R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19339564 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-18
Agnieszka Gulczyńska

 

Humanistka, dziennikarka Wielkopolskiej Telewizji Kablowej, rozwijająca swój talent wraz z każdym kolejnym startem zawodniczka kolarstwa górskiego. Poznanianka, przed którą, jak przypuszczam, wiele sukcesów w zawodach XC i maratonach MTB. Nie tylko w wielkopolskim wymiarze.

Urodziła się w pamiętnym roku 1980, w lutym, a zatem kilka miesięcy wcześniej przed sierpniowym strajkiem gdańskich stoczniowców. Kiedy Lech Wałęsa, jako lider zbuntowanych robotników, składał swój podpis swym słynnym wielgachnym długopisem pod porozumieniem kończącym strajk, miała pół roczku.
 


To było 20 kwietnia 2008. Agnieszka Gulczyńska (z prawej) we wrocławskim maratonie MTB zajęła drugie miejsce na najdłuższym dystansie.

Swego pierwszego roweru zbyt dokładnie nie pamięta, ale wie aż nadto dobrze, że miał dużo kółek, później niektóre z nich zniknęły i zastąpił je kij. Ten ostatni trzymał twardo, bezpiecznie i z rozwagą tata. Kiedy już potrafiła samodzielnie pedałować, dostała piękny różowy rower marki "Karat". Był dla niej o wiele, wiele za duży. Nie przeszkadzało to jednak w najmniejszym stopniu dzielnej dziewczynie szaleć z kuzynami: jeździć, rywalizować, nie być od nich gorszą.

Ma 28 lat, ale jak sięgnie pamięcią wstecz - wie, że od zawsze bardzo lubiła rower, pedałowanie, ruch, szybkość, poznawanie nowych miejsc.

W marcu 2006 roku kupiła prawdziwy rower, trochę jakby z przypadku. Wcześniej dużo pływała. Potem było kilka lat bez sportu, za to z dużą ilością wypalanych papierosów. Ale, jak dziś przyznaje, obudził się w niej wewnętrzny imperatyw, by zamienić tytoń na na odrobinę ruchu. W połowie sierpnia zobaczyła stronę internetową BikeMaratonu. Właśnie zbliżała się edycja w Poznaniu i kolega ją namówił, by wystartowała...

Ruszyła ostro na trasę na tym w marcu kupionym rowerze, mając tenisówki na nogach i szpanując jakby w okularach-gratisach. Przyjechała chyba piąta, może szósta na dystansie mega. To był ten pierwszy raz, ten maratoński debiut, gdy zawodnicy startowali z Łęgów Dębińskich i jechali w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego, by wrócić na metę. Usytuowaną na Wildzie właśnie, sto kilkadziesiąt metrów od Warty.

Potem załapała się jeszcze na dwa-trzy wyścigi w ramach Wielkopolskiej Ligi Masters o Puchar Thule. Postanowiła także, po tych kilku już startach, rywalizować w akademickich mistrzostwach Wielkopolski w kolarstwie górskim, które odbyły się w październiku 2006 na poznańskiej Cytadeli.

Na tych zawodach był Ryszard Pawlak, wielka figura wielkopolskiego kolarstwa (kolarz, trener, biznesmen), który swym okiem dostrzegł, co tu dużo mówić, talent. Choć zainteresowana o tym wówczas nie wiedziała. Po tych zawodach na Cytadeli postanowiła serio zabrać się za treningi. Tak rozpoczęła się wielka przygoda - zwana kolarstwem. Zima 2006/2007 to był czas treningu i jeszcze raz treningu.

W styczniu 2007 do Agnieszki Gulczyńskiej zadzwonił Piotr Pawlak, syn Ryszarda Pawlaka, i tak znalazła się w Corratec Team, kilkudziesięcioosobowej drużynie, w której jeździ także w tym, drugim swym startowym sezonie.

Od dziecka lubiła czytać książki. I lubiła pisać. Szkoły - podstawowa i średnia - były dlań przystankami do studiów na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ukończyła je i jest magistrem filologii polskiej. Lubi się uczyć, skończyła również pięć lat studiów dziennych na kierunku kulturoznawstwo (Wydział Nauk Społecznych UAM), ale - jak samokrytycznie przyznaje - nie napisała tam jeszcze pracy końcowej. Obecnie kończy roczne studium podyplomowe z zakresu public relations na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

Ma swoje sportowe marzenia. Uważa, że największy sukces jest jeszcze przed nią. Byłoby nim "objechanie" najlepszej polskiej zawodniczki w maratonach MTB Justyny Frączek. Z filozoficznym spokojem uważa, że to marzenie jest jeszcze niemożliwe do spełnienia, ale jest do czego dążyć.

Kolarstwo jest od dwóch lat jej wielką pasją, ale czasem też przekleństwem. To tak naprawdę jest druga praca, coś co zobowiązuje do sumienności, dobrej organizacji swych zajęć, umiejętności zrezygnowania z innych przyjemności, którymi można by się zajmować w czasie, który poświęca się treningom.

Agnieszka Gulczyńska miewa niekiedy dylemat: iść na rower czy zająć się czymś innym. Tych wahań i rozterek jest znacznie mniej, kiedy dopisuje pogoda. Najtrudniej jest zimą, kiedy sypie mokry śnieg, drogi są oblodzone i człowiek jest przemoczony do cna. Ale jeśli poważnie myśli się o startach, trzeba zacisnąć zęby. Kolarstwo jest dobra szkołą dyscypliny, ale jest także zajęciem, które dostarcza ogromnej radości. Mówiąc krótko, dziennikarka Wielkopolskiej Telewizji Kablowej (prowadzi w tej stacji programy informacyjne - prowadzi z dużym profesjonalizmem) wyjątkowo mocno lubi jeździć rowerem. Takiej przyjemności nie dostarczył jej nigdy żaden inny sport.

Jeśli chodzi o treningi na rowerze, nie kieruje się żadnymi żelaznymi regułami. Elastycznie ustala sobie cotygodniowy plan i stara się go realizować.

Z innych sportów zdecydowanie uwielbia pływanie. Jako dziecko trenowała w poznańskiej "Olimpii", podczas studiów była członkiem sekcji pływackiej UAM, ale dość często przebywała na ławce rezerwowych, gdyż paliła dużo papierosów. Obecnie stara się pływać raz w tygodniu, choć rzadko to się udaje. Poza tym biega, ale nie latem, bo bieganie w upale okrutnie ją męczy. Lubi narciarstwo, choć już dwa lata nie miała okazji przypiąć desek do nóg i dać się ponieść śnieżnemu szaleństwu. Lubi sporty, które uprawia się samemu, w pojedynkę. Nie przepada za sportami zespołowymi.

Dwie jej wielkie pasje - czytanie i słuchanie muzyki. Samokrytycznie przyznaje, że na czytanie ma coraz mniej czasu. Jeśli chodzi o muzykę, słucha bardzo różnej i stale powiększa zbiór płyt.
 
Mieszka w Poznaniu, na Górczynie, skąd wyrusza na rowerowe treningi oraz zawody XC i maratony MTB. W niedzielę 27 kwietnia Agnieszka Gulczyńska wystartowała w barwach Corratec Teamu w Skandia MTB Maraton, który odbył się w Chodzieży. Cieszyła się wówczas z uczestnictwa w tak prestiżowej i dobrze zorganizowanej imprezie. Zajęła drugie miejsce na najdłuższym z dystansów - radując samą siebie i kolegów z ekipy w biało-niebieskich strojach.

Niedziela 14 lipca 2008 to wielki dzień jej sportowej chwały. W podwałbrzyskim Książu zdobyła tytuł mistrza Polski amatorów w maratonie MTB. Ma 28 lat i przed nią wiele, wiele lat sportowych sukcesów.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL