R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21314466 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Najpiękniejszy dzień zimy

 

Ponad 20 kilometrów w słońcu i po kopnym śniegu


Marcin Paszkiewicz i autor Wielkopolskiego Rowerowania. Cytadela, 16 lutego 2012.
Fot. Małgorzata Paszkiewicz

To był zapewne najpiękniejszy dzień tego roku. Słońce pięknie świeciło, temperatura oscylowała wokół 0 stopni Celsjusza, śnieg leżał wszędzie na trasie mej rowerowej przejażdżki.

Ruszyłem po godzinie 14 z zamiarem pokonania ponad trzydziestu kilometrów - z poznańskiego osiedla Kosmonautów przez Cytadelę, wzdłuż Bogdanki i dalej przez Sołacz, Golęcin, okolice Rusałki, ścieżką rowerową do Strzeszynka.

Po pokonaniu dwóch kilometrów, na Cytadeli spotykam Marcina Paszkiewicza. Mieszkaniec Poznania ma 36 lat, pracuje w Złotnikach i kocha rower. – Codziennie pokonuję około 50 kilometrów. W tym roku razem z bratem Maciejem zamierzamy aktywnie startować w cyklu Skandia Maraton Lang Team. Gdyby się nam poszczęściło, chcemy rywalizować w barwach rozpoznawalnego teamu Skandii.

Staję do pamiątkowego zdjęcia z Panem Marcinem, foto wykonuje Pani Małgorzata - żona dzielnego poznaniaka, który także chce spróbować swych sił w zawodach XC o Puchar Wielkopolski i maratonach MTB w naszym regionie.


Rowerowa ścieżka do Strzeszynka zasypana sypkim śniegiem.

Przejażdżka przez Sołacz jest pedałowaniem przez najpiękniejszy park w Poznaniu. Ludzie spacerują po alejkach, młodzi tu i ówdzie lepią bałwany, miłośnicy fotografii szukają zimowych motywów do uchwycenia.

Nad Rusałką spotykam wielu biegaczy. Niektórzy z nich, tak sobie myślę, zapewne w sobotę będzie tu biegała w kolejnej edycji Grand Prix Poznania na dystansie 5 kilometrów.

Słońce świeci nieziemsko pięknie, wszędzie leży śnieg. Jest zachwycająco biały. Spadł w środę, dziś o poranku troszeczkę natura jeszcze dosypała puchu.


Aktywne poznanianki (Pani Hanna na pierwszym planie, Pani Halina za koleżanką) próbowały dziś swych sił na nartach biegowych.

Postanowiłem dojechać do Strzeszynka. Jeszcze przed dojazdem do ulicy Lechickiej spotykam wielu amatorów biegania na nartach. Dwie panie - Hannę i Halinę (za ich zgodą) utrwalam w pamięci mego niezawodnego Nikona. Jak się okazuje, w krótkiej rozmowie, obie panie latem dzielnie pedałują na swych rowerach, dziś postanowiły wykorzystać piękno dnia i nadmiar oczekiwanego przez nie śniegu.

Za Lechicką ścieżka rowerowa robi się praktycznie nieprzejezdna. Nie widzę przed sobą śladów rowerów, tylko te, które pozostawili po sobie narciarze. Mam na liczniku 10,4 km i zawracam...


Smażalnia ryb Pani Haliny Woźniak (najlepsza w mieście) prezentowała się dziś nieomalże bajkowo.

Musiałbym się mozolić i trudzić niewiarygodnie, by dojechać do Strzeszynka i jeszcze okrążyć tamtejsze jezioro. Wracam. I znów jestem nad Rusałką, w tym miejscu, gdzie od nastu lat organizuję noworoczne spotkania rowerzystów.

W tym roku, 1 stycznia 2012, padał deszcz. Dziś w tym miejscu dobrze znanym amatorom pedałowania bar/smażalnia pani Haliny i Jerzego Woźniaków wyglądała, przed zachodem słońca, wręcz bajkowo.


Jezioro Rusałka w zimowej scenerii.

Pokonałem 21,25 kilometrów. Zajęło to mi dwie godziny 16 minut 31 sekund. Maksymalna prędkość po śniegu raptem 21 km/h. Średnia - trochę szybsza od piechura: 9,3 km/h.

Rozmowy o Skandia Maraton Lang Team z Marcinem Paszkiewiczem na Cytadeli, smakowanie z wysokości rowerowego siodełka piękna krajobrazu, wykonanie ponad siedemdziesięciu fotografii - to dalece niepełny obraz zimowej jazdy.

Kocham jazdę na rowerze - także zimą i dziś była ona najpiękniejsza w tym roku. Jutro, jeśli słońce zaświeci równie pięknie, jak dziś, też zdecyduję się na rowerową jazdę po śniegu. 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL