R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21386019 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-22
Zachwycić się Radojewem
w listopadowy czas

 

50 kilometrów w trzy i pół godziny na rowerze


Radojewo, od strony Warty, jest mocno wyniesione ponad poziom pól.

Dziś, 21 listopada, o poranku było zimno. Dopiero przed jedenastą zrobiło się jakby cieplej i postanowiłem, że w ten niedzielny i zarazem wyborczy czas warto się natężyć na rowerze. Na całego.

Najczęściej pedałuję w kierunku Cytadeli, Sołacza, Golęcina, Rusałki i Strzeszynka, ale dziś zdecydowałem, że pojadę w inną stronę okolic Poznania: Naramowic, Radojewa, Biedruska.

Pomyślałem, że warto może byłoby poszukać w Radojewie dwóch kamieni (głazów), o których mówi legenda. Zapisał ją kilkadziesiąt lat temu, w drugiej połowie XX wieku, Tadeusz Piszczek.

Otóż Jagnę, wiejską dziewczynę z Radojewa, matka posłała po wodę, której zabrakło jej do gotowania klusek. Po drodze spotkała Jasia - uprzejmego pasterza owiec z dworu, który począł dla Jagny pięknie grać na fujarce, tak iż dziewczyna zapomniała o powierzonym zadaniu przyniesienia wody. Po dwóch godzinach, przybyła rozwścieczona matka i krzyknęła: Obyście zamienili się w kamienie!. Natychmiast tak się wtedy stało. W Zaduszki spod kamieni dobywają się jęki młodych, niewinnych ludzi.

Nie znalazłem tych głazów, ale zachwyciłem się w listopadowy czas Radojewem. Wcześniej pedałowałem ulicą Rubież (ludzie UAM o dużej kreatywności znają aż nadto ten adres), w okolicach Leśnictwa Miejskiego w Naramowicach, by znaleźć się nad Wartą.

Dzień wyborów, nad naszą rzeką wielu ludzi. Chodzą z kijkami, bez nich, towarzyszą psom i dziwią się wysokiemu poziomowi wody Warty.


Nadzwyczajnie wysoki poziom Warty. 21 listopada 2010.

Przez moment odnoszę wrażenie, że grozi nam, jak w maju, powódź. Jadę Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym, znakowanym na niebiesko - prowadzi on do Biedruska i dalej w stronę Obornik, Wronek i Międzychodu.

Nagle widzę jak w moją stronę jedzie rowerzysta. To Zbigniew Wiktor, jeden z czołowych zawodników MTB w Wielkopolsce. – Musiałem się cofnąć, mostek jest zalany i nie ma możliwości przejazdu do Biedruska - mówi młody entuzjasta kolarstwa górskiego. Pytam go o to, ile kilometrów dziś zaplanował przejechać.


Zbigniew Wiktor na zachodnim odcinku Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego.

– Około trzydziestu, muszę wracać do domu, a później odwiedzić dziadka. Ma dziś urodziny, już 83. - tłumaczy mi wnuk Stanisława Wiktora, dziennikarza, fotoreportera, z którym miałem okazję i przyjemność przez wiele lat pracować w "Gazecie Poznańskiej".

Dziennikarska ciekawość prowadzi mnie w stronę zalanego mostka. Jest co najmniej pół metra pod wodą. Rok temu, dokładnie 12 września 2009, spora grupa rowerzystów pedałowała właśnie tędy, przez ten mostek, uroczyście uczestnicząc w inauguracyjnym przejeździe zachodniego odcinka Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego. Z Poznania do Wronek.

Jak Zbigniew Wiktor cofam się i szukam innej drogi do Biedruska. Muszę wrócić się do Radojewa. Wyjeżdżam z lasu i widzę piękno podpoznańskiej okolicy. Słońce wychodzi za chmur i oświetla wieś, która od strony Warty jawi się mocno wyniesiona. Przez chwilę odnoszę wrażenie, że jestem we Włoszech, gdzieś w Dolomitach, a na stokach rosną winogrona.

Kiedyś były tu tylko pola, ale ludzie z kasą i poczuciem piękna kupili ziemię, pobudowali domy, rezydencje i dziś można tu kręcić filmy o polskim sukcesie i rodzimym krajobrazie, jak w Hollywood. O przeszłości przypomina bruk wiejskiej drogi, którą od strony Warty jadę do Radojewa. Pnie się górę, jest pełna wody i błota i gdzieniegdzie ktoś powyrzucał cegły, by dojechać do swego domu i nie zgubić resorów po drodze.


Takie bruki i takie drzewa są świadectwem historii.

Radojewo, ulica Podbiałowa. Jadę w stronę znanego pałacu, który w 1825 roku zbudował dla swego syna Heinricha Baltazara berliński bankier Zygmunt Otto von Treskow.

Kiedy byłem tutaj trzy lata temu - w pałacu mieszkali ludzie. Dziś jest zamknięty, okna zabezpieczone przed niepożądanymi ludźmi, goścmi. I tylko w niektórych miejscach widzę naklejki, że firma/ spółka Sintex odpowiada za to, by ktoś nie zechciał rozebrać obiektu.


Park w Radojewie zachwyca o każdej porze roku.

– Wszyscy wiedzą, że pałac byl piękny i należał do rodziny von Treskow. Po wojnie była w nim szkoła podstawowa (siedem klas), później już tylko pięć - rozmawiam z panem Romanem, rocznik 1954, który mieszka w Radojewie i wie o nim dużo.

Mieszkańcy Poznania może o tym nie wiedzą, że największą atrakcją Radojewa jest park. Przepiękny o każdej porze roku, nawet w listopadowy czas urzeka swą urodą. Ma kilkanaście hektarów, częściowo jest położony na stromej skarpie i w naturalny sposób łączy się z lasami porastającymi dolinę rzeki Warty.

Ten piękny park został zaprojektowany i urządzony przez królewskiego ogrodnika z Poczdamu - Piotra Lenné. W parku zbudowano na ówczesną modłę sztuczną ruinę. Znajdowała się w nim również kaplica oraz założono cmentarz rodziny.


Autor Wielkopolskiego Rowerowania podczas jazdy po parku w Radojewie.

Objeżdżam park i to we wszystkich kierunkach. Jest rozległy, robi wrażenie. I przychodzi mi do głowy oto taka myśl, że zanim jakaś władza się nim zajmie, go odnowi - możnaby zorganizować tu zawody XC. Teren robi wrażenie.

Dziś wybory prezydenta Poznania. Zwycięzcy rywalizacji 21 listopada 2010 podpowiadam, by coś zrobił z pałacem i by parkowi nadać modelowy wymiar, jak za czasów Piotra Lenné. Park w Radojewie może być najpiękniejszy w Wielkopolsce.

Radojewo. Mam zamiar dojechać do Biedruska, ale szosą. Jadę z duszą na ramieniu. gdyż samochody pędzą tu jak szalone. Kiedy kilka lat temu modernizowano ową drogę, zabrakło środków, by poprowadzić ścieżkę rowerową do Biedruska.

Rowerzyści tu jeżdżą, pedałują i muszą to czynić z nadzwyczajną ostrożnością. Wyjechałem z Radojewa, pokonałem kilka kilometrów i musiałem się zatrzymać... Jestem zszokowany metrami sześciennymi wyciętych, zdrowych dębów.


Ile potrzeba czasu, by wyciąć wszystkie polskie dęby? Oto jest pytanie: do polskich władz i leśników.

Nie wiedziałem, że na terenie poligonu Biedrusko trwa przemysłowe wycinianie dębów. Zapewne leśnicy mają swe racje, zapewne potrafią to uzasadnić, że trzeba ciąć, wycinać i trzebić, ale mam jakieś swoje intuicyjne przeczucie, że holenderscy producenci mebli są w stanie zapłacić za wycięcie wszystkich dębów w Polsce.

Zgłaszam zatem publicznie temat: trwa wycinanie dębów na terenie poligonu Biedrusko. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że między Radojewem a Biedruskiem nie będzie kiedyś lasu, że znikną dęby. Że zapanuje wolna przestrzeń...

Biedrusko. Dojechałem i je objeżdżam. Znam je od lat, ale widzę zmiany. Na złe - miejscowa pływalnia od lat już zamknięta na klucz i tak już chyba pozostanie na zawsze. Na dobre - powstają nowe osiedla o niezłym standarcie, choć ludziom z zewnątrz (z Poznania) odcięto dostęp do stawów, gdzie się kiedyś kąpali.

Biedrusko. Rozpoczynam jazdę przez poligon. Robię zdjęcia i zastanawiam się, czy może i dziś kogoś spotkam, kto ma kolarskie nazwisko i kto lubi pedałować na trasie Biedrusko-Złotniki.

Kilkaset metrów za kościółkiem w Chojnicy fotografuję zatopione w wodzie drzewa i nagle widzę dwie szybko jadące osoby na rowerach. Robię im zdjęcia i dopiero później konstatuję, że to znani bracia - Sebastian i Sylwester Swatowie.

Rodzice, Edyta i Jacek Swatowie, jadą za synami. Dociągam z nimi do Złotnik i słyszę od nich, że pokonali dziś 60 kilometrów, że dwukrotnie wjechali na Dziewiczą Górę, i że teraz jadą na zasłużony obiad.

Poznańskie drogi i trasy. Między Rusałką a Strzeszynkiem można najczęściej spotkać Ryszarda Bróździńskiego, nieformalnymi władcami weekendowego asfaltu Złotniki-Biedrusko i z powrotem są Państwo Swatowie. Rodzina lekarzy i ich synowie. Każdy z czworga ma wiele tytułów i kolarskich zasług, ale to, że trenują na poligonie Biedrusko jest faktem znanym w liczącym tysiące ludzi wielkopolskim środowisku MTB.


Rodzinę Swatów spotkałem na poligonie Biedrusko. Trenują w komplecie, dziś przejechali prawie 80 kilometrów: Edyta Swat (od lewej), Sylwester Swat, Sebastian Swat i Jacek Swat.

Tekst napisany 21 listopada 2010  

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL