R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18063841 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-25
Marcin Sapa

 

Marcin Sapa jest kolarzem, szosowym mistrzem Polski 2008. Wielkopolanin, po ubiegłorocznych sukcesach na szosie, w tym roku reprezentuje jedną z najbardziej znanych grup na świecie - włoską Lampre. Ma za sobą już dwa wyścigi w jej barwach, niebawem wystartuje w kilku następnych, w tym także w słynnym klasyku Paryż - Roubaix. Marzy mu się udział w największej imprezie dla zawodowców, jakim od dziesiątków lat jest Tour de France.

Niedawno, 10 lutego, ukończył 33 lata. I rozpoczął dwudziesty pierwszy rok przygody z tak trudnym i zarazem niepowtarzalnym sportem, jakim jest kolarstwo. To Wyścig Pokoju, jak dziś podkreśla, zaszczepił w nim zainteresowanie wyczynową jazdą na rowerze. Jako młody chłopak jeździł z dziadkiem oglądać ten wyścig do Koła. I bardzo, ale to bardzo spodobał mu się wówczas barwny peleton.


Szosowy mistrz Polski 2008 Marcin Sapa w tym roku startuje w barwach grupy Lampre-NGC.

Urodził się w Koninie, mieszkał na wsi (Romanowo, gmina Sompolno), gdzie nie było możliwości uprawiania innych dyscyplin. Postanowił jako młody chłopak spróbować swych sił na szosie. Tak trafił do trenerów - Zbigniewa Augustynowicza i Józefa Gronostaja w klubie Górnik Konin. Kontynuował swą kolarską przygodę w KTC Konin, Zagłębiu Konin.

Jeździł w Koninie kilkanaście lat. Wyrobił sobie markę dzielnego, walecznego kolarza. Takiego, który potrafi sam uciec peletonowi, zrobić akcję, zadziwić rywali. Zainteresował się nim Dariusz Banaszek i tak trafił do grupy Atlas Lukullus (Nowy Dwór Mazowiecki), gdzie jeździł dwa lata (2000-2001). Kolejnymi etapami jego kariery były grupy: Ambra (2002), Mikomax (2003), Knauf Mikomax (2004), Knauf Domin (2005-2006) i DHL-Author (2007-2008).


Uszczęśliwiony Marcin Sapa szosowym mistrzem Polski. Złotoryja, 29 czerwca 2008.

W czerwcu ubiegłego roku sięgnął po życiowy sukces. W Złotoryi został szosowym mistrzem Polski w wyścigu ze startu wspólnego. Do tego dolnośląskiego miasta przyjechali z wyjątkiem Sylwestra Szmyda wszyscy najlepsi polscy kolarze. Była to najważniejsza konfrontacja polskich ekip (CCC Polsat Polkowice, DHL-Author, Mróz Action Uniqa, Legia) z zawodnikami startującymi w ekipach zagranicznych (Maciej Bodnar, Tomasz Marczyński, Hubert Kryś, Michał Gołaś, Krzysztof Szczawiński, Przemysław Niemiec, Jacek Morajko, Mateusz Taciak).

Kolarze mieli do pokonania 218 kilometrów, dziesięć rund o długości 21,8 km każda. Przez pierwsze sto kilometrów kolarze zmieniali się na prowadzeniu, ale na szóstej rundzie zaatakował Marcin Sapa z Konina, jeżdżący w grupie DHL-Author - kierowanej przez Zbigniewa Szczepkowskiego.


Marcin Sapa i liderzy grupy Lampre-NGC: Marzio Bruseghin (od lewej), Alessandro Ballan (szosowy mistrz świata 2008) i Damiano Cunego (wicemistrz świata 2008).

Sapa należał do najaktywniejszych kolarzy w tym wyścigu. Uciekał samotnie lub w grupie, a na ostatnim okrążeniu towarzyszyli mu już tylko Bartłomiej Matysiak (Legia) i Maciej Bodnar (Liquigas). Walka o koszulkę mistrza Polski rozstrzygnęła się na kończącym pętlę 800-metrowym podjeździe do mety. Zaatakował Bodnar, ale Sapa znakomicie go skontrował i sięgnął po pierwszą w karierze biało-czerwoną koszulkę mistrza Polski elity.

2008 rok był bardzo dobry dla Marcina Sapy. Tydzień przed mistrzostwami Polski w Złotoryi odbył się wyścig klasyczny w Miliczu, stronach rodzinnych Ryszarda Szurkowskiego - naszego najwybitniejszego kolarza. Szosowcy mieli w Miliczu do pokonania dystans około 180 kilometrów. Na starcie stanęli najlepsi polscy zawodnicy elity, także i młodzieżowcy - w sumie około 150. Ta milicka próba okazała się zwycięska dla Marcina Sapy, jako drugi linię mety minął utalentowany Maciej Paterski z Jarocina - kategoria młodzieżowiec, startujący w jednej z włoskich grup.


Bartłomiej Matysiak, Marcin Sapa, Maciej Bodnar - trzej najlepsi szosowcy Polski 2008.

Wyścig w Złotoryi jakby dodał skrzydeł Marcinowi Sapie, który w następnej kolarskiej próbie, Wyścig Dookoła Mazowsza - pięć etapów - znów triumfował. I jakby tego było mało, wygrał także Małopolski Wyścig Górski. Wygrał go w dniu, w którym najlepsi szosowcy świata stanęli w Pekinie podczas Igrzysk Olimpijskich na starcie wyścigu szosowego.

Marcin Sapa do Pekinu nie pojechał, czując otwarcie żal, że pomija się mistrza Polski. I że sposób dobierania reprezentantów Polski w kolarstwie szosowym na Igrzyska Olimpijskie jest daleki od klarownych zasad. Miał nadzieję, że podobnie jak w innych krajach, mistrzowi kraju należy się (przysługuje) prawo startu w IO.

Tytuł mistrza Polski i wygranie kilku wyścigów sprawiło jednak, że został powołany do reprezentacji Polski na jubileuszowy, 65. Tour de Pologne. Jego trasa liczyła ponad 1200 kilometrów, a na jej połowie Marcin Sapa uciekał samotnie lub z innymi.


Marcin Sapa, mistrz kolarskiego odjazdu, podczas lutowego Tour of Qatar uciekał sto kilometrów, gnany przez wiatr, ze średnią prędkością 60 km/h.

Pełna odwagi i brawury jazdy sprawiła, że zwrócili na niego uwagę dyrektorzy sportowi grup Pro Touru, czyli kolarskiej ekstraklasy. Słyszał wówczas, jak w kolumnie wyścigu pojawiła się opinia, że jest to jedyny Polak, któremu chce się jechać, ścigać, uciekać.

Marcin Sapa od dawna tłumaczy dziennikarzom, że nie jest sprinterem, że nie jest zawodnikiem, który potrafi wygrywać na finiszu z dużego peletonu. Woli pedałowanie w mniejszych grupach, odjazdy. Lubi uciekać. Pewniej czuje się w małej grupie, gdy może zgubić słabszych rywali i wygrać. Jak jest w dobrej dyspozycji, właśnie w taki sposób nastawia się psychicznie na rozegranie wyścigu.

Uciekał ponad 100 km w Złotoryi, uciekał ponad 600 km na 65. Tour de Pologne. Dziś uczy się pilnie języka włoskiego i jednym z pierwszych słów, które poznał to fuga - odjazd, ucieczka. Jesienią 2008 roku otrzymał propozycję przejścia do włoskiej grupy Lampre, w grudniu podpisał kontrakt.


Grupa Lampre-NGC liczy w tym roku 26 kolarzy.

1 lutego 2009 roku po raz pierwszy założył koszulkę grupy Lampre-NGC. Było to przed startem do Tour of Qatar, wyścigu po pustynnych piaskach. Ale dwa dni później, na trzecim etapie ToQ, Marcin Sapa pokazał, co potrafi. Po pierwszej lotnej premii, zlokalizowanej na 21 kilometrze, mistrz Polski (Lampre-NGC) zainicjował solową akcję. Dołączył do niego Szwajcar Martin Kohler (BMC Racing Team). Na 71 kilometrze dwójka kolarzy miała 4 minuty 5 sekund nad trójką kolarzy Omarem Hasaninem (Doha), Blelem Kadriem (AG2R La Mondiale) i Mickaëlem Damiensem (Meitan) i trochę jeszcze więcej nad peletonem. Na 114. kilometrze Polak i Szwajcar mieli nadal przewagę 1 minuty 40 sekund, ale zostali oni doścignięci 16 kilometrów przed metą.


Marcin Sapa odwiedził w sobotę 21 lutego 2009 redakcję największego dziennika regionu - "Polska Głos Wielkopolski".

– Uciekałem w wielu wyścigach, ale ten odjazd w Katarze był niesamowity - opowiada Marcin Sapa. Kolarze jechali szybko, około 50 km/h, czując silny wiatr w plecy. Ja uciekałem przez sto kilometrów, popychany przez pustynny wiatr, jadąc ze średnią prędkością 60 kilometrów na godzinę. Jechałem asfaltową drogą przez pustynię, od czasu do czasu widząc wielbłądy.

Średnia prędkość zwycięzcy tego etapu Belga Toma Boonena (Quick Step) wyniosła 53.27 km/h, Marcin Sapa zajął 27. miejsce.

Tour w Katarze to także pierwsze wyścigowe zetknięcie z kolegami z Lampre-NGC. Z 26-osobowego teamu, którego gwiazdami są: Alessandro Ballan (ubiegłoroczny mistrz świata) i Damiano Cunego (wicemistrz świata 2008), w Katarze Marcin Sapa (nr startowy 107) jechał z Włochami o nazwiskach: Angelo Furlan, Marco Bandiera, Mauro Da Dalto, Mirco Lorenzetto, Massimiliano Mori, Daniele Righi i Słoweńcem Simonem Spilakiem.

W barwach Lampre ukończył dwa wyścigi (w Katarze i Grosseto) i zyskał przychylne opinie szefów tej ekipy. Teraz przebywa na krótko w Polsce, do piątku 27 lutego, mieszka na poznańskich Jeżycach. I codziennie trenuje, najczęściej w okolicach Puszczykowa, Mosiny, Dymaczewa, Stęszewa i Buku, by dobrze przygotować się do kolarskich zmagań 2009 roku.


Czesław Lang, Marcin Sapa, Dariusz Baranowski. Warszawa - 11 września 2008, dzień prezentacji ekipy polskiej na 65. Tour de Pologne.

Przed nimi szwajcarskie wyścigi w okolicach Lugano. Następnie weźmie udział w wyścigu Tirreno - Adriatico, a później ma w planach klasyki w Belgii i Francji, ze sławnym Paryż - Roubaix na czele.

Jeśli wszystko dobrze się powiedzie wiosną, to niewykluczone, że w lipcu Marcin Sapa w barwach Lampre mógłby wystartować w Tour de France. Zapewne obok lidera teamu Alessandro Ballana, ubiegłorocznego mistrza świata.

Wielkopolski kolarz marzy o tym, by stanąć na starcie największego wyścigu i zmierzyć swe siły z siedmiokrotnym triumfatorem TdF Amerykaninem Lance'm Armstrongiem, który już wcześniej zapowiedział swój start w tegorocznej Wielkiej Pętli.

Marcin Sapa ściga się 21 lat na szosie. Rok 2008 uznaje za przełomowy w swej karierze, który otworzył mu drogę do teamu Pro Tour. W swym życiu wygrał kilkadziesiąt wyścigów, w tym także najdłuższy w Polsce - Pomorski Klasyk, organizowany przez Czesława Langa. W 2000 roku podczas mistrzostw Polski na Miedzianej Górze przegrał tylko o 20 sekund na dystansie 40 km jazdę indywidualną na czas z Piotrem Wadeckim, zdobywając tytuł wicemistrza. Rok później w Częstochowie, podczas kolejnych szosowych mistrzostw Polski, w jeździe indywidualnej na czas był trzeci - mając tytuł drugiego wicemistrza.

Od 2000 roku należy do elity polskich kolarzy. Solidny sportowiec, absolwent AWF w Poznaniu i Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu. W 2006 roku wygrał ProLigę Polsatu, co było dużym osiągnięciem, gdyż musiał swą wysoką formę potwierdzić w kilkunastu wyścigach.

W sobotę 21 lutego 2009 przez kilka godzin rozmawiałem, Poznań, ul. Grunwaldzka 19 - Dom Prasy, z Marcinem Sapą. Wie aż nadto dobrze, że ubiegłoroczne jego sukcesy zostały dostrzeżone przez szefów grupy Lampre-NGC, że odwaga i brawura podczas ucieczek na 65. Tour de Pologne ujęły także serce... Czesława Langa.

Wicemistrz olimpijski z Moskwy, obecnie dyrektor TdP i główny organizator imprez kolarskich w Polsce jest silną figurą w światowym cykliźmie i jego głos też pomógł szosowcowi z Wielkopolski w drodze do jednej z najlepszych grup Pro Touru.

Po swej ucieczce w Tour of Qatar wysłał krótki, wielce znaczący SMS do Agaty Lang, córki Czesława, która opiekuje się i pomaga Marcinowi w jego pierwszych krokach na włoskiej ziemi: – Kiedyś mnie nie dogonią.

Ma 180 cm wzrostu, 80 kg wagi. Odżywia się jak kolarz, zaś jego ulubionym daniem jest potrawka z kurczaka. Słucha różnej muzyki. Ma sad w gminie Sompolno, mieszka od czterech lat w Poznaniu na Jeżycach - najbardziej literacko opisanej dzielnicy Grodu Przemysła przez Małgorzatę Musierowicz.

Z bólem i troską obserwuje stan polskiego kolarstwa. Przejechał w swym życiu setki tysięcy kilometrów, próbował wielu rowerów. Jako absolwent Technikum Samochodowego w Koninie zna się na autach, dobrze nimi kieruje i potrafi także naprawić. Jego kolarskim poczynaniom sekunduje narzeczona.

Marcin Sapa, solidny Wielkopolanin, wraz Sylwestrem Szmydem i Maciejem Bodnarem (obaj Liquigas) tworzą trójkę Polaków jeżdżących w grupach Pro Tour. 10 lutego 2009 ukończył 33 lata i zdaje się być psychicznie przygotowany do nowych sportowych wyzwań.

Życząc mistrzowi Polski 2008 wielu sukcesów w 2009 roku, autor Wielkopolskiego Rowerowania przyjmuje zobowiązanie, by szeroko informować o startach i sukcesach Marcina Sapy w zawodowym peletonie. I to nie tylko w tym roku.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL