R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21659916 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-12-09
Józef Wancer

 

Bankowiec życzliwy kolarstwu

Bankowiec wielkiej klasy. Mąż i ojciec. Polak, który zdał maturę w kraju nad Wisłą, a którego później Ameryka nauczyła jak zdobyć zawód i jak w nim osiągnąć sukces. Pracował w dużych instytucjach finansowych w siedmiu krajach na trzech kontynentach. Od 1991 roku ponownie w Polsce, od ośmiu lat w Banku BPH, który sponsoruje największe w naszym kraju zawody kolarzy górskich - organizowane przez Czesława Langa.

W sobotę 17 maja do poddzierżoniowskiej Bielawy przyjechali kolarze z całej Polski, by rywalizować w imprezie o nazwie Bank BPH Grand Prix MTB. Nie zabrakło także cudzoziemców - Rosjan i Czechów. W sumie prawie 400 zawodniczek i zawodników wszystkich kategorii rywalizowało na podjazdach i zjazdach z Łysej Góry.


Józef Wancer (w środku) 18 maja w Bielawie obserwował maraton MTB.

Zawody obserwował i w nich aktywnie uczestniczył - wręczając razem z Czesławem Langiem nagrody, stając do pamiątkowych fotografii i rozmawiając nie tylko z dziennikarzami - prezes Zarządu Banku BPH Józef Wancer.

Jest to impreza, która łączy sport zawodowy z amatorskim i jest adresowana do wszystkich. Robimy to dla społeczeństwa, robimy to dla siebie, robimy to dla Czesława Langa. Mówi się niekiedy, że banki zarabiają na ludziach, ale chcę podkreślić, że banki mają poczucie społecznej misji i że robią też coś dla ludzi. Te zawody kolarskie są najlepszym tego przykładem

To słowa prezesa Józefa Wancera, bankowca wielkiej klasy. Ma 66 lat, w bankowości pracuje ponad czterdzieści - w Banku BPH już osiem. – Jest to mój zawód. Wykonuję go z pasją i zaangażowaniem, choć szczerze przyznaję się, że kiedyś chciałem być lekarzem. Takie marzenia miałem w wieku czternastu, piętnastu, szesnastu lat.

Urodził się 26 maja 1942 roku - w Dzień Matki. Maturę zdawał w Polsce i po niej, w 1961 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Studia ukończył w USA. Ma ogromne doświadczenie bankowe. Pracował w pięciu dużych instytucjach finansowych w siedmiu krajach na trzech kontynentach: w Stanach Zjednoczonych, w Japonii, w Wielkiej Brytanii, we Francji, w Austrii, w Hongkongu, na Węgrzech. I teraz to robi w Polsce - od 1991 roku.

Prezes Józef Wancer przyznaje, że w jego życiu są dwie przełomowe daty, rozstrzygające o życiu i karierze zawodowej: 1961 - wyjazd z Polski do USA, 1991 - powrót do Polski ze Stanów Zjednoczonych.

Pan prezes nie pamięta dokładnego dnia powrotu do Polski, gdyż to jego wracanie do ojczyzny następowało jakby na raty. Najpierw przyjechał na tydzień do Warszawy, następnie wracał na miesiąc do Ameryki - do Nowego Jorku. I znów przyjazd do Warszawy - już na dwanaście dni. I znów powrót do Nowego Jorku. Każdy kolejny pobyt w stolicy Polski był coraz dłuższy. Po półtora roku takich wahadłowych rejsów lotniczych na trasie Warszawa-Nowy Jork zdecydował się na powrót do Polski. Na stałe.

W sobotę 17 maja na bielawskiej Łysej Górze rozmawiałem z prezesem Józefem Wancerem o jego życiu, o stanie polskiej gospodarki, o uczestnictwie banków w życiu społeczeństwa, o jego pasjach i o Ameryce.

Wróciłem do Polski w 1991 roku. Od tego czasu zaszły u nas ogromne zmiany. Ludziom żyje się lepiej, są zamożniejsi i po swej aktywnej pracy chcą aktywnie wypoczywać. Także na rowerach. Widzę, jakie zmiany zachodzą w Polsce. Co miesiąc, co kwartał, co rok. Niewiele jest krajów, a znam dobrze świat, które przeszły transformację polityczno-gospodarczą z takim sukcesem. Nie oznacza to, że nie ma problemów, ale na dziś brak sygnałów, że grozi nam katastrofa gospodarcza czy załamanie ekonomiczne. Jako Polacy potrafimy dojść do celu. I wykonać to, co wydawałoby się, że jest niemożliwe.

Józef Wancer wyjeżdżał z Polski w wieku 19 lat. W Ameryce wiele się nauczył, zrozumiał, że warto być indywidualistą. – Stany Zjednoczone to po Polsce mój drugi kraj. Pod wieloma względami - mój pierwszy.

Prezes przyznaje, że w Polsce lat pięćdziesiątych XX wieku ludzie nie wiedzieli, co to znaczy być indywidualistą. Wszystko robiło się grupowo, kolektywnie - dla systemu, który miał zapewnić powszechną szczęśliwość. W USA nauczył się, że trzeba myśleć o sobie, a także, że będąc dobrym człowiekiem i dając dużo z siebie społeczeństwu, kreuje się pożądane wartości obywatelskie. Tak samo jest w pracy.

Nauczono mnie, że jeśli chodzi o moją karierę, to ja mam o niej decydować, nie zaś, instytucja, w której pracuję, czy inna osoba. Teraz jestem prezesem banku, ale ciągle podkreślam swym współpracownikom, by nie bali się swych ambicji i marzeń, by marzyli o karierze i by Józef Wancer nie decydował o ich życiu zawodowym. To oni muszą o tym przesądzać. Ja natomiast mogę pomóc, stworzyć możliwości, otworzyć drzwi do kolejnych szczebli w bankowym awansie.

Pracował w siedmiu krajach na trzech kontynentach. Lubi aktywnie odpoczywać - chodząc pieszo, jeżdżąc na, czy podróżując po świecie. W ubiegłym roku był w Japonii, teraz wybiera się do Chin. Nie był w tym kraju, ta najbliższa podróż będzie pierwszą wizytą w tym najbardziej ludnym miejscu na świecie. Ciekawą dla bankowca choćby ze względu na chiński dynamizm gospodarczy. Trzy lata temu po raz pierwszy był w Australii. Pan prezes przyznaje, że na świecie jest tyle pięknych, godnych zobaczenia miejsc, a tak naprawdę na ich poznanie ma mało czasu. Chciałby zobaczyć Tanzanię, Brazylię i Alaskę.

Dwoje dzieci. Syn Marc, też bankowiec, mieszka w Kambodży i pracuje w stolicy tego kraju Pnom Penh. Córka Marta, mieszka w Warszawie i również pracuje w bankowości.

Żona Krystyna jest już na emeryturze. Polka, wspaniała osoba. – Praca w banku jest odpowiedzialna i wymaga wiele sił. Ich ubytek jest ciągle odnawiany, przez żonę, której uśmiech i życzliwość dodaje mi nowej energii. Jestem u jej boku najszczęśliwszą osobą - wyjaśnia z uśmiechem Józef Wancer.

Prezes lubi muzykę klasyczną: Beethovena, Mozarta, Chopina. Uwielbia rock and roll z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. I bardzo lubi tańczyć, podobnie jak żona.

Jeśli chodzi o kulinaria, na pierwszym miejscu stawia dania kuchni japońskiej i śródziemnomorskiej, gdzie ryba jest głównym elementem. Także owoce morza. Na trzecim miejscu plasuje kuchnię włoską. I także nasze polskie narodowe dania - pierogi, krupnik i zupa grzybowa. Lubi wina. Ukończył kurs dla smakoszy wina we Francji, gdzie mieszkał i pracował. Przyjemność sprawia mu prowadzenie samochodu.  

Rozmawiałem podczas zawodów w Bielawie z wielkim bankowcem, który zna świat, jego problemy gospodarcze i także powinności banków.

Te społeczne - polegające na tym, by dokładać grosza do czegoś, co jest skazane na sukces. A są nimi zawody kolarzy górskich, w których startują zawodnicy z licencjami i także tysiącami pasjonaci MTB. I jednych i drugich z każdym rokiem przybywa: ta tendencja już zawsze będzie wzrostowa.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL