R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 27702413 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-08-16

 
Zielona setka majowa

 

102 kilometry na rowerze w świąteczny dzień 


Aneta i Janusz Rychtankowie nad Jeziorem Góreckim.
Fot. Piotr Kurek

Zielona setka majowa, czyli moje ponad 100 kilometrów na rowerze w jeden dzień - trzeciego maja. Nie padało, nie świeciło słońce, chłód był wielce przyjemny, momentami dmuchał wiaterek. Zamarzyła mi się jazda z Poznania do Czempinia i z powrotem, ale nie tylko asfaltem a również lasami - także przez Wielkopolski Park Narodowy.

Jeżdżę na rowerze, jak na prawdziwego amatora przystało, przez cały rok. I pokonuję każdego sezonu przez dwanaście miesięcy od 4 do 5 tysięcy kilometrów. Najczęściej w granicach od 30 do 50 km. Ale zdarzają się takie dłuższe, powyżej stu kilometrów. 


Wiceprezydent Poznania Maciej Wudarski objeżdżał 3 maja na rowerze Poznań. 
Fot. Piotr Kurek 
 
Właśnie taką setkę postanowiłem przejechać w dniu 3 maja. Start na os. Kosmonautów, w dół ulicą Serbską, skręt w prawo i czysta radość pedałowania po ścieżce asfaltowej wijącej się wzdłuż Warty (Szelag). 
 
Nad rzeką, po kilku kilometrach, na wysokości ogródka jordanowskiego na Wildzie spotykam Macieja Wudarskiego. Pan wiceprezydent Poznania należy do tych osób, które z potrzeby serca, nie zaś na pokaz demonstrują swą potrzebę poruszania się na rowerze. – Ruszyłem z Przeźmierowa, dojechałem do Junikowa i objeżdżam dziś miasto od strony południowej - mówi. – Piękne Rudnicze, także Szachty - dodaje. I informuje mnie, że do tego miejsca przejechał dziś 25 kilometrów.

 
Autor Wielkopolskiego Rowerowania w sercu Wielkopolskiego Parku Narodowego. 3 maja 2017.
Fot. Magda Stęszewska

Ściskamy sobie dłonie i w drogę. Każdy w swoją stronę. Pan Maciej, by dojrzeć okiem włodarza miasta jak powstaje Wartostrada, ja na południe od Poznania. Przez Dębiec, Luboń, do Puszczykowa a stamtąd w kierunku Jezior.

Na parkingu w Jeziorach spotykam małżeństwo ze Środy Wielkopolskiej, Anetę i Janusza Rychtanków. Przyjechali tutaj autem, przywieźli z sobą rowery i pytają mnie, jaką wybrać trasę, by przez trzy godziny bliżej poznać Wielkopolski Park Narodowy. 


Siedziba dyrekcji Wielkopolskiego Parku Narodowego widziana od strony Jeziora Góreckiego. 
Fot. Piotr Kurek 
 
Kieruję się z nimi w stronę Jeziora Góreckiego. Dojeżdżamy do jego końca od strony wschodniej. Tutaj przekazuję im garść informacji o tym terenie. Także i o tym, że w najbliższą niedzielę, 7 maja, na polanie pożegowskiej odbędzie się maraton MTB, który organizuje niezastąpiony Wojciech Gogolewski. 

Wielkopolski Park Narodowy budzi się do zielonego życia. Pedałuję w stronę punktu widokowego, z którego jak na dłoni widać ruiny zamku na wyspie. Robię kilka zdjęć i w drogę wzdłuż Jeziora Góreckiego po wąskiej ścieżce, wyniesionej nad poziom wody od kilku do kilkunastu metrów.


Zielona ścieżka rowerowa między wsiami Pecna a Nowinki.
Fot. Piotr Kurek

Koło jeziora Kociołek kieruję się w stronę Krosinka i dalej Dymaczewa Starego. Tutaj skręcam w lewo i biorę kurs na Borkowice - urokliwą wieś pod lasem. Jej sołtys Maciej Patela jest aktywnym maratończykiem MTB i stworzył w swej miejscowości kolarski team.

Na drodze leśnej z Borkowic do wsi Pecna moją uwagę zwracają dwie panie - dziarsko idą z kijkami.

Postanowiłem w środę 3 maja dojechać do Czempinia i tak też zrobiłem. Na rogatkach wsi Iłówiec młoda dziewczyna na rowerze górskim demonstracyjnie mnie wyprzedza. Jedziemy asfaltową (wielce bezpieczną) ścieżką rowerową, oddzieloną rowem od szosy, przez Tarnowo Stare. Wiatr dmucha w plecy, na zjeździe przez zakładem utylizacji zwierząt wyprzedzam ambitną kolarkę. Pedałuje za mną dynamicznie, zagina się za kierownicą i ani myśli zrezygnować z pogoni za mną. Wjeżdżamy do Czempinia. W takim wyścigowym rytmie pokonaliśmy ponad 4 kilometry. Zwalniam, pytam ją, czy startuje w maratonach MTB.

 
Niezwykły rower w Czempiniu.
Fot. Piotr Kurek

– Mam nowy rower górski marki Kross. Dopiero go próbuję, jeszcze nie startowałam w maratonach MTB. Trochę biegam - mówi 19-letnia Beata Antkowiak, studentka z podczempińskiego Piechanina. – Musi pani spróbować, dała dziś pani pokaz dynamicznej jazdy - zachęcam ją do udziału w rywalizacji w maratonach MTB.

Dojeżdżam do "Kogutka". To restauracja przy placu Zielony Rynek, blisko pałacu Szołdrskich. Dobrze tu karmią. Wchodzę do środka. Pełno ludzi, ale znajduję jeden wolny stolik. 57 kilometrów za mną, pora na coś dobrego. Zamawiam pikantne ziemniaczki, rumsztyk wołowy, zestaw surówek i coś do picia.

 
Zielone Dymaczewo Stare.
Fot. Piotr Kurek

Po posiłku objeżdżam jeszcze trochę Czempiń i kieruję się w stronę Poznania. Teraz mam wiatr w twarz. Najmocniej dmucha na otwartej przestrzeni aż do Iłówca. Za tą miejscowością wjeżdżam w las. Pecna, Nowinki. Drużyna, Krosno, Mosina, Puszczykowo, Luboń, Poznań. 
 
102 kilometry pokonane. Pierwsza setka w tym roku na rowerze. To 6 godzin 44 minuty pedałowania, średnia - 15,18 km/h, maksymalna - 47,76 km/h. Do Poznania wracam niespecjalnie zmęczony. I nasycony pięknem rozkwitającej zieleni.


                                         Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL