R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19427377 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-23
Rodzina Klujów

 

Historia rodziny Klujów:
osiemdziesiąt lat na szosie


Jan Kluj. Poznaniak, kolarz, mąż, ojciec trojga dzieci, mistrz Polski w wyścigu ze startu wspólnego z roku 1946. Trener swych synów - Lecha i Marka, twórca wielkiej rodziny kolarskiej, która przez kilka dziesięcioleci widoczna była i jest nadal nie tylko na drogach Polski.

Był rok 1946, niedziela 14 lipca. Kolarze z całego kraju, w liczbie 46, zjechali się do Warszawy, by uczestniczyć w szosowych mistrzostwach Polski, i by walczyć o czerwoną koszulkę z białym orłem oraz o cenne nagrody ufundowane przez najwyższych dostojników państwa. Przez premiera Edwarda Osóbkę-Morawskiego, przez wicepremierów Władysława Gomułkę i Stanisława Mikołajczyka, przez marszałka Michała Rolę-Żymierskiego. 


Piękne czasy polskiego kolarstwa. Lech Kluj (pierwszy z prawej), na zdjęciu Ryszard Szurkowski, Zenon Czechowski i Zygmunt Hanusik.

O dziewiątej rano, ustawieni w szeregu, na boisku OM TUR Okęcie odśpiewali hymn narodowy, po czym ruszyli na trasę o długości 200 kilometrów. Wiodła ona z Warszawy przez Tarczyn do Radomia (półmetek) i z powrotem do Warszawy. Pogoda nie sprzyjała im tego dnia, gdy pedałowali wśród grzmotów i błyskawic. Były ucieczki zawodników, upadki, defekty rowerów.

Tego dnia fantastyczną formą popisał się Jan Kluj, poznaniak - rocznik 1910, który mimo upadku w końcówce wyścigu (3 km przed metą) nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa i został szosowym mistrzem Polski. Po swój życiowy sukces jechał 5 godzin 57 minut 42 sekundy. I jemu też przypadł w udziale piękny puchar ufundowany przez premiera Edwarda Osóbkę-Morawskiego.

- Miał trzy wielkie miłości: mnie, dzieci i kolarstwo - wspomina ukochanego męża 87-letnia Stefania Kluj. - Kiedy go poznałam przed wojną, był już znanym i utytułowanym kolarzem. Pisały o nim wówczas gazety, zdobywał puchary i medale jeden za drugim. Niekiedy towarzyszyłam mu pieszo w drodze z Wildy przez most kolejowy na Warcie na Starołękę, gdzie ścigał się z innymi. Pamiętam doskonale, jak kibice podchodzili do nas, by dotknąć jego roweru, potrzymać go przez chwilę za siodełko. Był bardzo popularnym sportowcem.

- Mąż zmarł w 1975 roku, ale dbam o wszystkie pamiątki świadczące o jego sukcesach. Raz do roku starannie odkurzam jego mistrzowskie koszulki i puchary. Także i ten z 1946 ufundowany przez premiera Osóbkę-Morawskiego, prawie półmetrowej wysokości puchar z brązu.

Mieszkanie Stefanii i Jana Klujów na poznańskiej Wildzie, przy ulicy 28 Czerwca 1956, w dużej części przypomina muzeum. Jest dużo medali, pucharów, koszulek z wyhaftowanymi datami zwycięstw i sukcesów.

Ten najważniejszy Jan Kluj osiagnął w 1946 roku, mając 36 lat. Rozpoczynał swą przygodę z rowerem w 1928 roku, jako 18-latek. W latach trzydziestych, startując w barwach HCP Poznań, wygrywał wyścigi w Grodzie Przemysła. Startował w mistrzostwach Polski, stając na podium dwa razy na trzecim miejscu. Jego kolarska biografia obejmuje uczestnictwo w imprezach międzynarodowych, jak choćby w 1936 roku w swoistym wyścigu przyjaźni na trasie Berlin-Warszawa. Przejechał na treningach i wyścigach tysiące kilometrów, uprawiał cyklizm przez prawie dwadzieścia lat.

Jan Kluj kochał rower, jazdę na nim, ściganie się z innymi. Jego najstarszy syn, Lech Kluj - rocznik 1948, poszedł śladami ojca. Jako nastolatek wystartował w poznańskim III Małym Wyścigu Pokoju i od razu odniósł sukces. Był rok 1962 i Lech Kluj zajął w nim drugie miejsce.

Tak trafił do sekcji kolarskiej Warty Poznań, gdzie rozpoczynał swe kilkuletnie pasmo zwycięstw, karierę kolarza. Były to lata, gdy w Poznaniu swoje talenty sportowe rozwijali Marian Kegel, Zenon Czechowski, Andrzej Kaczmarek - reprezentanci Polski, uczestnicy Wyścigu Pokoju. Lech Kluj był jednym z tych wielkich talentów.

I choć syn Lech nigdy nie powtórzył indywidualnego sukcesu ojca Jana (nie był mistrzem Polski seniorów), to jednak został w 1971 roku w Gdańsku wicemistrzem Polski (za Zygmuntem Hanusikiem) w jeździe ze startu wspólnego. Dwa lata wcześniej w barwach warszawskiej Legii, razem z Wiesławem Jezierskim, Krzysztofem Stecem i Zbigniewem Krzeszowcem, zdobył tytuł mistrza Polski w drużynowej jeździe na czas na dystansie 100 kilometrów. W roku 1970 został młodzieżowym mistrzem Polski - U23.

Lech Kluj lubił ścigać się w wyścigach jednoetapowych i wiele ich wygrał. Trzy razy reprezentował Polskę na mistrzostwach świata. Miał wielu wspaniałych trenerów - w Legii wielce szanowanego Andrzeja Trochanowskiego, w kadrze Henryka Łasaka, a po jego śmierci - Zbigniewa Rusina i Wojciecha Walkiewicza.

Lech Kluj zakończył karierę kolarza w 1975 roku w barwach Górnika Mysłowice, w roku jakże pamiętnym dla rodziny. 7 grudnia w tychże Mysłowicach umiera ojciec Jan i w tymże roku rodzi się syn Lecha - Robert, przyszły mistrz Polski juniorów i reprezentant Polski.

- To były piękne lata, wspaniałe, niepowtarzalne - wspomina Stefania Kluj. - Nasze mieszkanie przy ulicy Dzierżyńskiego (obecnie 28 Czerwca 1956) znali kolarze z całej Polski. Przyjeżdżał Ryszard Szurkowski i inni. Dobrze zapamiętałam serdecznego przyjaciela Leszka - Krzysia Steca. Przyjeżdżali do Poznania, lubili się tu ścigać, a nasza rodzina przyjmowała ich bardzo serdecznie. I mąż, i ja, i nasze dzieci - Lech, Bożena i Marek.

Lech Kluj ścigał się, reprezentował Polskę, pomagał Szurkowskiemu zwyciężać na kilku etapach w Wyścigu Pokoju w roku 1972. W tej niezwykłej imprezie sportowej, która zawsze odbywała się w maju, której poziom sportowy był zawsze wysoki, i którą entuzjastycznie kochali Polacy.

W 1972 Polskę w WP reprezentowało sześciu kolarzy: Stanisław Labocha, Zygmunt Hanusik, Zbigniew Krzeszowiec, Czesław Polewiak, Ryszard Szurkowski i z numerem 3 - Lech Kluj.

Rozpoczynali w tym roku rywalizację nocnym wyścigiem jazdy indywidualnej na czas na dystansie 9 km na ulicach Berlina. W okolicach Aleksanderplatz i Karl-Marx-Allee. Na jednym z pierwszych etapów upadł Zygmunt Hanusik (pęknięty obojczyk) i musiał się wycofać. Jechali przez terytorium NRD, z Berlina w stronę Erfurtu i Gery. Na etapie z Gery do Karlovych Varów Polacy sporo stracili, ale na etapach w CSRS jechało się im już lepiej. Na polskich etapach, w tym na ostatnim do Warszawy, kilka razy swą klasę pokazał i zwyciężył Ryszard Szurkowski.

Dla Lecha Kluja udział w Wyścigu Pokoju był niezapomnianym przeżyciem, jak i wjazd na warszawski Stadion X-lecia, gdzie kolarzy oklaskiwało 70 tysięcy kibiców. Ukończył go na 38. miejscu, ze stratą 28 minut 10 sekund do zwycięzcy - był nim Czech Vlastimil Moravec. Szurkowski był w 1972 roku siedemnasty w klasyfikacji generalnej.

W tym czasie na Wildzie rósł młodszy brat - Marek (1957), który podpatrywał brata i chciał... również być kolarzem.

Był 1964 roku gdy siedmioletni Marek po raz pierwszy w Szamotułach wziął udział w wyścigu dla dzieci. Na rowerku "Bobo". I dostał wówczas dyplom, potwierdzający wszem i wobec, że Marek Klój (błąd w pisowni popełnili organizatorzy) uczestniczył w rywalizacji najmłodszych.

Teraz po latach Marek Kluj przyznaje, że brat Lech był dlań wzorem. W treningu, w odżywianiu się, w rywalizacji fair play na szosie. Marek został kolarzem i podobnie jak starszy brat został reprezentantem Polski.

W czerwcu 1975 roku jako junior brał udział w mistrzostwach świata w Lozannie. Zajął wówczas 12. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego. Dwa lata później został powołany do szerokiej kadry przed Igrzyskami Olimpijskimi w Moskwie w 1980 roku. W latach 1975-1980 reprezentował barwy Lecha Poznań, jego trenerem był Kazimierz Marchewka.

- Były to lata, w których jedenaście miesięcy spędzałem na obozach kondycyjno-leczniczo-wypoczynkowych i wyścigach, w domu przebywałem raptem trzydzieści dni - podkreśla Marek Kluj.

Jako kolarz zjechał Europę. Ścigał się w Niemczech, w Szwajcarii, Austrii, Francji, Czechosłowacji. Dwa razy startował (1978 i 1981) w Wyścigu Dookoła Polski. "Sztandar Młodych" pisał o jego sportowych wyczynach podczas Bałtyckiego Wyścigu Przyjaźni w latach 1978 i 1979. W 1981 na torze kolarskim w Łodzi, jako reprezentant Arkonii Szczecin, zdobył tytuł wicemistrza Polski.

Na całe życie zapamiętał wyścig w Rumunii - marzec 1979, gdy z zimna nie mógł zdjąć rąk z kierownicy na mecie jednego z etapów.

Kolarstwo - to także upadki. Marek w 1977 roku uczestniczył w kraksie pod Żywcem, a podczas Wyścigu Dookoła Mazowsza pękła mu kierownica - powodując groźny upadek i dość poważne obrażenia.

Dziś Marek Kluj nadal ściga się na szosie. Najczęściej w wyścigach VIP-ów, towarzyszących zmaganiom szosowych mastersów. Wiele z nich wygrywa, niektóre w imponującym stylu.

Najwięcej bólu, poza śmiercią ojca, sprawiła mu tragedia brata Lecha. W 1994 roku zginął on w Wielką Sobotę na ulicy Czechosłowackiej w Poznaniu podczas jazdy na rowerze. Takiej treningowej, bez pośpiechu - w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego. Był to wstrząs dla całej rodziny, dla środowiska kolarskiego Poznania, także dla Roberta Kluja (syna Lecha), który rok wcześniej jako junior reprezentował Polskę na mistrzostwach świata w australijskim Perth.

Jan Kluj, jego synowie Lech i Marek, jego wnuk Robert. Od 1928 roku datuje się tradycja wielkiej rodziny kolarskiej. Wszyscy oni przejechali dziesiątki tysiące kilometrów na rowerach, wygrywali wiele wyścigów, godnie reprezentując Polskę i Poznań.

Dziś w kilku miejscach Poznania - na ulicy 28 Czerwca 1956, na osiedlu Jagiełły, na Śródce - jak cenne relikwie chronione są puchary, dyplomy i medale, jak również gazety i artykuły prasowe, które rodzina Klujów zdobywała (i nadal zdobywa) przez osiemdziesiąt lat.

Takiej drugiej, wielopokoleniowej rodziny kolarskiej nie ma w Polsce. W styczniu 2008 na świat przyszedł kolejny chłopiec - Maksymilian, syn Roberta. Być może i on za kilkanaście lat będzie chciał powtórzyć sukcesy Jana, Lecha, Marka i swego ojca Roberta. I dodać do imponującej rodzinnej kolekcji pucharów i dyplomów nowe trofea. 

                                                                       Piotr Kurek 
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL