R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18999431 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-07-27
Piękny dzień, by pojechać rowerem

 

Dziś w Poznaniu  niesamowicie świeciło słońce

 

Ci wszyscy, którzy w swym życiu choć raz byli zimą w Norwegii, Austrii, Włoszech, by tylko te trzy kraje wymienić dla przykładu, i widzieli jak potrafi tam świecić słońce w górach, w porażający sposób, mogli dziś tego samego doświadczyć w Poznaniu. Na słynnej ścieżce rowerowej Rusalka - Strzeszynek.

Kiedy ruszałem dziś przed godziną trzynastą na rowerze w drogę, z osiedla Kosmonautów, gdzie mieszkam od lat i gdzie także mieszka Zygmunt Rychlicki (krewny kanclerz Niemiec Angeli Merkel), temperatura wynosiła dokładnie minus 3,7 stopni Celsjusza.

Odziałem się dobrze, bo jazda w zimowych warunkach i to przez ponad dwie godziny, to poważna sprawa. Od kilku ładnych lat kiedy nastają mrozy i pada śnieg, otóż w takich warunkach zimowych ubieram się w niezawodne koszulki i kurtki sportowe wykonane w Puszczykowie przez firmę BCM Nowatex.

Ruszyłem w drogę, gdy świeciło słońce i gdy na pierwszych kilometrach jazdy trzeba było bardzo uważać, by przypadkiem nie stracić równowagi na zalodzonych drogach i ścieżkach na poznańskiej Cytadeli. Nie inaczej było w parku im. Adama Wodziczki, trasa wzdłuż Bogdanki, gdzie tu i ówdzie zmrożone grudki śniegu leżały, stanowiąc niebezpieczeństwo dla rowerzystów - pasjonatów zimowej jazdy na dwóch kółkach.


Tak w sobotę wyglądała ścieżka rowerowa Rusałka - Strzeszynek.

Sołacz dziś prezentował się prześlicznie, podobnie jak jezioro Rusałka. Kiedy tam dojechałem na liczniku stuknęło 7,5 km. Do tego momentu pedałowało się dobrze, gdyż drogi były przejezdne. Od Rusałki do Strzeszynka, dystans 5.4 km, przyszło mi się natężać, gdyż jechałem śladami narciarzy biegowych.

Na trasie do Strzeszynka namęczyłem się okrutnie. Włożyłem sporo energii, by się nie przewrócić i by po wąskiej narciarskiej ścieżynce jechać do przodu. Okrążyłem Jezioro Strzeszyńskie, wróciłem nad Rusałkę. W tym momencie licznik odnotował 22,5 kilometrów. Po drodze dostrzegłem mało pasjonatów MTB, natomiast na każdym kroku widziałem entuzjastów nordic walking, biegania i nart.

 

31,1 kilometrów w sobotni dzień pokonałem na rowerze. Po drodze zachwyciłem się pięknem przyrody i krajobrazu. Zrobiłem sporo zdjęć.

Jutro, w niedzielę 24 marca, powtórzę sobotnią jazdę na trasie z osiedla Kosmonautów przez Cytadelę, wzdłuż Bogdanki, Sołacz, Golęcin, Rusałkę, Strzeszynek z powrotem do domu, w którym mieszka także krewny Angeli Merkel.

Cieszę się na tą jutrzejszą jazdę, niedzielną - w pełnym słońcu i umiarkowanym mrozie. I myślę tak sobie, że może uda się pokonać więcej kilometrów - może 60.

                                                   Piotr Kurek

 

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL