R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 20748960 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-10-19
Maksymilian Bieniasz

 

Mocarz na fat bike'u
Maksymilian Bieniasz zadziwia formą
i sposobem wygrywania wyścigów


Maksymilian Bieniasz wygrał wyścig przełajowy na fat bike'u. Poznań, 7 lutego 2016.
Fot. Rafał Stasik

Jazda na rowerze w jego wykonaniu jest niezwykle zaskakująca . I nie chodzi o zwykłe pedałowanie, ale sportową rywalizację. Na szosie, w kolarskich przełajach, w maratonach MTB. Również na fat bike'ach. Maksymilian Bieniasz z Poznania u progu sezonu 2016 zadziwia formą i sposobem wygrywania wyścigów.

Karłów. W drugiej połowie stycznia tego roku w tej dolnośląskiej miejscowości odbyły się Mistrzostwa Polski w Fat Bike'ach. Pierwsze, nieoficjalne, bez akceptującego stempla potwierdzenia PZKol.

Do Karłowa przyjechało prawie sto zawodniczek i zawodników. Większość z nich to kolarze górscy, którzy przesiedli się na rowery o szerszych oponach (nawet do pięciu cali). Ścigali się także specjaliści na rowerach enduro.

Co tu dużo mówić, była zabawa, były sportowe emocje. "Gruba impreza" - zgodnie twierdzili startujący. Do przejechania były 23 kilometry, wielkość przewyższeń wynosiła około 400 metrów. Drogi i ścieżki na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych były zasypane śniegiem.


Ostatnie metry przed metą. Maksymilian Bieniasz (339) przed Piotrem Kurczabem. Karłów, 24 stycznia 2016.
Fot. archiwum Maksymiliana Bieniasza

– To jakaś szalona abstrakcja. Jazda w styczniu w Górach Stołowych po śniegu. Cały czas od startu jechałem z przodu. Obserwowałem rywali. W końcówce zostało nas dwóch: Piotr Kurczab i ja. Ostatnie metry to był bieg, w którym okazałem się lepszy. Wygrałem. Zostałem mistrzem (nieoficjalnym) Polski w fat bike'ach.

– Powiem krótko, podobała mi się ta zabawa. I ucieszyło mnie zwycięstwo. Myślę, że za rok w Karłowie będzie więcej fanów jazdy na fat bike'ach. I że przyjadę tutaj godnie bronić tytułu mistrza Polski.

Kolarskie przełaje. Do Karłowa, w Góry Stołowe, Maks Bieniasz pojechał z ciekawości, by zobaczyć, jak można połączyć sportową rywalizację na rowerach w górskiej scenerii pełnej kopnego śniegu. Co tu dużo mówić, udał się tam dobrze przygotowany.

Od jesieni 2015 do stycznia 2016 startował w przełajowym Pucharze Polski. Brał udział prawie we wszystkich edycjach. W sumie, jak starannie policzył, ścigał się aż w ponad 20 zawodach.


Maksymilian Bieniasz w koszulce mistrza Polski fat bikeów. Poznań, 10 lutego 2016. Fot. Piotr Kurek

– Cykl Pucharu Polski rozpisany od października ubiegłego roku do stycznia tego to imprezy w całym kraju. Postanowiłem przygotować się starannie do sezonu przełajowego, by zawalczyć o pierwsze miejsce. Udało się. Wygrałem klasyfikację generalną. Zdobyłem 510 punktów.

Wygrał wiele wyścigów, między innymi w Pilicy, Szczekocinach, Bytowie, Gościęcinie, Białymstoku i Tarnowie. Miał w swej kategorii (M30) aż 49 rywali: Marcin Kobiałka z Warszawy, Bartłomiej Gierczak ze Sławna, Paweł Wiendlocha z Rzeszowa, Adam Dziuk i Dawid Mijas ze Szczekocin i Marcin Malinowicz z Gorzowa Wielkopolskiego - to najgroźniejsi.

Niestety, ale Maksowi Bieniaszowi nie powiodło się na 79. Mistrzostwach Polski w kolarstwie przełajowym w Lublinie. Liczył po cichu na jeden z medali, może i złoty, ale upadek i kontuzja kolana wyeliminowały go z walki. Do tego stopnia, że zawodnik z numerem 365 został odwieziony do szpitala.

Winogrady. Krajowy championat w przełajach odbył się dla jego kategorii 10 stycznia. Dwa tygodnie później startuje na fat bike'u w Karłowie i wygrywa.

Czternaście dni potem, 7 lutego 2016, pojawia się na poznańskich Winogradach, by wystartować w VIII Wyścigu Marka i Zbyszka. To kolarski wyścig przełajowy poświęcony pamięci dwóch poznańskich fanów MTB, którzy w styczniu 2008 roku zostali podczas treningu śmiertelnie potrąceni przez samochód pod Kórnikiem.


Maksymilian Bieniasz triumfował w klasyfikacji generalnej przełajowego Pucharu Polski w kategorii M30. Finał cyklu w Tarnowie, 17 stycznia 2016.
Fot. archiwum Maksymiliana Bieniasza

W pierwszą lutową niedzielę Maks Bieniasz pojawia się na terenie ośrodka TKKF na Winogradach na swym fat bike'u. Kibice patrzą na niego i zastanawiają się, ile rund da radę przejechać z najlepszymi zawodnikami.

Maks Bieniasz od początku wyścigu jedzie na przedzie z Michałem Górniakiem. I tak siedem rund pedałują obok siebie. Później przyspiesza i na kolejnych czterech okrążeniach uzyskuje przewagę w wyścigu seniorów open 54 sekund. I wygrywa z Michałem Górniakiem.

Widok Maksa Bieniasza przeskakującego przełajowe przeszkody idzie w świat (internet, Facebook), jak i informacja o jego zwycięstwie na niezwykłym rowerze marki Trek. Na fat bike'u. Były reprezentant Polski w przełajach Kacper Szczepaniak ze Zwierzyna tak komentuje ten sukces: – Maks, ty mógłbyś chyba wygrać i na taczce? Coś podobnego powiedział Bartek Mikler z Jarocina - etatowy reprezentant Polski w kolarskich przełajach.

20 lat na rowerze. Maks Bieniasz urodził się 19 września 1985 roku w Dębicy. Jego rodzice i rodzeństwo żyli wówczas w miejscowości Czarna, dużej wsi (około 2500 mieszkańców) położonej kilkanaście kilometrów od ważnego ośrodka przemysłowego.

– Z dzieciństwa zapamiętałem widok kolarzy jadących przez moją okolicę - wspomina Maks Bieniasz. Miał sześć lat i swego Pelikana - 16. calowy rowerek o biało-srebrzystym kolorze. Nauczył się jeździć na nim i podpatrywał starszego brata Mirka.


Bracia Bieniaszowie (na prowadzeniu Mirosław, Maksymilian z tyłu) kochają nad wyraz kolarskie wyzwania. Karłów, styczeń 2016.
Fot. archiwum Maksymiliana Bieniasza

Mirek Bieniasz (rocznik 1976) był dla braci (Maksa, Marcina, Mariusza i Mateusza) wzorem do naśladowania. W sportowym, kolarskim wymiarze. Siostry (Monika i Marlena) nie przejawiały dążności, by podążać drogą znanego miejscowego kolarza Piotra Przydziała - triumfatora Tour de Pologne z roku 2000, który dla pięciu braci M był Wielkim Motywatorem.

Był rok 1992, gdy siedmioletni Maks otrzymuje od brata Mirka Montanę, rower górski. I zaczyna na nim jeździć. Dużo, więcej i jeszcze więcej. I ciągnie go, jak brata, do kolarstwa.

Pierwszy klub sportowy to Dromader Dębica. Ma trzynaście lat (jest rok 1998) i Maks zostaje w swej kategorii wiekowej mistrzem okręgu krakowskiego w kolarstwie górskim. W tym samym roku zdobywa tytuł mistrza Małopolski w kolarstwie przełajowym. Jest rok 2000 i reprezentuje Polskę ma zawodach Pucharu Europy MTB w Annency, gdzie zajmuje 24. miejsce. W 2002 roku na Mistrzostwach Polski MTB w Kielcach zdobywa w kategorii junior tytuł wicemistrzowski, przegrywając z Kryspinem Pyrgiesem (Optex Opoczno).

Dromader Dębica jest pierwszym klubem, kolejne to - Cracovia, Construction Cracovia, Górskie Orły, Górskie Orły Raba Wyżna, KS Wierchy Rabka Zdrój, Kellys Team, Futura Orbea, znów Kellys Team, BDC Team, Bieniasz PGNiG Racing Team i Bieniasz Rowerowania Team.

Lista jego sukcesów jest imponująca: na szosie, w zawodach XC, w przełajach, w maratonach MTB.


Maksymilian Bieniasz z żoną Joanną oraz córką i synem (w środku w czapkach z pomponem) na poznańskich Winogradach.
Fot. Piotr Kurek

Spore doświadczenie. – Mam 30 lat i wiem dużo o rowerach - śmieje się Maks Bieniasz, od kilku lat związany z Poznaniem (mieszka z żoną Joanną i dziećmi w Plewiskach). – Jako zawodnik startowałem w wyścigach szosowych, w ekstremalnych maratonach MTB i równie trudnych zawodach XC. Przez moje ręce i nogi przeszło już kilkadziesiąt rowerów.Łza się w oku kręci, kiedy pomyślę o swym pierwszym Pelikanie.

Sześć lat jeździł w barwach teamu Kellys. Właściciel marki Słowak Branislav Divinec z Bratysławy wiele razy mu dziękował (także i bratu Mirkowi), że testowali te rowery, że 'katowali" je aż do zmęczenia materiału, do pękniętej lub złamanej ramy. Do tego stopnia, że jeden z modeli, najbardziej wytrzymały, nosi teraz dumnie nazwę Kellys Sabotage.

Startował w wyścigach i kilka lat temu wszedł do interesu rowerowego. Jego sklep (Rowerownia) w Poznaniu przy ulicy Grunwaldzkiej 165 ma swych klientów. Wymagających, o sportowym nastawieniu.

Sprzedaje się tutaj rowery marki Trek i Kross. Do wzięcia jest najnowszy model szosowy Treka za 50 tysięcy złotych (na podobnym, choć droższym pedałuje Fabian Cancellara). – Działam w Poznaniu od sześciu lat. Jestem w stosunku do innych nowym człowiekiem w branży i staram się, by rower oddany do serwisu był do odebrania w ciągu 24 godzin - podkreśla. – Niektórzy narzekają na dochody, na zyski, ale ja rok po roku notuję progres - mówi nie bez satysfakcji.


W minioną niedzielę Maks Bieniasz znów wygrał, tym razem Zimowy Maraton MTB w Biedrusku.
Fot. Piotr Kurek

Wianuszek przyjaciół. Wokół Maksa i jego żony Joanny (poznanianka, poznali się jako ludzie branży rowerowej) powstał krąg przyjaciół. Sylwia Stachowiak, Klaudia Janik, Tomasz Stachowiak, Paweł Jastrząbek, Marcin Bączyk, Robert Kmieciak, Rafał Ratajczak, Paweł Maćkowiak i Paweł Pytel tworzą kolarski team.

Widoczni są na szosowych wyścigach kolarskich na torze samochodowym "Poznań", na maratonach MTB. W każdą niedzielę o godzinie 9 spotykają się przed sklepem rowerowym Maksa, by stamtąd ruszyć na trening w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego.

Sam o sobie. Urodził się w Dębicy, kolarstwa uczył się w Małopolsce (jego trenerami byli Zbigniew Parkitny, Jacek Jaworski, Jan Blańda). Otarł się o kadrę polskiego MTB. Ma 176 cm wzrostu, waga oscyluje do 70 kg (optymalna 65). Dba o zdrowie, choć wie, że jego VO2max (zdolność pochłaniania tlenu przez organizm) predystynuje go do wielkich osiągnięć sportowych.

Trenuje w Lasku Marcelińskim, gdzie ma wyznaczoną rundę długości 2300 metrów. – To miejsce na Grunwaldzie mogłoby być miejscem wielkich zawodów przełajowych - rozmarza się poznaniak.

Lubi rozmawiać z ludźmi, lubi pomagać innym. W listopadzie ubiegłego roku, gdy wielkopolski światek kolarski żegnał Sebastiana Swata, Maks zadbał o to, by studenta medycyny fani MTB odprowadzili w ostatnią drogę na rowerach.

Wejście w rok 2016. Sezon przełajowy 2015/2016 wypadł dla niego rewelacyjnie. Okazał się najlepszym najmłodszym mastersem w Polsce. Pech dopadł go w Lublinie, ale Karłów był miejscem, gdzie w zaśnieżonych Górach Stołowych był pierwszy na fat bike'u.

Kiedy na niego siada, rozpiera go duma, że pedałuje na czymś innym. Wydawać by się mogło, że po przejechaniu kilkuset metrów czuje się zmęczony. O nie! Maks Bieniasz czerpie radość jazdy na niezwykłym Treku, zaś świadomość zwycięstw na nim (już trzech w odstępie niecałego miesiąca) podwaja jego sportowe możliwości.

                                                          Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL