R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18567243 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-06-26
Złoto za złotem!

 

Niesamowity sen kolarki z Przygodzic


Kasia Pawłowska i jej młodsi koledzy z UKS Jedynka Limaro Kórnik. Gala rowerowa w Kórniku, 20 listopada 2012.

Kasia Pawłowska mistrzynią świata w kolarstwie torowym. Ponownie, rok po roku, w tej samej specjalności, czyli scratchu. Gdyby tą angielską nazwę przełożyć na język polski, to oznacza to, że kolarki/kolarze rywalizują na torze na dystansie 10 km (panie) i 15 km (panowie), by o zwycięstwie zdecydował finisz. Bycie pierwszym na końcowej kresce.

Kasia Pawłowska przed rokiem w dalekiej Australii, w Melbourne, wywalczyła tytuł mistrzyni świata - w scratchu właśnie. Było to na początku kwietnia 2012. Dziś, 22 lutego 2013 roku, dzielna Wielkopolanka dokonała czegoś niesamowitego! W Mińsku powtórzyła sukces z antypodów.

Historia kolarstwa torowego dotąd nie zanotowała przypadku, by zawodniczka rok po roku wywalczyła tęczową koszulkę mistrzyni świata w scratchu.

– Jestem w bardzo dobrej dyspozycji, nic mi nie dolega - mówiła mi w minoną sobotę Kasia Pawłowska. – Jadę do Mińska pozytywnie nastawiona. Znam ten tor, startowałam tu w Mistrzostwach Europy U23 w kolarstwie torowym w roku 2009. Scratch jest piękny, nieprzewidywalny, podobny do loterii. W Melbourne szczęście się do mnie uśmiechnęło, jak będzie w Mińsku - nie wiem?

10 kilometrów do przejechania na torze w Mińsku, po syberyjskiej sosnie, gdzie maksymalnie można się rozpędzić na rowerze do prędkości 85 kilometrów na godzinę. Osiemnaście zawodniczek gotowych do walki o tytuł najlepszej na świecie, w tym te, które przed rokiem - jak Meksykanka Sofia Arreola Navarro i Brytyjka Dani King - musiały uznać wyższość dziewczyny z wielkopolskich Przygodzic pod Ostrowem.

Pierwsze dziesięć rund (2,5 km) przejechały w 3 minuty 25 sekund. Kasia była ciągle z przodu i kontrolowała to wszystko, co dzieje się na torze. Niekiedy prowadziła, by odjechać wyżej - bliżej bandy, by trochę odsapnąć...

Połowę dystansu, 5 kilometrów, kolarki pokonały w czasie 6:27 min. Gdy pozostało im do końca 15 rund - zegar wskazał czas: 8:10 min. Chwilę później rozpoczęła się decydująca walka. Kiedy zostało trzynaście okrążeń do końca, na prowadzenie wyszła jadąca z numerem 57 Irlandka Caroline Ryan. Na następnej rundzie Kasia Pawłowska zdecydowanie popędziła za Irlandką.

Na sześć rund przed finiszem widać było, że Kasia jest w znakomitej dyspozycji, i że jest w stanie ten wyścig wygrać. I tak też się stało. Z ostatniego zakrętu na mińskim torze wyszła pewna ze wygra, że jadąca za nią Meksykanka Sofia Arreola Navarro, niezwykle aktywna od początku, już nie zdoła ją dopędzić. Kasia podniosła ręce w górę jako triumfatorka, ta najlepsza, mistrzyni.

40 rund po torze, 10 kilometrów, nasza wielkopolska Kasia przejechała w czasie 12 minut 48 sekund. Średnia prędkość, jak łatwo policzyć, to ponad 47 kilometrów na godzinę.

Katarzyna Pawłowska, której karierę i sportowe sukcesy obserwuję od lat, od kwietnia 2012 roku stała się najważniejszą polską kolarką. Tytuł mistrzyni świata w scratchu w Melbourne był jej pierwszym wielkim sukcesem. Później w czerwcu zdobyła tytuł mistrzyni Polski w wyścigu ze startu wspólnego, co przełożyło się na olimpijską nominację. W deszczowym Londynie zajęła 11. miejsce w szosowej rywalizacji najlepszych kobiet globu. W torowych zawodach Pucharu Świata nie schodziła z podium.

– Startem w Mińsku kończę tegoroczne starty na torze. Od marca przesiadam się na rower szosowy i startować będę w barwach kanadyjskiej grupy zawodowej GSD Kallisto Specialized Team. Mam podpisany kontrakt do końca tego roku, na dobrych warunkach finansowych. W teamie oprócz mnie jest mistrzyni Meksyku, dwie utytułowane Niemki, większość to Kanadyjki. Starty na szosie zaczynam we Francji, marzy mi się kobiecy Tour de France.

– W Mińsku poza wyścigiem drużynowym i scratchem wystartuję także w omnium, czyli wieloboju (23/24 lutego) - mówiła mi w minioną sobotę o swym planie startów na MŚ sympatyczna Wielkopolanka. – Do stolicy Białorusi przyjeżdżają wszyscy najlepsi torowcy świata - z Brytyjczykami na czele. Jadę dobrze przygotowana. Cieszy mnie fakt, że kolarstwo znalazło się w gronie polskich sportów strategicznych, tych dziewięciu najlepszych. Ten fakt daje oddech trenerom, nas - zawodników mobilizuje do pracy.

Katarzyna Pawłowska, dziewczyna z Przygodzic pod Ostrowem Wielkopolskim, ma 24 lata i wiele sukcesów za sobą. Pojechała do Mińska, na znany sobie tor, by bronić tytułu mistrzyni świata w scratchu. I tego dokonała w bardzo spektakularny sposób. Przed rokiem w Melbourne wygrała o przysłowiowy włos, w Mińsku była to wyraźna różnica kilku metrów.

– Kilkanaście minut po dekoracji zadzwoniła do mnie - mówi Robert Taciak, trener UKS Jedynka Limaro Kórnik. – Ona dziękowała mi za lata opieki szkoleniowej, ja gratulowałem jej sukcesu. Wiem, że jest w znakomitej formie. Prosiłem ją, by się za mocno nie odprężała, relaksowała. W sobotę i w niedzielę startuje w ominum, torowym wieloboju. Będę próżny, nieskromny, ale mówię to dziś, 22 lutego: Kasia zdobędzie także medal w wieloboju.

– Marzy mi się, by moja podopieczna była sportowcem roku 2013 - mówi Robert Taciak. – W ogólnopolskiej skali, w plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Zdobyła dziś powtórnie tytuł mistrzyni świata, rok po roku, w scratchu. Liczę także, że na szosie pokaże swą siłę i talent - podsumował Robert Taciak.

Ja także, jak zasłużony trener kolarstwa Robert Taciak (ciekawe co Pan Robert powie o stanie tego sportu minister Joannie Musze w nadchodzącym tygodniu podczas spotkania na poznańskiej AWF), wierzę w jej talent, jej pracowitość, naturalną smykałkę do wygrywania. Cała przyszłość jest przed naszą wielkopolską Kasią, która w tym roku w plebiscycie czytelników dziennika "Polska - Głos Wielkopolski" na najlepszego sportowca regionu zajęła drugie miejsce.

I jeszcze jedno: w Mińsku wielkopolską Kasię honorował Wojciech Walkiewicz - lada dzień odchodzący prezes Europejskiej Unii Kolarskiej, przez lata prezes Polskiego Związku Kolarskiego, pomysłodawca budowy toru kolarskiego w Pruszkowie.

Myślę sobie, że warto było wydać w minionych latach prawie 100 milionów złotych (siedem razy mniej niż na Stadion Miejski w Poznaniu) na obiekt sportowy pod Warszawą, by można było słuchać Mazurka Dąbrowskiego w Melbourne w roku ubiegłym i dziś w Mińsku. Za sprawą Kasi Pawłowskiej, dziewczyny z klasą, już najbardziej opromienionej polskiej kolarki.

                                                         Piotr Kurek


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL