R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18571160 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-06-26
Jan Dymecki

 

Mały kolarz o wielkim sercu z Czaplinka
wygrywa wyścigi XC i maratony MTB


Jan Dymecki z Czaplinka na najwyższym miejscu podium. Kargowa, 17 czerwca 2012.

10 grudnia 2012 roku ukończy 64 lata. Mieszka w Czaplinku, jest znany w całej Polsce z swej miłości do rowerów, zadziorności, charakteru prawdziwego kolarza, który odnosi sukces za sukcesem. Teraz kiedy jest mężczyzną po sześćdziesiątce, mastersem kategorii M6. To Jan Dymecki.

– Dziś wstałem o piątej rano - powiedział mi dziś, 22 czerwca, przed godziną 9 rano pasjonat rowerów z Czaplinka. – O 5.25 byłem już na rowerze, tym razem jechałem szosowym marki Giant. Trening trwał dwie godziny 20 minut i w tym czasie zdążyłem przejechać 68 kilometrów. Z Czaplinka w stronę Szczecinka - do miejscowości Jeleń i z powrotem.

W piątek 22 czerwca pan Jan nie natężał się zbyt mocno, nie szarżował, gdyż w najbliższą niedzielę (24 czerwca) wystartuje w Wyrzysku w maratonie MTB z cyklu Grand Prix Wielkopolski i stąd potrzebne są siły na nadnoteckie pedałowanie. Pojedzie, jak zawsze, dłuższy dystans, czyli Mega i chce zwyciężyć w swej kategorii wiekowej.

W minioną niedzielę (17 czerwca) ścigał się w Kargowej podczas maratonu Kaczmarek Electric MTB. – Był to mój debiut w tym cyklu i stąd startowałem gdzieś z tyłu, poza dwoma pierwszymi sektorami zarezerwowanymi dla najlepszych - mówi kolarski masters, który w latach siedemdziesiątych należał do szerokiej kadry polskich przełajowców.

– Kiedy rozpocząłem na dobre jazdę w Kargowej - czołówka była już pod lasem, dobry kilometr przede mną. Ale pochyliłem się nad kierownicą swego górskiego Corrateca, zagiąłem maksymalnie i wyprzedzałem kolejnych zawodników. Ostatecznie w klasyfikacji open zająłem 58. miejsce z czasem 2:20:23 h i wygrałem w swej kategorii M6. Zadziwiłem w ten sposób swych rywali z Lubuskiego, którzy wygrywali poprzednie zawody cyklu Kaczmarek Electric MTB. Zadziwią się pewnie 1 lipca, gdyż jadę do Lubrzy i zamierzam powtórzyć sukces z Kargowej oraz
znów stanąć na najwyższym miejscu podium.

Jan Dymecki jest niewysoki, raptem 157, ale ma duszę kolarskiego bojownika. Od kilku lat wygrywa wyścigi XC i maratony MTB w Wielkopolsce, także w innych rejonach kraju. Jest mistrzem Polski Polski w maratonie MTB z 2009 roku.

Kocha rower od najmłodszych lat. Urodził się w surowy, powojenny czas roku 1948, dziesiątego grudnia we wsi Żółtnica pod Szczecinkiem. Tutaj nauczył się pedałować, tutaj jego starszy brat Marian (rocznik 1946 - rówieśnik Ryszarda Szurkowskiego) złożył mu pierwszy rower na ramie Eski.

Najbardziej zapamiętana droga z dzieciństwa i lat młodości wiodła z Żółtnicy do Szczecinka. Dwanaście kilometrów po szutrze - przez pola i las. Jechał ze wsi do miasta po sprawunki, do szkoły, także później do pracy. – Znałem każdy fragment tej drogi na pamięć. Codziennie przydrożne kamienie i drzewa migały mi przed oczami. Kiedy jechałem wcześnie zimą ciemność była prawie totalna. Wiodła mnie intuicja i czucie terenu pod kołami roweru.

Na tej drodze marzył o tym, by zostać Stanisławem Królakiem, Stanisławem Gazdą, Bogusławem Fornalczykiem - polskim szosowcem, który dostąpi zaszczytu reprezentowania kraju podczas Wyścigu Pokoju.

Kiedy w rodzinnej rywalizacji okazał się lepszy od brata, ten oddał mu swego szosowego Jaguara. To był rower marzeń polskich chłopaków lat sześćdziesiątych. To był już pierwszy krok do sportu, do kolarskiej rywalizacji. W lipcu 1964 toku, jako 15-latek, zgłosił się u Władysława Kapki, sekretarza klubu sportowego LZS Sokół Szczecinek.

Chciał trenować, rywalizować, ścigać się na szosie. Jesienią 1964 roku wystartował w pierwszym wyścigu na szosie, w Łubowie pod Czaplinkiem. Trasa liczyło około 30 kilometrów i 15-latek z Żółtnicy okazał się być najlepszy na Jaguarze spośród grona około dwudziestu rówieśników.

Dwa lata później, w roku 1966, zadebiutował w kolarskich przełajach na Górze Chełmskiej w Koszalinie. Zajął drugie miejsce i przegrał wówczas ze Zbigniewem Betscherem ze Złotowa.

Wkrótce okazało się, że Jan Dymecki lepiej wypada w wyścigach przełajowych niż na szosie. Jego pierwszym znaczącym sukcesem było wicemistrzostwo okręgu koszalińskiego. – Wtedy po raz pierwszy poczułem, że mogę być zawodnikiem. Wcześniej bywało róźnie. Podchodzę z ubogiej rodziny i mama gniewała się na mnie, że trenując kolarstwo niepotrzebnie tracę czas.

Mieszkał w Zółtnicy, uczył się w Szczecinku i codziennie śmigał na rowerze do Ogólnozawodowej Szkoły o Profilu Technicznym 12 km w jedną stronę i dwanaście kilometrów w drugą. Został piekarzem i przed dwanaście lat pracował w piekarni w Szczecinku. Do pracy ruszał na rowerze po dobrze znanej sobie drodze o 4 rano.

Piekł chleb i bułki, trenował kolarstwo. Późną jesienią 1977 roku trafił do szerokiej kadry polskich przełajowców, trenerem których był Edward Olejniczak. Liderami reprezentacji byli wtedy Grzegorz Jaroszewski z Żyrardowa, Andrzej Mąkowski z Polic i Tadeusz Steinke z Piły.

Jan Dymecki zdobył wówczas pierwszą klasę sportową. Zainteresował się nim klub kolarski Lech, który powstał pod patronatem Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Czaplinku. Otrzymał etat w pegeerze i mieszkanie w Czaplinku. A ponieważ posiadał wówczas pierwszą klasę sportową nie musiał pracować. Miał tylko trenować i startować. Trwało to trzy lata.

Lata 1980/1981 to lata polskiej rewolucji społecznej zakończone wprowadzeniem 13 grudnia 1981 stanu wojennego. Pan Jan wraca do pracy, ale w charakterze magazyniera w PGR Drachimek pod Czaplinkiem.

Po transformacji ustrojowej roku 1989 szuka dla siebie nowego miejsca w życiu. Od 1992 roku prowadzi w Czaplinku przy ulicy Drahimskiej 24 sklep rowerowy. To tutaj naprawia rowery, składa je na indywidualne zamówienie klientów, doradza mniej doświadczonym rowerzystom. Ten adres to także jakby kolarska agora, gdzie każdy może przyjść, pogadać o kolarstwie i bicyklach, o wyścigach i maratonach MTB. Pan Jan ma swych stałych klientów z Połczyna-Zdroju, Drawska Pomorskiego, Złocieńca, Wałcza, Białogardu.

Były piekarz, były magazynier (niepijący) w pegeerze potrafi rozłożyć i złożyć każdy rower. Współpracuje z Ryszardem i Piotrem Pawlakmi, jest wpisany do rejestru Stowarzyszenia Mechaników Shimano w Brukseli.

Treningi, starty i praca. Tak toczy się życie Jana Dymeckiego, najbardziej znanego mieszkańca Czaplinka w Wielkopolsce. U siebie codziennie wstaje o piątej rano, zjada kromkę z chlebem, wypija kawę z mlekiem i rusza na trening. Na rowerze górskim marki Corratec trenuje w czaplineckim parku, na szosie jedzie w kierunku Szczecinka. Punktualnie o 9 rano otwiera swój sklep rowerowy.

Kiedy nadchodzi weekend rusza w Polskę - na zawody. W Wielkopolsce zadomowił się na stale w wyścigach XC i maratonach MTB. Z naszego regionu do Czaplinka przywiózł już kilka koszulek mistrza Wielkopolski. W jednej z nich wystartował w minioną niedzielę w Kargowej.

Mierzy 157 centymetrów, waży 57 kilogramów. Kiedy siada na rower, wie aż nadto dobrze, że energia go roznosi. Zdrowie dopisuje na medal, ciśnienie wzorcowe 118 na 76 i tętno 42.

Jan Dymecki 10 grudnia 2012 roku ukończy 64 lata. Jest w doskonałej formie sportowej. Najcenniejsze laury sportowe zdobył w ostatnich kilku latach. Od 2007 roku pokochał kolarstwo górskie. I teraz tylko wygrywa, wygrywa, wygrywa.

Prowadzę od lat z mikrofonem w ręku imprezy kolarskie i wiem, że w tej chwili w Polsce Jana Dymeckiego mógłby tylko "objechać" Zbigniew Krzeszowiec (1948 - rówieśnik).

Pan Jan Dymecki spełnia teraz, jako masters, swe marzenia z dzieciństwa. Trenuje, startuje, staje na podium. Jest rozpoznawalną postacią na wszystkich imprezach kolarskich w Polsce. Jest znakomitym amasadorem Czaplinka wszędzie tam, gdzie się pojawi. Od czasu do czasu przyjeżdża z miodem na zawody, by wzbogacić pulę nagród, co cieszy tylko organizatorów. Do Wyrzyska wybiera sie z pysznymi cukierkami. Żona Janina wie, ze poza nią wielką miłością i pasją męża jest kolarstwo. Niekiedy na zawody zabiera z sobą wnuka, 19-letniego Erwina, by zobaczył, jak dziadek śmiga po górkach i wzniesieniach, i jak wygrywa.

Mieszka w Czaplinku od 1976 roku. Jest społecznikiem, ma wiele nagród za działalność zawodową (Pomorski Kupiec Roku 1997). Jest orędownikiem spraw młodzieży w swym mieście i boleje niekiedy, że obecna władza miejska potrafi dać 20 tysięcy złotych na show Józefa Warchoła, ale brakuje 600 złotych na wsparcie miejscowych sportowców.

Jan Dymecki będzie w niedzielę 24 czerwca w Wyrzysku. Będzie to dzień jego imienin i zapewne kolejny jego dzień kolarskiej chwały podczas czwartej edycji Grand Prix Wielkopolski w Maratonach Rowerowych MTB. Piszę ten tekst, by pokazać człowieka z charakterem, z duszą, bojownika na rowerze, którego nic nie jest stanie złamać. I piszę dlatego, że ludzie szlachetni zasługują na szerszy rozgłos, zaś powinnością dziennikarza jest to zrobić.

                                                                                        Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL