R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21310231 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Nadzwyczaj pracowity czas

 

Moje sierpniowe peregrynacje


Mariusz Gil wygrał maraton MTB Kargula i Pawlaka. Lubomierz, 12 sierpnia 2017.
Fot. Piotr Kurek

Sierpień 2017 powoli dobiega końca. Jeszcze kilka godzin i wchodzimy we wrzesień. Jest to najlepszy z możliwych momentów, by obejrzeć się spokojnie za siebie i przypomnieć wydarzenia, których byłem świadkiem lub uczestnikiem. 
 
To był miesiąc pracy, wyjazdów, bycia z kolarzami i odpoczynku na rowerze. Niezwykle intensywny, nasycony mocnymi wrażeniami. Nie tylko sportowymi.


Muzeum Kargula i Pawlaka w Lubomierzu.
Fot. Piotr Kurek

Maraton MTB Kargula i Pawlaka. Pojechałem w okolice Jeleniej Góry, w tamtą stronę Polski, by przyjrzeć się dwom imprezom kolarskim, dwom maratonom MTB. I przy okazji pojeździć sobie po asfaltowych drogach wokół Proboszczowa.

Lubomierz - tutaj przed laty Sylwester Chęciński kręcił "Samych swoich", filmowy zapis polskiego losu po II wojnie światowej, historię dwóch rodzin - Kargulów i Pawlaków. Od lat odbywają się tutaj festiwale filmowe, przyjeżdżają aktorzy i reżyserzy, od ubiegłego roku także kolarze górscy.

Przed rokiem odbył się tutaj po raz pierwszy maraton MTB Kargula i Pawlaka. Jego inicjatorem był Bartłomiej Moskwa, który postanowił wykorzystać sławę Lubomierza, by ściągnąć tutaj znanych kolarzy górskich. W sobotę 12 sierpnia jadę im naprzeciw na rowerze (od strony miejscowości Pławna) i widzę czoło peletonu z Andrzejem Kaiserem, Mariuszem Gilem, Krzysztofem Krzywym i Michałem Fickiem. 


Bartek Moskwa (z lewej - organizator imprezy) oraz czołowi zawodnicy maratonu MTB Kargula i Pawlaka w Lubomierzu.
Fot. Piotr Kurek

Nie tylko oni musieli się natrudzić, by pokonać prawie 90 kilometrów w tej górskiej okolicy. Kiedy najlepsi dojeżdżali do mety, spadł delikatny deszcz. W tych warunkach zwycięsko finiszował Mariusz Gil.

Kierunek Dziwiszów. Dzień później, 13 sierpnia, jestem w Dziwiszowie pod Jelenią Górą, gdzie odbywa się pierwszy prawdziwie górski maraton MTB z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric. Świeci słońce na całego, gdy podjeżdżam pod Łysą Górę. Na parkingach setki samochodów, widać jak na dłoni, że ponad pół tysiąca ludzi przyjechało pościgać się w Karkonoszach.


Weronika Zielińska po raz pierwszy ścigała się w górach.
Fot. Piotr Kurek

Z jednej strony utytułowani zawodnicy, z drugiej nowicjusze, jak Weronika Zielińska z podpoznańskich Koziegłów. Ma kilkanaście lat, z zapałem startuje w maratonach MTB, do Dziwiszowa przyjechała z rodzicami. Wystartowała na dystansie Mini, dzielnie dojechała do mety i była z tego faktu niezwykle dumna.

Nie mogło zabraknąć w Dziwiszowie Cezarego Kaczmarka, który osiem lat temu wpadl na pomysł, by organizować maratony MTB. Na Ziemi Lubuskiej i w Wielkopolsce. – W tym roku postanowiliśmy po raz pierwszy jedną z edycji przeprowadzić w górach - mówi skuteczny czlowiek sukcesu.

W wyznaczaniu trasy pomogli dobrzy ludzie z Jeleniej Góry: Rafał Alchimowicz, Piotr Bereżański i Ignacy Dumin (Optyk Okular Team), wielką życzliwośc okazali społecznicy z Dziwiszowa oraz Teresa Raźniewska i spółka "Łysa Góra".


Cezary Kaczmarek na trasie maratonu MTB w Dziwiszowie.
Fot. Piotr Kurek

– Myślę, że większości maratończków ta podjeleniogórska lokalizacja się spodobała - mówi Joanna Balawajder, od tego roku koordynatorka cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric. – Mam nadzieję, że w przyszłym roku znów się tu spotkamy, by dać pasjonatom MTB możliwość rywalizacji w górach - podkreśla.

"Zaczarowany Ogród". Nie startowałem jako zawodnik ani w Lubomierzu, ani też w Dziwiszowie, ale do obu miejsc jechalem na rowerze z Proboszczowa, wsi leżącej między Złotoryją i Jelenią Góra. Mówiąc w wielkim skrócie, agroturystyka "Zaczarowany Ogród" stwarza najlepszą z możliwych okazji, by dobrze odpocząć.


Danuta i Waldemar Kureła oraz Piotr Kurek. Agroturystyka "Zaczarowany Ogród" w Proboszczowie.
Fot. Karol Kureła

Danuta i Waldemar Kureła prowadzą ten obiekt od lat, mają ciągle gości i wiele nagród za udział w konkursach. Byłem tutaj dziewięć lat temu, w roku 2008, skąd jechałem do Złotoryi obserwować zmagania polskich kolarzy w mistrzostwach Polski na szosie. Wygrał wówczas wyścig elity mężczyzn Marcin Sapa, Wielkopolanin, a ja poznałem na tej imprezie Dariusza Miłka - głównego sponsora rodzimego kolarstwa.

Przez dwa dni ruszałem w drogę, by na swym rowerze górskim pokonać ponad 150 kilometrów. Tylko po szosie, po dobrych podjeleniogórskich drogach. Radość z jazdy w okolicach ojczyzny prywatnej Mai Włoszczowskiej jest niesamowita. Z Lubomierza pedałuję dwa kilometry pod górę, by następnie 6 kilometrów pędzić szybko w dół w stronę miejscowości Pławna. Trzeba być mocno skoncentrowanym, by na którymś z licznych zakrętów nie wypaść z drogi.


Muzem Przesiedleńców i Wypędzonych, Pławna.
Fot. Piotr Kurek

Pławna przypomina i zadziwia. Wieś ciągnie się kilka kilometrów, dzieli się na dwie części - Dolną i Górną. Jej dobrym duchem jest Dariusz Miliński - miejscowy artysta plastyk, o którym niektórzy mówią, że jest Wieloczłowiekiem, bo tyle dobra czyni. Stworzył tutaj Galerię oraz Zamek Legend Śląskich, wybudował drewnianą Arkę nieopodal kościoła. Ale moją uwagę przykuwa coś innego, też jego dzieło: Muzeum Przesiedleńców i Wypędzonych. Mieści się w starym domu niemieckiego szewca i w wielu
izbach przypomina czas roku 1945, gdy jedni musieli te ziemie opuścić, inni na nie przyjeżdżali nie tylko ze wschodu.

Dokumenty, stara broń, mundury, odzież, buty, sprzęt wszelaki gospodarstwa domowego, legitymacje szkolne i partyjne, akty nadania ziemi - robi to wszystko wrażenie. Całość pomyślana w duchu humanizmu, pojednania i zrozumienia.


Tablica informująca o cisie w parku.
Fot. Piotr Kurek

Bystrzyca. Lubię podczas swych rowerowych peregrynacji po Polsce odkrywać miejsca godne polecenia innym. Kilka kilometrów od Proboszczowa leży wieś Bystrzyca. Jadą przez nią i trafiam na tablicę informującą, że rośnie tutaj drugie najstarsze drzewo w Polsce - cis z trzynastego wieku. Ale przy drodze jest i inna tablica: tutaj mieścił się pałac należący do rodziny Wernera von Brauna, twórcy nazistowskiej techniki rakietowej i ojca amerykańskiego programu kosmicznego.

Mądrzechowo. Tydzień później jestem w Mądrzechowie pod Bytowem, gdzie Andrzej Kasier i Eugeniusz Wiatrowski - sołtys tej wsi zorganizowali maraton MTB. Totalna wichura, która przeszła w tej okolicy kilka dni wcześniej, powałila wiele drzew - także na planowanej trasie kolarskiej imprezy. Ci dwaj panowie nie załamali rąk, sami wzięli się do pracy, o pomoc poprosili leśników, strażaków i innych ludzi.


12 i 13 sierpnia pokonałem ponad 150 kilometrów na rowerze po drogach pod Jelenią Górą. Na moście we Wleniu.
Fot. archiwum Piotra Kurka

Impreza się odbyła i pokazała, że zjednoczona siła lokalnej społeczności jest w stanie bardzo szybko, w ciągu tygodnia, uporać się ze skutkami letniego żywiołu.

Kościerzyna. Tydzień później jestem w Kościerzynie, w sercu Kaszub. Zaprosił mnie tutaj Jacek Rogowski - miejscowy fan kolarstwa, bym z mikrofonem w ręku poprowadził X Kościerski Maraton MTB.

Jadę z Poznania do Kościerzyny przez Gniezno, Żnin, Nakło, Sępolno Krajeńskie, Chojnice. Za Gnieznem w miejscowości Mieleszyn widzę powalony las na sporej przestrzeni. Kilometr za kilometrem dostrzegam rozmiar spustoszenia przy drogach. W Żninie z szosy widać kikuty drzew nad miejscowym jeziorem. Tak jest i dalej.


Tędy jechali 19 sierpnia maratończycy MTB w Mądrzechowie pod Bytowem.
Fot. Piotr Kurek

Ale prawdziwy obraz skutków kataklizmu najbardziej uwidacznia się między Chojnicami a Kościerzyną, 65 kilometrów drogi. Najbardziej dostrzegalny w okolicach miasteczka Brusy.

Mówiąc w wielkim skrócie, w sobotę 26 sierpnia, jechałem szlakiem powalonych drzew. Od Gniezna do Kościerzyny to jest 200 kilometrów. Nie wiem, czy któryś z polskich polityków podążał tą trasą?


Powalony las między Chojnicami a Kościerzyną.
Fot. Piotr Kurek

Proboszczów, Lubomierz, Pławna, Lwówek Śląski, Wleń, Bystrzyca, Dziwiszów, Mądrzechowo, Kościerzyna - to tylko część mej sierpniowej aktywności. Prowadziłem imprezę kolarską z mikrofonem w ręku w Kórniku, gdzie dostrzegłem dwa talenty kolarskie - juniorkę Karolinę Kumięgę z Torunia i juniora Jana Łamaszewskiego. W miniony weekend w Wysowej-Zdroju oboje sięgnęli po tytuły mistrzów Polski w jeździe po górach.

Marcin Sapa. Był w Dziwiszowie jako kibic. Były kolarz szosowy, mistrz Polski roku 2008 (Złotoryja), uczestnik Tour de France 2009, przyjechał pod Jelenią Górę pokibicowć koledze. Ale tydzień poźniej Pan Marcin na rowerze górskim wystartował w wielkopolskim maratonie MTB w Pobiedziskach. – Po czterech latach przerwy siadam na rower, by się pościgać. Zobaczymy co z tego wyjdzie? - śmiał się sadownik spod Konina.


Marcin Sapa w Dziwiszowie kibicował maratończykom MTB.
Fot. Piotr Kurek

Siadł na rower, wystartował i w rywalizacji z najmłodszymi na dystansie Mega zajął piąte miejsce. Myślę, że zobaczymy go w najbliższą niedzielę w Stęszewie podczas kolejnej edycji cyklu Bike Cross Maraton Gogol MTB.

Mariusz Gil. Wygrał na moich oczach maraton MTB Kargula i Pawlaka w Lubomierzu, dzień później w Dziwiszowie zajął piąte miejsce, w Mądrzechowie pod Bytowem był drugi za Tomaszem Repińskim, w Kościerzynie wygrał w ładnym stylu. Sympatyczny kolarz ze Strzelec Krajeńskich, etatowy reprezentant Polski w kolarstwie przełajowym, w niedzielę 3 września wystartuje w Nowej Soli na przedostatniej już imprezie z cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric.


Piotr Wadecki, Romuald Szaj i Paweł Rychlicki na torze samochodowym "Poznań".
Fot. Piotr Kurek

Czwartki kolarskie. Było ich w tym miesiącu cztery. Jeden ciekawszy od drugiego. A dzisiejszy (31 sierpnia) zapowiada się niezwykle interesująco, gdyż z kolarzami z Wielkopolski ścigać się będą reprezentanci Polski w kolarstwie torowym z mistrzem świata Adrianem Teklińskim na czele. Obok niego treningowo pojadą Wojciech Pszczolarski, Dawid Czubak, Szymon Krawczyk, Szymon Sajnok i Daniel Staniszewski. Będzie się działo w ten ostatni sierpniowy dzień roku 2017!

                     Piotr Kurek  

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL