R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21646474 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-12-09
Rower ma w swym DNA

 

Marek Witkiewicz z Poznania
rozpoczął 19. sezon kolarski



Marek Witkiewicz osiem razy zdobywał tytuł mistrza Polski.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Marek Witkiewicz. Ma 56 lat, dyplom ukończenia UAM w Poznaniu, własną kancelarię prawną i pasję, która uczyniła z niego ikonę kolarstwa górskiego w Polsce.

Sympatyczny pan Marek chodził do szkoły podstawowej, kończył V Liceum Ogólnokształcące w Poznaniu, wreszcie w roku 1981 został absolwentem poznańskiego uniwersytetu. Nauka była dlań zawsze na planie pierwszym, sport i rekreacja w normalnym, jak dla młodego człowieka, bez przesady wymiarze. Niekiedy boleje nad tym - ale prawda jest taka, a nie inna - że dzieciństwo i młodość upłynęła mu bez roweru.

– Urodziłem się w listopadzie 1958 roku w Poznaniu, dzieciństwo upłynęło mi na osiedlu Warszawskim, gdzie w wieku niespełna sześciu lat przeżyłem swą pierwszą traumę związaną z rowerem - wspomina czas sprzed ponad pół wieku. – Było lato 1964 roku, roku Igrzysk Olimpijskich w Tokio, gdy działacze osiedlowi z Antoninka zorganizowali zawody rowerowe dla dzieci. Miałem rowerek marki Bobo, bardzo chciałem w nich uczestniczyć, ale - niestety - tego dnia ojciec Telesfor Witkiewicz (wielce szanowany człowiek w Grodzie Przemysła, przez wiele lat szef cechu cukierników) uznał, że muszę ponieść karę za to, że sąsiadce przysporzyłem bólu psychicznego, zrywając tu i tam korę z jej drzewa (była to grusza) - odwołuje się w marcowy czas roku 2015 do przeżyć z dzieciństwa.


W sezonie 2015 zadebiutował w barwach Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team na nartach podczas Biegu Piastów.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Dziś nazwisko Marek Witkiewicz budzi szacunek i uznanie. Jest rozpoznawanym w całym kraju kolarzem górskim. Ma na swym koncie osiem tytułów mistrza Polski - sześć razy w kolarstwie górskim i dwa razy w kolarskich przełajach.

Musiały minąć aż trzydzieści dwa lata od tego zdarzenia z dzieciństwa, by Marek Witkiewicz zapragnął przybliżyć się do rowerów i kolarstwa MTB. Była jesień 1996 roku, kolarstwo górskie raczkowało w naszym kraju i ówczesni działacze Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów z Andrzejem Glesmannem na czele postanowili na Morasku zorganizować jazdę indywidualną na czas na rowerze górskim. 


Łza się w oku kręci. Pierwsze lata startów Marka Witkiewicza. Na zdjęciu z Andrzejem Kaiserem (z lewej) i Markiem Galińskim (w środku). Zawody XC w Poznaniu.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

– O tym, że takie zawody odbędą się dowiedziałem się z mediów: Radia "Merkury" i "Głosu Wielkopolskiego". Pojechałem na Morasko i wystartowałem. Był to mój debiut, pierwsza jazda w rytmie wyścigowym. Rower górski nie był z górnej półki, nie miałem SPD-ów, mój strój był bardziej stosowny dla turysty niż kolarza. Kiedy już znalazłem się za linią mety, sięgnąłem po papierosa, by zakrzurzyć z radości, gdyż osiągnąłem dobry rezultat wśród mastersów (panów po trzydziestym roku życia). Miałem wówczas 37 lat.

To był początek wielkiej przygody z rowerem, z górami, z poznawaniem Polski i Europy z wysokości siodełka rowerowego.


Marek Witkiewicz mistrzem Polski MTB. Kielce, 4 września 2004. Z prawej Wojciech Walkiewicz - ówczesny prezes Polskiego Związku Kolarskiego. Brązowy medalista Jacek Brzózka - wielki fan MTB i zarazem główny sponsor grupy JBG-2 Professional Team.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Rok później, czyli w sezonie 1997, bierze udział w imprezach MTB w Poznaniu i okolicach, startuje w Mistrzostwach Wielkopolski w kolarstwie górskim w Karpaczu, w zawodach Family Cup. Każdym kolejnym startem pokazuje innym swe sportowe możliwości, sam odkrywa potencjał swego organizmu. I zaczyna coraz częściej wygrywać, raz za razem...

Jest środa 11 marca 2015. Skorzystałem z zaproszenia Marka Witkiewicza, by odwiedzić go w jego ładnym domu w Antoninku. Mieszka przy lesie, zieleń ma za oknem. Jeden z pokoi jest świadectwem jego sportowych sukcesów. Puchary, medale, nagrody. Numery startowe. Kolekcja robi wrażenie...


- Gonię Ryszarda Szurkowskiego w liczbie wygranych wyścigów - śmieje się Marek Witkiewicz. Piękna kolekcja pucharów, medali, mistrzowskich koszulek w jego domu w poznańskim Antoninku.
Fot. Piotr Kurek

– Wiem, że Ryszard Szurkowski jest polskim kolarzem wszech czasów, że wygrał ponad 350 wyścigów, że 700 razy stał na podium - mówi z uśmiechem na ustach Marek Witkiewicz, prawnik, mąż i ojciec dwóch synów, wielce utalentowany do dobrych żartów. I dodaje: – Gonię Ryszarda Szurkowskiego, wygrałem ponad 100 wyścigów, zdobyłem osiem tytułów mistrza Polski i nie zamierzam kończyć swej przygody z rowerem. Mam duży dom, kolejne puchary i nagrody się w nim zmieszczą - mówi człowiek, który rower - tak mi się zdaje, bo znam go od owego 1996 roku - ma wpisany w swoje DNA.

Kiedy staje na starcie - kieruje nim rozsądek i nie rozpoczyna szaleńczo pedałowania. Ma poczucie swej wartości i wie, że w przeciągu godzinnego wyścigu cross country zdoła wyprzedzić rywali, by ostatecznie być pierwszym na mecie. Lubi bardziej zawody XC niż maratony MTB, choć startuje w jednych i drugich, gdyż może się w nich wykazać swą umiejętnością wspinania się pod wzniesienia, górki i góry. Ma do tego warunki, gdyż jest szczupły i z łatwością nieznaną innym zawsze szybko mknie do mety. Najczęściej jako pierwszy. Jeździ bardzo dobrze technicznie.


Kwintesencja kolarstwa górskiego. Poznański prawnik na rowerze z pasją pokonuje przeszkody.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Od tego pamiętnego 1996 roku przejechał na swych rowerach (miał ich już dziesięć) prawie 200.000 kilometrów. Pedałował na drogach Francji, Włoch, Chorwacji, Hiszpanii, Danii. W Austrii pobił swój osobisty rekord prędkości - na rowerze górskim pędził na zjeździe po szutrowej drodze z prędkością 87 kilometrów na godzinę. Z miejsc, które poznał z wysokości swego roweru górskiego, najbardziej do gustu przypadła mu Kreta. W 2007 ukończył kultowy Transalp na 9. miejscu wśród masterów (jechał w parze ze Zbigniewem Orłowskim), co uznaje za jeden ze swych większych sportowych sukcesów.

Rocznie przejeżdża od 12 do 15 tysięcy kilometrów. Miłość do roweru sprawia, że poświęca mu każdy wolny czas, ale przecież prowadzenie kancelarii prawnej i poważnych spraw gospodarczych jest bardzo absorbujące. 


Marek Witkiewicz z żoną Elżbietą podczas wakacji w Bretanii.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Żona Elżbieta, pedagog z powołania - absolwentka UAM, jest bardzo wyrozumiała i tolerancyjna dla jego pasji, która wymaga nieustannych podróży po Polsce. Ścigał się w różnych częściach, jak zawsze podkreśla - naszego, bardzo pięknego kraju. Kocha Karkonosze, zna wszystkie trasy wokół Szklarskiej Poręby, Karpacza, Przesieki. Najchętniej pedałuje po dwóch podpoznańskich kompleksach leśnych - Puszczy Zielonka i Wielkopolskim Parku Narodowym.

Jest ozdobą każdej imprezy MTB. Wspaniały kolarz, do granic ambitny, perfekcyjny w treningu. Wie jak przygotować się do wyścigów, jak dobrać ogumienie, jak rozłożyć siły. Jeździ zawsze z Polarem - wielofunkcyjnym komputerkiem, który informuje go prawie o wszystkim: o pulsie, o wysokości terenu, o średniej prędkości, o przejechanych kilometrach, o spalonych kaloriach.


Marek Witkiewicz triumfuje w klasyfikacji generalnej Beskidy MTB Trophy. Istebna, czerwiec 2012.

Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Nauczył się także przegrywać. Wie, jaka drzemie w nim siła, ale ma świadomość, że w Polsce jest coraz więcej ludzi, w jego wieku właśnie, którzy kochają ten szlachetny rodzaj szaleństwa, jakim jest jazda na rowerze po górach. Przybywa mu zatem godnych siebie rywali.

Ma za sobą osiemnaście lat przygody z rowerem. Zaczynał w wieku 37 lat, 26 listopada tego roku ukończy 57 lat. – Przez te lata zjeździłem cały kraj, z wyjątkiem Bieszczad. Trzy razy zdobywałem tytuł mistrza Polski MTB mastersów w Kielcach, ekstremalnie trudziłem się w maratonie MTB Danielki. Startowałem w maratonach Skandii i Czesława Langa, w tych organizowanych przez Grzegorza Golonko i Macieja Grabka. Poznałem bardzo dobrze polskie środowisko kolarzy górskich - mówi nie bez dumy.


Wymiana myśli po sopockim maratonie Skandii i Czesława Langa. Marek Witkiewicz, Czesław Lang i Piotr Kurek.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Startował, zwyciężał, stawał na podium. Najczęściej obok niego była żona Elżbieta (wielka szkolna miłość). By zrobić zdjęcie, by podać łyk źródlanej wody, by wytrzeć ślady krwi na łokciu po upadku. Dom przy ulicy Ziemowita w Antoninku to także wielkie archiwum zdjęciowe polskiego MTB. Marek Witkiewicz z Markiem Galińskim i Andrzejem Kaiserem na jednej fotce. Zdjęcia ułożone rok po roku, impreza po imprezie. Kawał historii wielkopolskiego i polskiego kolarstwa.

Koniec lat 90-tych XX wieku. Marek Witkiewicz zaczyna przygodę z MTB. Ma Treka 930 i z kolegami z Poznania (Aleksandrem Morozowskim, Eugeniuszem Orlickim, Aleksandrem Dehmelem) zaczyna poznawać Karkonosze. – Podczas tych pierwszych wypraw niekiedy zdarzało się nam zabłądzić. Dziś w okolicach Karpacza, Szklarskiej Poręby, Świeradowa Zdroju czuję się jak u siebie w Poznaniu. Znam, drogi, zakręty, leśne ścieżki. Wiem, gdzie można rozpędzić rower do granic bezpieczeństwa. Kocham ten fragment Polski. I boleję nad tym, że do tej pory nie miałem okazji w taki sposób poznać Bieszczad. 


Marek Witkiewicz - prawdziwy kolarski wojownik.
Fot. archiwum Marka Witkiewicza

Osiemnaście lat przygody z rowerem to nieustanne przesiadanie się na coraz lepsze bicykle. Trek był na początku, Sintesi, Cannondale, Specialized - to kolejne maszyny, które z powodzeniem dosiadał. Od kilku lat jeździ na 29-calowym rowerze Specialized. W dziewiętnastym sezonie swych startów będzie jeździł na 29-calowym bicyklu marki Scott. Ma także i inny jeszcze rower do swej dyspozycji - tandem. W ten sposób wspólnie z żoną rekreacyjnie jeżdżą tu i tam, także poza granicami Polski.

Reprezentował różne teamy - w ostatnich dwóch latach Colex Racing Team. W sezonie 2015 wzmacnia Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team i przysparza ekipie z Antoninka (rzut kamieniem od jego domu do fabryki, która produkuje samochody światowej marki) od razu znaczenia, przydaje rozgłosu, bowiem Marek Witkiewicz jest gwiazdą polskiego MTB, jego ikoną i zarazem zawodnikiem, który nie powiedział swego ostatniego słowa w kolarstwie.

Jeździ na rowerze, biega - także na nartach. W roku 2001 przebiegł maraton w czasie trzech godzin dziewięciu minut. Ostatnio wziął udział w symbolicznym biegu pamięci, by uhonorować zmarłego nagle, nieoczekiwanie Franciszka Bzdręgę - osobę bliską rodzinie i poznaniakom, kierowcę byłych prezydentów Poznania: Wojciecha Szczęsnego Kaczmarka i Ryszarda Grobelnego.

– Jesienią 1996 jako namiętny palacz papierosów wchodziłem w świat kolarstwa. Dziś jest to moje życie, mój żywioł, moja pasja - mówi znany poznański prawnik, którzy kolegom z roku (kończył prawo na UAM w 1981) podpowiada jakie rowery mają kupić, jak trenować, czy wreszcie rekreacyjnie pedałować.


Marek Witkiewicz - ośmiokrotny mistrz Polski - w sezonie 2015 będzie startował w barwach Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team. Zawody przełajowe na poznańskich Winogradach, 8 marca 2015.

Fot. Piotr Kurek

Do tej pory podczas zawodów nie odniósł jakiejś dramatycznej kontuzji, choć podczas maratonu MTB Danielki przeleciał przez kierownicę i uderzył twarzą o kamień, łamiąc jeden z zębów. W 2006 roku podczas przyjacielskiej jazdy z kolegami z Poznania w Karpaczu nagle zajechała mu drogę nieostrożna pani w aucie marki Toyota Corolla. Uratował go refleks: nacisnął mocno na hamulce, wyrzuciło go w powietrze i spadł na maskę samochodu. – Potłukłem się dość mocno, ale gdybym nie zahamował, miałbym niechybnie połamane nogi. Sprawczyni kolizji bardzo go przepraszała i wyraziła wielkie zdziwienie (w obecności policji), że auto wartości 5 tys. złotych skasowało rower kosztujący 17 tysięcy złotych.

Marek Witkiewicz ma dwóch synów. 32-letni Bartłomiej skończył prawo na UAM (jest radcą prawnym), 28-letni Michał jest absolwentem poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego (napisał ciekawą pracę magisterską o kolarstwie górskim). Ojciec nie przymusza swych synów do roweru. On sam ma wiele marzeń z tym związanych: chciałby czuć wiatr na twarzy i pędzić szaleńczo na swym rowerze marki "Scott" w sezonie 2015 do kolejnych sukcesów, zaś z ukochaną żoną Elżbietą w wakacyjny czas poznać bliżej Francję: normandzkie plaże, gdzie w czerwcu 1944 roku lądowały wojska aliantów.

Marek Witkiewicz (Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team) w sezonie 2015 chcę mieć nadal taką siłę i motywację do pedałowania, do odnoszenia sukcesów, do pomnażania swej kolarskiej sławy. Czego z całego serca mu życzę!

                                                            Piotr Kurek

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL