R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18087362 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-26
Marzę o złocie w Kanadzie
i śniegu w Jakuszycach

 

Z Mają Włoszczowską, o sezonie 2009, planach na 2010 rok i Bożym Narodzeniu, rozmawia Piotr Kurek


Maja Włoszczowska, autor Wielkopolskiego Rowerowania i Aleksandra Dawidowicz. Gdańsk, 6 czerwca - ostatnia edycja tegorocznych zawodów LangTeam Grand Prix MTB.

– Jak ocenia Pani swe tegoroczne starty?

– Sezon był dla mnie świetny, ale mogło być jeszcze lepiej i jakieś uczucie niedosytu pozostaje. Dobrze rozpoczęłam sezon 2009 marcowym zwycięstwem nad Rosjanką Iriną Kalentiewą w zawodach o Puchar RPA, świetnie skończyłam drugim miejscem na Lazurowym Wybrzeżu. Po drodze, w lipcu, odniosłam historyczny sukces w mistrzostwach Europy w kolarstwie górskim w Holandii. Wygrałam wszystko, co było do wygrania w tym roku w Polsce - a więc klasyfikację generalną zawodów o nazwie LangTeam Grand Prix MTB oraz mistrzostwa Polski w Kielcach, jak również zawody szosowe. Zajęłam piąte miejsce w zawodach szosowych, które odbyły się we Francji (Grande Boucle). Do pełni szczęścia zabrakło sukcesu we wrześniowych mistrzostwach świata w Australii i startu w dwóch finałowych edycjach Pucharu Świata. Te trzy imprezy były dla mnie zawodami docelowymi. Szykowałam się do nich, ale upadek w Canberze wykluczył mnie na pewien czas ze sportowej rywalizacji.

– Pani Maju, czy ze zdrowiem wszystko już jest w porządku?

– Prawie. Podbródek dochodzi do siebie, na zewnątrz już niewiele widać. Cieszę się, że nie pozostał w mej głowie żaden uraz psychiczny. Po wrześniowym upadku w dalekiej Australii startowałam już w zawodach. Cieszę się ze wsparcia, jakiego doznałam ze strony kibiców. Byłam pod niesamowitym wrażeniem tego, co mogą uczynić kibice i zarazem prawdziwi fani kolarstwa. Dostałem dużo e-maili z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia, specjalne foto grupy kolarzy z napisem "Zdrowiej Maju" przysłali mi prawie natychmiast po mym upadku pasjonaci MTB z Warszawy. Po tym wszystkim, czując wsparcie kibiców, zależało mi na tym, by jak najszybciej wsiąść na rower. Co też się i stało.

– Jakie mam Pani plany na 2010 rok?

– Moim marzeniem jest start w przyszłorocznych mistrzostwach świata w kolarstwie górskim, które odbędą sie w Kanadzie. I zdobycie tam złotego medalu. Znam te tereny, startowałam już tam i mam nadzieję, że na tej trasie w 2010 roku wszystko ułoży się po mej myśli. Mam nadzieję, że będę lepsza w Mont-Sainte-Anne od Kanadyjki Marie-Helene Premont, utytułowanej zawodniczki, która tu mieszka.

– Jak sukcesy ekipy kolarek górskich CCC Polkowice przyjmują szefowie klubu?

– Bardzo się cieszę, że naszymi sukcesami, i tymi większymi i tymi mniejszymi, radują się i Pan Dariusz Miłek (nasz główny sponsor), i Krzysztof Korsak (prezes klubu). Moje zwycięstwo i Oli Dawidowicz w lipcu w Holandii podczas mistrzostw Europy w kolarstwie górskim - tak odebrałam, takie odniosłam wrażenie - zrobiło wrażenie na naszym głównym sponsorze, Panu Darku Miłku. Oczywiście, otrzymaliśmy od niego gratulacje. Widział nas na mistrzostwach Polski w Kielcach, kibicował nam. No cóż, Pan Miłek kocha kolarstwo, zna się na nim i interesuje się każdym naszym startem. Myślę, że marzeniem Dariusza Miłka jest to, by kolarstwo w Polsce, na tym najwyższym poziomie, kojarzyło się z trzema literkami CCC. I to górskie, także i szosowe.

– Wkrótce Boże Narodzenie. Jak zamierza Pani spędzić ten czas?

– Będzie to czas treningu i zarazem czas dla rodziny. Większość roku spędzam na wyjazdach, zawodach i zgrupowaniach, zatem najbliższy czas - Boże Narodzenie i Nowy Rok - zamierzam być w tym miejscu, które jest najbliższe memu sercu, czyli w Jeleniej Górze. Liczę na to, że spadnie śnieg, że będzie biało, i że będę mogła pobiegać na nartach w Jakuszycach. Co bardzo lubię i co jest swego rodzaju treningiem i sportowym przygotowaniem do sezonu 2010. Boże Narodzenie to czas dla rodziny. Telefony są wyłączone. Lubię kolędy i optymistyczne melodie. Lubię ryby - w tym karpia. Tego ostatniego jem właściwie tylko w wigilię.
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL