabrać nowego doświadczenia. Pan Piotr zaproponował, bym stał się członkiem tworzonego wówczas Corratec Teamu. Przystałem na to i od 2007 roku założyłem biało-niebieskie stroje drużyny, która wkrótce stała się znana w całym kraju (wygrała cztery razy zespołowo klasyfikację generalną Skandia Maraton Lang Team). W barwach Corratec Teamu startowałem do końca 2012 roku, odniosłem około 50 zwycięstw - na szosie, w wyścigach XC i maratonach MTB.


Artur Kozal podczas zawodów XC.

Archiwum Artura Kozala

Artur Kozal od roku 2005 dzieli swój czas na naukę innych wychowania fizycznego: w poznańskim Gimnazjum nr 58, w Gimnazjum w Suchym Lesie (czyni to do tej pory); jazdy na rowerach stacjonarnych w "Nautiliusie", w Red Fitness (Swarzędz i Poznań); naukę kolarstwa w Akademii FTI; wreszcie na swe sportowe wyczyny.

– Jestem szesnaście godzin na nogach. Wstaję o 5.30, kładę się około 23. Mam co robić, ale nie może być inaczej, gdy jestem rozpoznawalnym nauczycielem wychowania fizycznego, znanym i popularnym trenerem personalnym, indoor cycling i nordic walking, także kolarzem z tytułami mistrza Polski.

Kolarski mistrz Polski. Po raz pierwszy sięgnął po krajowy championat w roku 2011 w Śremie podczas Mistrzostw Polski masterów w wyścigu ze startu wspólnego w kategorii M30. Przed rokiem z Łukaszem Rakoczym z Poznania zdobyli mistrzostwo Polski w jeździe parami - też kategoria M30.

Lista sukcesów niespełna 32-latka jest imponująca. Trzy razy z kolegami zajmował pierwsze miejsce w AMBER ROAD - drużynowej jeździe na czas na dystansie 100 kilometrów w Gostyniu (lata 2010, 2011, 2013), zdobył 1. miejsce podczas drugiego etapu ROAD TROPHY w Istebnej w 2012 roku, 2 razy wywalczył 5. miejsce w klasyfikacji generalnej tej najtrudniejszej etapówki dla amatorów. Ponad 40 razy wygrał (w latach 2008-2013) ogólnopolskie wyścigi szosowe mastersów.

Artur Kozal jest znaną postacią w polskim świecie mastersów. Kiedy finiszuje na samochodowym torze "Poznań", pędzi z prędkością 70 kilometrów na godzinę. Tak było, między innymi, w sierpniu ubiegłego roku, gdy wygrał z Janem Szymańskim z Poznania, łyżwiarzem. Przyszłym olimpijczykiem z Soczi, brązowym medalistą.


Artur Kozal przed Janem Szymańskim (łyżwiarzem z lewej). Zawody szosowe na samochodowym torze "Poznań", sierpień 2013.
Archiwum Krzysztofa Kozaneckiego

– To był niesamowity wyścig. Kilkanaście rund (każda o długości 4100 metrów) i wysoka przeciętna prędkość - około 42 kilometrów na godzinę. Nasz łyżwiarz pokazał swą siłę, inicjował ataki, ja zaś wiedziałem, że chcę wygrać. Co też i się stało. Napracowałem się na ten sukces, Jan Szymański był drugi, ale o mym zwycięstwie zadecydowalo większe doświadczenie wyścigowe i trochę kolarskiego sprytu - przyznaje mieszkaniec Mosiny Artur Kozal. – Ale wiem, że nasz panczenista ma ogromny kolarski potencjał - dodaje.

Mieszkaniec Mosiny. Artur Kozal mieszka w Mosinie od 2010 roku. Terenów do treningu ma pod nosem aż nadto. Z ulicy Krotowskiego na Pożegowską, podjazd w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego, gdzie przed laty Marcin Sapa przygotowywał się do Tour de France jako zawodnik grupy Lampre, odległość jest na przysłowiowy rzut beretem.

– W Mosinie są najlepsze podjazdy dla kolarzy - zachwala okolicę Artur Kozal. – Pojazd nr 1 prowadzi od strony szosy Poznań - Mosina w kierunku zbiorników wody Aquanetu na Pożegowie, podjazd nr 2 - od ulicy Pożegowskiej przez las w stronę wieży widokowej na Pożegowie i podjazd nr 3 - Pożegowską w kierunku Wielkopolskiego Parku Narodowego.

21 sierpnia tego roku minie dziesięć lat od ślubu z panią Anną. Z żoną (równolatką) znają się bardzo długo, ich córeczka Milena 20 czerwca tego roku zdmuchnie dwie świeczki na urodzinowym torcie.

Pracowite życie. Treningi na rowerze, wyścigi na szosie - przede wszystkim, to tylko część pracowitego życia Wielkopolanina, który po rodzicach (pedagogach) odziedziczył talent do mistrzowskiego prowadzenia zajęć kolarskich pod dachem i na świeżym powietrzu (FTI Cycling Indoor & Outdoor). Czyni tak w Poznaniu i w Swarzędzu (Red Fitness), w Gdańsku (Fitness Haus i Calypso), okazjonalnie także w Kole, Wolsztynie. Marzy mu się pokazanie swych umiejętności w innych miejscach w Polsce - w Bydgoszczy i w Warszawie.

Jak skrupulatnie policzył, przeprowadził około trzech tysięcy zajęć. Dobiera starannie muzykę i z każdym rokiem wzbogaca swój autorski program rowerowy FTI Cycling Indoor & Outdoor. Ma swych fanów, którzy troszczą się o swe zdrowie razem z nim. Doradza dietę, zdrowy styl życia.


Artur Kozal wygrywa wyścig szosowy na poznańskich Smochowicach.
Fot. Artur Forysiak

Wysoki mężczyzna o ujmującym uśmiechu, łagodny z usposobienia, niezwykle dynamiczny na szosowym finiszu - Artur Kozal jest od 2010 roku właścicielem firmy FTI, twórcą programu FTI Cycling® Indoor & Outdoor, absolwentem AWF w Poznaniu, od 1998 roku zawodnikiem kolarskich klubów sportowych, trenerem kolarzy projektu FTI Academy, indywidualnym i drużynowym amatorskim mistrzem Polski w kolarstwie szosowym, wielokrotnym medalistą ogólnopolskich wyścigów i maratonów szosowych, maratonów MTB oraz wyścigów XC, trenerem personalnym, trenerem FTI nordic walking, instruktorem wielu dyscyplin sportu.

Motto, które przyświeca jego drodze życiowej i zawodowej brzmi: „Baw się i trenuj profesjonalnie”. Ci, którzy znają Artura Kozala, wiedzą aż nadto dobrze, że jest ono dobrze skrojone dla niego i dla ludzi, którym przekazuje swą wiedzę kolarską, medyczną, sportową, żywieniową wreszcie.

                                                 Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL