R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18117321 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-29
Do Pana Hrabiego na obiad

 

109 kilometrów na rowerze w sobotni czas


Antoni Chłapowski i Piotr Kurek. Jaszkowo, 10 września 2016.
Fot. Mariola Maluda

Pan Hrabia ma 73 lata, niesamowitą chęć życia, ciągle nowe pomysły i doskonale pamięta co chciał robić sześćdziesiąt lat temu. Antoni Chłapowski, dziedzic na Jaszkowie, marzył w 1956 roku o tym, by być kolarzem. I to nie jakimś przeciętnym, tylko wybitnym. Tak jak Stanisław Królak - niezapomniany triumfator Wyścigu Pokoju sprzed sześciu właśnie dekad.

O tym mało kto wie lub prawie wcale. Antoni Chlapowski kojarzy się z końmi, hipiką, Jaszkowem. Wrócił tutaj w roku 1990, odzyskawszy prawo do posiadania tego, co było własnością rodziny.


Warta pod Baranowem.
Fot. Piotr Kurek

Pojechałem w tamtą stronę, w tamtym kierunku w minioną sobotę na rowerze. Z Poznania przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę. Stąd zaczynała się ładniejsza część trasy. Do Sowińca urokliwą ścieżką między drzewami, w miarę szeroką i bardzo bezpieczną.

Sowiniec, kiedyś wioseczka zapomniana przez ludzi i Boga, dziś w jednej części jest miejscem, gdzie reżyserzy z Hollywoodu mogliby kręcić od razu filmy. O bogactwie, przepychu, polskiej kapitalistycznej zmianie minionych dwudziestu kilku lat.

Pałac skryty za drzewami, wartownia chyba pusta, ładne przed nią kwiaty. A za płotem samolot - gotowy do startu i pole jakby do polo. Właściciel tych dóbr jest znany, choć publicznie się nie ujawnia ze swym majątkiem, nie dba też o medialny rozgłos.


Samolot bogatego Polaka w Sowińcu.
Fot. Piotr Kurek

Tutaj, w Sowińcu, można rozpocząć się rozkoszować radosną jazdą rowerową. Droga asfaltowa gładka jak stół prowadzi do Krajkowa. Wcześniej jednak po drodze warto zajrzeć do Baranowa - nad Wartę. Zakole rzeki robi wrażenie, jak i stare dęby, które tutaj porastają.

Krajkowo - to nie tylko wieś, gospodarsko zadbana, ale rezerwat przyrody. Ciągnie się kilka ładnych kilometrów, istnieje od 1958 roku i zadziwia bogactwem fauny i flory. Jadę przez las - w stronę Warty, po drugiej strony rzeki jest wieś Radzewice - i podziwiam monumentalne sosny. Mogłyby stanowić polski wzór tego drzewa. Wydaje się momentami, że ich wierzchołki sięgają chmur i nieba.


Monumentalne sosny w okolicach Krajkowa.
Fot. Piotr Kurek

Poruszam się niebieskim szlakiem rowerowym i pedałuję w stronę Jaszkowa. Tak sobie zaplanowałem, że dojadę w sobotę 10 września w jedno z najbardziej znanych miejsc turystycznych w Wielkopolsce i wrócę stamtąd do Poznania.

W którymś momencie wyjeżdżam na nadwarciańskie łąki. I zachwycam się ich pięknem. Gdyby nie to, że podlegają ochronie, że stanowią część rezerwatu, ich konfiguracja w naturalny sposób mogłaby stanowić największe i najładniejsze pole golfowe w Polsce - z oczkami wodnymi i wiekowymi dębami w tle.

Wracam na leśną ścieżkę i spoglądam na swój licznik. To już pięćdziesiąt kilometrów przejechałem w sobotni czas. Do Jaszkowa pozostało jeszcze około pięciu.


Autor Wielkopolskiego Rowerowania nad Wartą w okolicach Baranowa.
Fot. Jolanta Poznańska

Wreszcie docieram do Centrum Hipiki. Byłem tutaj już wiele razy, ale lubię od czasu do czasu zajrzeć i zobaczyć, co się zmieniło, co zaś jest stałe i niezmienne.

Zajrzałem w pierwszej kolejności do "Kuźni", restauracji dla gości Pana Hrabiego Antoniego Chłapowskiego i tych wszystkich, którzy są, po prostu, głodni. Pani Mariola zaprasza i zachęca... – Mamy szwedzki stół obiadowy - informuje.

Biorę talerz, nakładam schabowy jak krowi placek, moje ulubione ziemniaki smażone, kalafior, inne jeszcze surówki. Do tego kompot i deser. Porcja w sam raz dla trochę już utrudzonego cyklisty. Płacę za to wszystko tylko 25 złotych.


Te nadwarciańskie łąki (rezerwat Krajkowo) mogłbyby być przepięknym polem golfowym.
Fot. Piotr Kurek

Im kiedy już posiliłem się dobrze, przez chwilę obserwuję ruch w jaszkowskim Centrum Hipiki. Kucyki, konie, powozy - to w jedną, to w drugą stronę.

I kiedy już zamierzam wyruszyć w drogę powrotną, spotykam Antoniego Chłapowskiego. Spogląda na mój rower, na mój strój kolarski i uderza w te słowa: – Chciałem być Stanisławem Królakiem. Był rok 1956 i wówczas kolarz z Warszawy wygrał Wyścig Pokoju. Ten jego sukces poruszył moje serce. I to bardzo.


Jaszkowo - Centrum Hipiki.
Fot. Piotr Kurek

– W lipcu 1956 roku jako trzynastolatek, wraz z trzema innymi starszymi od siebie fanami cyklizmu, objechałem Polskę. Ruszyliśmy z Poznania do Szczecina, dalej wzdłuż Bałtyku do Gdańska, stamtąd w stronę Warszawy. Miałem czeski rower marki Favorit i wydawało mi się wówczas, że chęciami i ambicją zawojuję kolarsko cały świat.

Transformacja ustrojowa roku 1989 roku sprawiła, że rok później hrabia Antoni Chłapowski wraca na ojcowiznę. Ma 73 lata, tryska optymizmem, potrafi nadal skakać na koniu przez przeszkody.


Łukasz Sporny z Poznania złowił 12-kilogramowego karpia w dębieckim stawie.
Fot. Piotr Kurek

– Mamy 120 koni. To wymaga pracy, by dać im jeść, by je utrzymać w czystości -podkreśla. I jakby nawiązując do dawnych marzeń o zostaniu wybitnym kolarzem, stajemy obaj do zdjęcia. W jego ojczyźnie prywatnej, gdzie w obramowaniu zieleni widnieje hasło " Każdy Polak jeździ konno".

Wracam do Poznania przez Brodnicę, Grzybno, wsie Pecna, Nowinki, Drużynę i Krosno. Jeszcze kawałek drogi i jestem w Mosinie. Pech dopada mnie na 86. kilometrze, w Puszczykowie - w tamtejszym lesie. Łapię "gumę" w tylnym kole. Już prawie się ściemnia.

Do Poznania docieram po godzinie 22. Przejechałem w sobotni czas 109,56 km. Zajęło to mi siedem godzin jazdy, nie licząc przerw. To była niezwykle udana przejażdżka rowerowa w okolicy, którą znam dobrze od lat.


Stąd zaczynałem sobotnią jazdę w stronę Jaszkowa.
Fot. Piotr Kurek

Warto jednak zawsze odświeżyć wrażenia sprzed roku, sprzed dwóch, czy trzech. Główne są takie, że cała okolica wypiękniała. Nie tylko w Sowińcu u bogatego Polaka, nie tylko u hrabiego Antoniego Chłapowskiego, w którego życiowym posłannictwie przebija energia pozytywistycznej pracy.

                                                                  Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL