R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17759569 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-26
Z Marcinem Sapą przy ognisku

 

Kolarz BDC ostro trenuje w okolicach Poznania


Polsko-niemieckie przypiekanie kiełbasek w ogniu na polanie nad Jeziorem Strzeszyńskim. Marcin Sapa, kolarz grupy BDC (drugi z prawej), zrobił sobie krótką przerwę w treningu. Andreas z Bremy (drugi z lewej) jest fotografikiem, mieszka w Polsce i dziś wybrał się z polskimi przyjaciółmi do Strzeszynka - oczywiście na rowerze.

Są sytuacje, których wymyślenie wydaje się wręcz nieprawdopodobne, zaś w życiu się zdarzają. Tak było dziś, gdy wybrałem się na przejażdżkę rowerową w stronę Rusałki i Kiekrza, i gdy w Strzeszynku spotkałem Marcina Sapę... Wymiana myśli była krótka, ale nadarzyła się okazja, by wspólnie stanąć nad ogniskiem trzymając kij z kiełbasami na jego końcu.

Wyjechałem z domu na rowerze po 14, kierując się w stronę Cytadeli i dalej przez Sołacz, Golęcin, nad Rusałkę. Pogoda, powiem krótko, nie była dziś zachęcająca do pedałowania. Temperatura w okolicach 0 stopni Celsjusza, duża wilgotność i dość dokuczliwe zimno.

 
Jazda nad Rusałką. Mam dopiero sześć kilometrów za sobą.

Rowerzystów dziś w początkowej fazie swej jazdy spotkałem niewielu, trochę więcej zaczęło się ich pojawiać na trasie Rusałka - Strzeszynek. I kiedy już dotarłem w okolice podpoznańskiego miejsca wypoczynku i rekreacji, na polanie dojrzałem trzech mężczyn ... pilnujących ognia.


Panowie Rafał (od lewej) i Piotr przyjechali rowerami do Strzeszynka, rozpalili ognisko, upiekli kiełbaski i ziemniaki oraz uścisnęli dłoń Marcinowi Sapie.

– Dołącz do nas - krzyknął jeden z nich, Pan Piotr, jak się później okazało. Ręce miałem już trochę zmarznięte, więc propozycja ogrzania się przy ognisku wydała mi się czymś naturalnym. Niemiec Andreas z Bremy oraz Piotr i Rafał przyjechali tutaj na rowerach, by w scenerii listopada upiec sobie kiełbaski, także ziemniaki w mundurkach i ... pogadać o życiu.

Nie minęły trzy minuty, kiedy obok drzewa przemknął kolarz. – Panie Marcinie, proszę do nas! - krzyknąłem. To moje zawołanie było adresowane do Marcina Sapy, aktualnie kolarza polskiej grupy BDC Bike, który bardzo często trenuje na podpoznańskich ścieżkach rowerowych i drogach.


Drzewa nad Rusałką, kilka minut przed godziną 18. Nocna jazda ma swe uroki.

Reakcja szosowego mistrza Polski z 2008 roku i zarazem byłego kolarza grupy Lampre (lata 2009-2010) była znakomita. Kilkanaście sekund później Marcin Sapa był obok trójki polsko-niemieckich przyjaciół i obok mnie.

To była krótka przerwa w treningu, podczas której Marcin Sapa (rozpoznany od razu przez pasjonatów rowerów) stanął do pamiątkowej fotografii z kijem nadzianym kiełbasami nad ogniem. I kilka minut później wrócił na trasę zaplanowanego przez siebie treningu.


Dojeżdżam do przejazdu kolejowego na Golęcinie. Jeszcze kilka kilometrów pedałowania do domu.

Ja też objechałem Jezioro Strzeszyńskie i wróciłem do uczestników listopadowej biesiady przy ognisku. Zjadłem jedną kiełbaskę, dwie kromki chleba. Na deser była pyra upieczona w ognisku i posypana solą.

Robiło się ciemno i trzeba było wracać do domu. Rafał, Piotr i Andreas, zahartowani nad wyraz, jeszcze pozostali przy ognisku. I nawet nie było im zimno. 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL