R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19339565 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-18
Mateusz Taciak

 

Kórniczanin, kolarz zawodowej grupy kolarskiej Mróz Action, dwukrotnie drugi wicemistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas wśród zawodników elity, posiadacz 31. medali krajowego championatu w różnych kategoriach wiekowych. Zwycięzca wielu wyścigów szosowych, przez ostatnie trzy lata reprezentant francuskiego klubu CC Etupes.

Urodził się 19 czerwca 1984 roku w Śremie. Za niespełna pół roku obchodzić będzie swe 25. urodziny jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich kolarzy. Prawie połowę swego życia, jedenaście lat, spędził na rowerze. Jako zawodnik. Zaczynał jako młodzik, by szybko sięgnąć po sukcesy - już w drugim roku startów w tej kategorii wiekowej.


Mateusz Taciak wygrał we Francji przez dwa lata (2007 i 2008) siedemnaście wyścigów.

Swego pierwszego roweru nie pamięta, tego właśnie, na którym nauczył się pedałować. Pamięta jednak pierwszy rower, na którym zaczął trenować kolarstwo: złożył mu ojciec na starej ramie "Colnago". Manetki do zmiany przełożeń były przy ramie i na tym właśnie rowerze młodzik Mateusz Taciak zaczął odnosić swe pierwsze sukcesy.

Cała przygoda z kolarstwem zaczęła się dzięki ojcu (Robert Taciak - dziś jeden najbardziej zasłużonych trenerów kolarstwa w Polsce), który też kiedyś się ścigał. – Gdy byłem młodszy często jeździliśmy razem na rowerach i wtedy widział, że sobie nieźle radzę. Pewnego razu zapytał mnie, czy nie chciałbym spróbować kolarstwa, a ja zgodziłem się bez wahania - wspomina Mateusz Taciak.

Po pierwszej przepracowanej kondycyjnie zimie zaczął jeździć z ojcem na wyścigi. Z czasem, dzięki temu, powstał klub kolarski w Kórniku (UKS JEDYNKA -LIMARO), gdzie oczywiście trenerem był i jest nadal jego ojciec. Dla kilkunastoletniego Mateusza tak się zaczęła pierwsza, dla ojca zaś druga przygoda z tym niepowtarzalnym sportem.

Mateusz Taciak przez ostatnie trzy lata ścigał się we Francji. Mieszkał w miasteczku Etupes, 70 kilometrów od granicy z Niemcami, i reprezentował miejscowy klub CC. W jego barwach startował w ponad dwustu wyścigach. Także i w tych z udziałem zawodowców. Trafił do Francji, kraju kilkuset gatunków sera i Tour de France, dzięki Robertowi Kierejewskiemu - trenerowi KTC Konin.

W klubie kolarskim, wspomaganym przez władze miasta i miejscowe firmy, jeździło szesnastu zawodników: Francuzi, dwóch Polaków - Tomasz Smoleń (1983) z Dębicy, Mateusz Taciak (1984) z Kórnika i Litwin Andrius Buividas (1985).

Rok 2006 był dla kórniczanina poznawaniem Francji i reguł rządzącym tutejszym kolarstwem. Wystartował wówczas w 60 wyścigach, dobrze prezentując się na szosie i wyrabiając sobie markę w klubie.


Mateusz Taciak (z lewej) w chińskim Tour od Hainan zajął dwunaste miejsce.

Rok później startował w 75 wyścigach, z których siedem wygrał. We wrześniu 2007 w jeździe indywidualnej na czas, startowali także zawodowcy, przegrał tylko z Australijczykiem Cameronem Wurffem o 6 sekund. Wcześniej przyjechał do Polski, gdzie w Kielcach podczas mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas zajął trzecie miejsce. W tymże 2007 roku w pięcioetapowym Tour de Alsace kategoria 2.2 - startowali także zawodowcy, wygrał jeden etap.

Rok 2008 był dla Mateusza Taciaka bardzo udanym rokiem. Startował w prawie stu wyścigach, z których dziesięć wygrał. Pisały o tym francuskie gazety, nie tylko sportowe. Informowały o tym także portale internetowe poświęcone kolarstwu.

W 2006 roku wyjechał do Francji i ścigał się tam 3 sezony. Sporo się tam nauczył, przede wszystkim samodzielności, była to dlań niezła szkoła życia. Nie żałuje tego okresu, choć bywały ciężkie chwile. Jednak wszystkie te momenty przetrwał, nawet wtedy, gdy w 2006 roku nie miał dobrego sezonu. Nie poddał się i postanowił jeszcze raz tam wrócić.

Następne dwa sezony miał naprawdę niezłe i dziś wiele osób we Francji zna nazwisko Taciak, co mu daje satysfakcję.


Największe osiągnięcia we Francji:
2007:

- zwycięstwo etapowe w Tour de Alsace (kategoria 2.2)
- 2 miejsce w wyścigu Chrono Champenois Masculin, jazda indywidualna na czas (kategoria 1.2), zwyciężył Cameron Wurff z Australii

2008:

- zwycięstwo w klasyku Polymultipliée Lyonnaise (kat 2.1)
- 1 i 2 miejsce na etapach oraz zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wyścigu Tour du Gévaudan (finał Pucharu Francji)

W czerwcu tego roku podczas mistrzostw Polski w Złotoryi w jeździe indywidualnej na czas znów zajął trzecie miejsce. I znalazł się w szerokiej kadrze Polski Piotra Wadeckiego przed tegorocznym, jubileuszowym, 65. Tour de Pologne.

21 września 2008 wystartował po raz ostatni we Francji w barwach CC Etupes. Tydzień później podpisał kontrakt z grupą Mróz Action, której dyrektorem sportowym jest Piotr Kosmala.

I w listopadzie tego roku grupa Mróz Action (w odmłodzonym składzie) jako reprezentacja Polski poleciała do Chin, by uczestniczyć w jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów w Azji - Tour of Hainan.

– Droga na start była męcząca. Najpierw musieliśmy dotrzeć samolotem do Amsterdamu, skąd dalej polecieliśmy do Szanghaju. I stamtąd już na wyspę Hainan.

Co tu dużo mówić, pod wodzą Piotra Kosmali w Chinach jechało siedmiu zawodników: Błażej Janiaczyk, Jacek Morajko, Mateusz Taciak, Mariusz Witecki, Wojciech Dybel, Piotr Osiński i Paweł Cieślik.

Trwający od 11 do 19 listopada wyścig kolarski o nazwie Tour of Hainan zakończył się sukcesem Rosjanina Borysa Szpilewskiego - indywidualnie i reprezentacji Polski - drużynowo. Siódemka szosowców w biało-czerwonych koszulkach pokonała w pięknej walce dziewiętnaście innych teamów - w tym kilka reprezentacji narodowych. Między innymi Rosji, Kazachstanu.

Indywidualnie Błażej Janiaczyk zajął bardzo dobre trzecie miejsce w wyścigu. Świetnie zaprezentował się także Jacek Morajko, który był szósty. W drugiej dziesiątce uplasowali się natomiast Mateusz Taciak (12. miejsce), Mariusz Witecki (15. lokata) i Wojciech Dybel (który zamknął 20-stkę).

– Nasz sukces obserwował Wojciech Mróz (sponsor grupy) z żoną Marią i bardzo się z niego cieszył - podkreśla Mateusz Taciak. – Wyścig był dobrze zorganizowany, gospodarze dobrze płacili kolarzom (do dwudziestego miejsca), stąd do Polski wróciliśmy bogatsi o sporą sumę dolarów.


Ta siódemka wygrała drużynowo Tour of Hainan. Z prawej z pucharem Piotr Kosmala - trener i menedżer teamu Mróz Action.

– Tour of Hainan trwał 9 dni (prolog i 8 etapów), więc jak na tą porę roku to dość sporo, dlatego też nie było łatwo, a zwłaszcza przez pierwsze 3 etapy. Powodem była na pewno przerwa w startach, bo ostatni wyścig jechałem we Francji 21 września. Utrudnieniem z pewnością była też różnica czasu, bo aż 7 godzin, więc można powiedzieć, że startowaliśmy w nocy polskiego czasu. Na kolejnych etapach mimo zmęczenia jechało się już lepiej. Ogólnie jestem zadowolony z występu w Chinach, jak i z nowej ekipy Mróz Action.

Mateuszowi Taciakowi Chiny jako kraj wydały się ładne i ciekawe, ale swym okiem dostrzegł dużo strasznej biedy. I nie mógł się przyzwyczaić do miejscowej kuchni, choć wybór dań był bardzo duży.

Mateusz Taciak ma 24 lata. Zna smak kolarstwa od kilkunastu lat. Dba o zdrowie, o swą formę, starannie się odżywia. Zaczął trenować pod okiem ojca i nadal z nim konsultuje swe kolarskie problemy. To jemu zawdzięcza nie tylko to, że zaczął trenować, ale również i to, ile udało mu się już osiągnąć. Ojciec nie szczędzi czasu i rad, by syn rozwijał się na rowerze, by odnosił coraz większe sukcesy.

Skończył Szkołę Podstawową nr 1 w Kórniku, Liceum Ogólnkoształcące w Krzesinach (nieopodal słynnego polskiego lotniska wojskowego). Rozpoczął też naukę na Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, wytrwał trzy semestry i zrozumiał, że nie będzie w stanie tego pogodzić z kolarstwem.

Zdobył 31 medali w kolarskich mistrzostwach Polski. Tym pierwszym był złoty, Kraków - 2000, gdy jako junior młodszy wraz ze Sławomirem Spławskim wygrali na torze wyścig amerykański (madison). Jako młodzieżowiec zdobywał złote medale, ale przyznaje, że najbardziej liczą się sukcesy w elicie - dwa razy brązowy medal w jeździe indywidualnej na czas (2007 - Kielce, 2008 - Złotoryja).


Czerwiec 2008 - Złotoryja, mistrzostwa Polski w jeździe indywidualnej na czas. Mateusz Taciak zajął trzecie miejsce.

Od początku swej przygody z kolarstwem prowadzi dzienniczki treningów, sumuje łącznie przejechane kilometry i liczbę wyścigów. Tych ostatnich będzie około 800, w tym roku - aż 94. W tych francuskich, szczególnie w klasykach, stawało na starcie około 200 zawodników.

Ma 176 cm wzrostu, puls podczas spoczynku wynosi 44-45 uderzeń na minutę, podczas maksymalnego wysiłku - do 180. Korzysta z urządzenia do mierzenia tętna, by wiedzieć, jak najlepiej rozporządzać swą siłą i energią.

Kocha wyścigi szosowe, choć czasem nie ma ochoty na trening. Kiedy rozpoczyna się jazda, kiedy rywale ruszają naprzód - rozpoczyna pracę, która chwilami nie należy do łatwych. Ale raduje wówczas, gdy się zwycięża.

Jako kolarz nie lubi ekstremalnych warunków pogodowych: ani przenikliwego zimna, ani też upałów ponad miarę. Zdarzało się mu jednak, że wygrywał wyścigi w deszczu, w ulewie i chłodzie.

Jeśli chodzi o inne dyscypliny sportową to nie ma jednej, którą by się interesował. Lubi, na przykład, sporty motoryzacyjne, chętnie też ogląda i gra w okresie zimowym w sporty zespołowe. Potrafi nieźle grać w tenisa, co czyni dwa-trzy razy w tygodniu w jednej z hal pod Kórnikiem.


Siedmiu kolarzy, trener Piotr Kosmala (odwrócony), z prawej sponsor teamu Wojciech Mróz podczas chińskiego Tour of Hainan.

Lubi filmy komediowe, zwłaszcza polskie, ale też świetne filmy sensacyjne i horrory. Muzyki słucha praktycznie każdej, w zależności do sytuacji, ale również lubi się bawić przy orkiestrze i całkiem starych kawałkach. Gdy ma wolny czas, to najchętniej spędza go z dziewczyną (Kasią) i przyjaciółmi. Z dań uwielbia spaghetti oraz naleśniki.

Mateusz Taciak z nowymi kolegami z teamu Mróz Action pokazał w Chinach na co ich stać. Grupa w przyszłym roku, jak planuje trener Piotr Kosmala, trzy razy (luty, marzec, kwiecień) pojedzie na obóz treningowy na Majorkę, gdzie w kwietniu weźmie też udział w 5-etapowym wyścigu. Później rywalizować będą w imprezach na terenie Polski - Szlakiem Grodów Piastowskich, Małopolski Wyścig Górski, Wyścig Solidarności i Olimpijczyków.

Marzeniem Mateusza Taciaka, jego kolegów i Piotra Kosmali jest to, by UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) trochę zmieniła (POLUZOWAŁA) przepisy i by w przyszłorocznym, 66. Tour de Pologne (cykl Pro Tour) mogła także obok słynnych teamów (Astana, Katiusza, Rabobank, Saxo Bank, Lampre i inni) ruszyć na trasę z Warszawy do Krakowa, od 2 do 9 sierpnia, ekipa Mróz Action.

Mateusz Taciak wie już jak należy przygotowywać się do wyścigów, jak trenować, jak zwyciężać. Jego zdaniem, w 2009 roku na polskich drogach - w polskich wyścigach z dobrej strony pokażą się ci, którzy - jak on - przez ostatnie lata zdobywali szlify na zachodzie Europy. Umie świetnie jeździć na czas, dobrze sobie radzi w górach i pragnie zwyciężać.



 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL