R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18087219 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-26
Dziś pedałowałem w Niemczech

 

Raz świeciło słońce, padał także deszcz


Droga w słońcu do miejscowości Pampow.
Fot. Piotr Kurek

Pedałowałem dziś na swym niezawodnym Whelerze Pro 59 po Niemczech. Niezbyt dużo, raptem około 20 kilometrów. W okolicach Blankensee i Pampow. Na trasie rowerowej znanej dla wielu ludzi z całego świata - wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry.

Cichutko, spokojnie po niemieckiej stronie. Niewielu ludzi na ulicach, psy nie szczekają. Porządek wzorcowy na globalną skalę. I wiele tras rowerowych. W każdą stronę świata.

Jedna z nich jest mi bardzo w tym miejscu znana.


Blankensee leży tuż przy polsko-niemieckiej granicy. 
Fot. Piotr Kurek  

W roku 2008 ze znajomymi, Grażyną i Ryszardem Głowackimi, Ireneuszem Rutkowskim i innymi, pedałowałem z Czech (Nova Ves) wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry. Po szlaku rowerowym na miarę Europy.

Byliśmy w Blankensee, mam w swym archiwum zdjęcie z tej naszej, polskiej wyprawy rowerowej wzdłuż granicy z Niemcami. W tym właśnie miejscu.

Jutro prowadzę z mikrofonem w ręku maraton MTB w Szczecinie. Z Wołczkowa ("Zajazd pod lipami" - miejsce godne polecenia) pojechałem w stronę miejscowości Dobra. Trafiłem na mecz piłkarski. Grali mężczyzni, sędziowała na środku boiska kobieta. Wołczkowo Bezrzecze wygrało 2:0 z amatorami spod Stargardu (klasa piłkarska A), grał w zwycięskiej drużynie Łukasz Lewandowski (numer 7 na koszulce).


Piłkarze Wołczkowo Bezrzecze, ich szefowie oraz Piotr Kurek. 
Fot. archiwum Piotra Kurka 
 
A później jazda po ścieżce rowerowej wzdłuż polsko-niemieckiej granicy. I skok do sąsiadów - do Niemiec. Na dziesięć kilometrów w głąb Bundesrepubliki. Cichutko tu, spokojnie, jak u Pana Boga za piecem. Ale widać Polaków, którzy tu się osiedlili.

Pojechałbym dalej, ale zaczął intensywnie padać deszcz. Z Pampow do Blankensee trzy kilometry pedałuję w deszczu i mam nadzieję, że przestanie padać. Na granicy odczuwam radość, że niebo dało mi spokój.


Granica otwarta dla rowerzystów
Fot. Piotr Kurek  

Dojeżdżam do Buku, moją uwagę zwraca monumentalna aleja kasztanowa. Drogę przez Dobrą wracam do Wołczkowa. Pokonałem dziś ponad 40 kilometrów na rowerze. Było zimno, deszczowo, ale piękno okolicy niweluje pogodowe niedogodności.

Trzeba tu raz jeszcze przyjechać, bliżej się przyjrzeć okolicy, gdzie na ścieżkach rowerowych leżą żołędzie. Przez wiele kilometrów. Ale jak ma być inaczej, gdy dąb rośnie przy dębie.

                                                                       Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL