R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21646537 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-12-09
Artysta z duszą kolarza

 

Oskar Stabno z Poznania gra jazz
i ściga się na rowerze szosowym


Ryszard Szurkowski - polski kolarz wszech czasów i Oskar Stabno. Zawody kolarskie na poznańskich Smochowicach, maj 2013.
Fot. Robert Stabno

Ma 22 lata, jest pianistą jazzowym i w czasie wolnym od muzyki jeździ na rowerze. Dziś, w niedzielę 15 grudnia 2013, poznaniak Oskar Stabno, bo o nim tu mowa, kąpał się w Jeziorze Strzeszyńskim, morsując się na całego dla zdrowia.

Miał sześć lat, gdy usiadł po raz pierwszy przy fortepianie. Nie znał jeszcze nut, ale potrafił zagrać z głowy usłyszane melodie. Talent muzyczny widocznie odziedziczył po jednym z dziadków, Andrzeju Stabno, który był dyrektorem SPAM-u, śpiewaku. Był uczniem Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego, gdzie w świat artystycznych przeżyć wprowadzali go, między innymi, Joanna Maciejowska i Jacek Sykulski.

Maturę zdał w wieczorowym Liceum Ogólnokształcącym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, choć edukację w szkole średniej zaczynał w Technikum Telekomunikacji w klasie informatycznej. Cały czas jednak nie zaniedbywał edukacji muzycznej, grając na fortepianie muzykę klasyczną i jazzową.

Teraz w wieku 22 lat ma już spory dorobek artystyczny. W czerwcu 2010 roku po raz pierwszy zagrał samodzielne dla publiczności. Były brawa, aplauz. Tak zrodziło się przekonanie, że trzeba iść tą - muzyczną - drogą. Gra jazz - jest pianistą. Na koncie ma już kilkadziesiąt występów, także ze znakomitymi muzykami, jak choćby Leszkiem Możdżerem.


22-letni Oskar Stabno jest muzykiem jazzowym.
Fot. Jerzy Drzewiecki

Występuje głównie w Polsce, choć w październiku swe umiejętności i talenty zaprezentował w Wiedniu, gdzie dostał sporo braw. W grudniu 2010 roku w Szymbarku bił rekord Guinessa, grając na największym koncertowym fortepianie świata: obok niego artystycznie klawisze naciskali także Stanisław Deja, Romuald Koperski, Maciej Markiewicz i Leszek Możdżer.

– Muzyka daje poczucie wolności, możliwość wyrażenia samego siebie, jest odskocznią w inny wymiar rzeczywistości - mówi młody mieszkaniec poznańskich Smochowic, który uwielbia dzieła Oscara Petersona. – Muzyka, to także fajna zabawa - dodaje.

Na rowerze siedzi od dziecka. Trzy lata temu nabył rower górski i zaczął na nim pokonywać coraz więcej kilometrów. Przede wszystkim na asfalcie. – Jest ciężki, waży około 20 kilogramów. Latem 2012 roku ktoś mi go ukradł spod gmachu Akademii Muzycznej w Poznaniu. Było mi przykro, smutno z tego powodu, ale policjanci po dwóch miesiącach go odnaleźli i oddali w moje ręce.

W tym czasie nabył rower szosowy marki Bianchi, na którym zaczął odbywać długie treningi. Ze Smochowic w stronę Suchego Lasu, Złotnik, Biedruska, Murowanej Gośliny, Obornik, niekiedy także Rogoźna i z powrotem do domu. Wypada, tak mniej więcej, około 100-140 kilometrów.


Oskar Stabno dziś, 15 grudnia 2013, zażywał kapieli w Jeziorze Strzeszyńskim.

Fot. Piotr Kurek

W tym roku dojrzał do myśli, że trzeba wystartować w jakimś wyścigu. Taka okazja nadarzyła się w okolicach rodzinnego domu na Smochowicach, gdy w maju Marian Paździor zorganizował tutaj wielkie święto kolarskie dla wszystkich: najmłodszych dzieci, uczniów szkół, mastersów i amatorów.

W swym majowym debiucie, 21-letni Oskar Stabno zajął trzecie miejsce w rywalizacji amatorów. W lipcu wystartował w wyścigu kolarskim na torze samochodowym "Poznań". – Jechało mi się dobrze, ale po pokonaniu 60 kilometrów tylna przerzutka roweru innego kolarza przerzedziła mi szprychy w przednim kole. Całe szczęście, że nie upadałem, że dałem radę wyhamować.

Jeździ na rowerze prawie codziennie. Żyje muzyką i kolarstwem. W tym roku, tak na dobrą sprawę, odkrył swe szosowe możliwości. W październikowym czwartku kolarskim, przedostatnim, zajął czwarte miejsce. Wygrał wówczas Artur Spławski, drugi był Artur Kozal, trzeci Radosław Lonka. – Na finiszu byłem szybszy od Lecha Erganga.

Muzyk jazzowy z Poznania tworzy własne kompozycje. Marzy mu się wydanie własnej płyty - kompletnego dzieła. Marzą mu się także w sezonie 2014 sukcesy kolarskie.

Myśli o nabyciu nowego roweru. Jeszcze nie wie jakiego, ale najprawdpodobniej stanie się posiadaczem włoskiego - może znów Bianchi, może Pinarello, może Colnago.

Muzykę doskonalił pod okiem Piotra Kałużnego z Akademii Muzycznej, jeśli chodzi o rower - jest samoukiem. Siada codziennie na swą szosówkę i bez względu na okoliczności pokonuje od 100 do 140 kilometrów. Najczęściej w stronę Obornik i z powrotem. Nie należy do żadnego klubu, choć nie wyklucza takiej ewentualności.

Rok temu, w październiku, w okolicach Batorowa przewrócił się na swej szosówce, mając na liczniku prędkość około 40 kilometrów na godzinę. – Nie mogłem się już podnieść z drogi. Zabrali mnie ratownicy medyczni z Pogotowia Ratunkowego. Obojczyk złamałem w dwóch miejscach. Kiedy już wszystko się zrosło, zacząłem morsować, czyli kąpać się w Jeziorze Strzeszyńskim przez cały rok. Najczęściej z Piotrem Żukowskim, przyjacielem i świetnym pianistą.


Oskar Stabno w przeręblu w Jeziorze Strzeszyńskim.
Fot. Piotr Żukowski

Dziś wybrałem się na grudniową przejażdżkę rowerową w stronę Kiekrza, na swym odnowionym Whelerze Pro 59 - co za piękna jazda (nowe opony, wielotryb, łańcuch, nie mówiąc o pomniejszych częściach - wielkie dzięki dla Krzysztofa Mieszały z firmy Rybczyński-Rowery), by dostrzec w wodach Jeziora Strzeszyńskiego dzielnego morsa.

Kąpał się i hartował swe ciało Oskar Stabno - wnuk znanych dziadków Andrzeja Stabno i Jerzego Garniewicza, absolwent Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego, obiecujący pianista jazzowy i marzący o sportowych sukcesach amator szosowego kolarstwa.

                                                                   Piotr Kurek


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL