R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18117285 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-29
Pierwsza setka w tym roku

 

Dziś pojechałem do Czempinia


Polna droga z Nowego Tarnowa.
Fot. Piotr Kurek

Dziś przejechałem po raz pierwszy w tym roku sto kilometrów na rowerze. Podczas jednej jazdy, za jednym zamachem. Trasa wiodła z Poznania do Czempinia i z powrotem do Grodu Przemysła. Więcej po asfaltowych drogach, ale spore kawałki pokonywałem w lasach i po polnych dróżkach.

Nie jestem kolarzem zawodowym, ale jako pasjonat kolarstwa starannie prowadzę dziennik swej rowerowej aktywności.


Pola w okolicach Iłówca to polski wzorzec uprawiania ziemi.
Fot. Piotr Kurek

W tym roku, do dzisiaj, odbyłem czternaście jazd rowerowych o łącznej długości 666,49 km. Złożyły się nań przejeżdżki nad Rusałkę i do Strzeszynka, także do Wielkopolskiego Parku Narodowego, czy też w stronę Pobiedzisk i Promna. Jakby nie liczyć, wypada średnio 47,6 km na każdy wyjazd.

Dziś postanowiłem przejechać pierwsze w tym roku 100 kilometrów za jednym zamachem. Wyjazd z Poznania w samo południe, kierunek - Czempiń. Osiedle Kosmonautów, Serbska w dół do mostu Lecha. Przed nim skręcam w prawo - na asfaltową ścieżkę, którą dojeżdżam do Garbar. Tutaj chwila ostrożności, by nie być potrąconym przez samochody, dojazd do Estkowskiego i stamtąd już tylko kręcę pedałami nad Wartą. Aż do Dębiny, dość szybki przejazd nad autostradą i jestem już w Luboniu.


Takie drzewa tworzą klimat okolicy, gdzieś między Iłówcem i Czempiniem.
Fot. Piotr Kurek

Dalej Puszczykowo, Mosina, Krosno, Drużyna, Nowinki, Pecna, Iłówiec. Na zmianę jazda asfaltami i lasami. Raz szybciej, raz wolniej. W okolicach Iłówca szukam ładnych miejsc do sfotografowania. W stronę Czempinia jadę polami, miejscami - jak szkodnik - po zielonej oziminie.

Prawie 50 km już za mną. To połowa na dziś zaplanowanej drogi. Objeżdżam Czempiń (ważne dla mnie i dla mej rodziny miasteczko - tutaj żyli moi dziadkowie Michalina i Stanisław Urbaniakowie), zaglądam tu i tam, konfrontuję zawsze obrazy z przeszłości z tym, co aktualnie widzę. Teraz czas na powrót, ale inną trasą.


Kościół w Czempiniu, kościół prawie rodzinny.
Fot. Piotr Kurek

Z Czempinia jadę w stronę Głuchowa, ale po dwóch kilometrach skręcam w prawo - w stronę Nowego Tarnowa. W oddali widzę kościół w Czempiniu, po mej prawej i lewej stronie nowe domy. Tylko nowe domy. Gospodarna Wielkopolska buduje się, buduje się, buduje się... Ładne te domy, w obejściach widzę rowerki dla kilkulatków i piłki do gry.

Za Nowym Tarnowem kończy się asfalt, rozpoczyna polna droga. Wierzby rozpadają się ze starości, widzę wyrąbany kawał lasu i dwa wiatraki. Jeden i drugi się kręci, od dwóch lat zeszpeciły one okolice, gdzie żyli dziadkowie - ze strony mamy i ojca, moją ojczyznę prywatną, jakby powiedział profesor socjologii Stanisław Ossowski.


Jadę w stronę wiatraków pod Bieczynami.
Fot. Piotr Kurek

Jestem za Nowym Tarnowem, one (wiatraki) stoją w okolicach miejscowości Bieczyny. Niedaleko naprawdę pięknego polskiego lasu. Jadę leśną drogą w stronę Borkowic, tu i ówdzie trwa wyrąb lasu.

Jestem zaskoczony, gdy przed Borkowicami widzę tablice informujące o tym, że wjeżdżam na teren gminy Mosina i powiatu poznańskiego. Borkowice, kiedyś prawie zapomniana wioseczka, w ostatnich latach przyciągnęła bogatych ludzi. Widać ogrodzone tereny, widać ostrzeżenie (druty pod prądem), że w naszych zbiornikach wodnych nie można się kąpać. Świat prywaty i pieniądza szuka szczęścia w okolicy, która znam od ponad sześćdziesięciu lat.


Ładny widok na linię kolejową do Czempinia, która jest modernizowana za duże pieniądze.
Fot. Piotr Kurek

Pięćdziesiąt lat temu Borkowice miały kilkanaście domów. Dziś wioseczka zamożnieje z roku na rok i nie dziwi mnie wcale, gdy w jednym miejscu (na przystanku autobusowym) widzę kartkę autorstwa władz gminy Mosina, z której wynika, że płacimy podatki tam, gdzie mieszkamy.

Dojeżdżam do Drużyny, dalej przez Krosno do Mosiny. Czuję się głodny i ratunku szukam w lokalu o nazwie "Obiady Domowe", ul. Leszczyńska 45. Jest godzina 17.50, za dziesięć minut zamykają. Dobrze tu karmią, starają się o klienta, byłem tu już wcześniej. Zamawiam zraz z ziemniakami i porcją surówek, coś do picia. Porcja właściwa, by zregenerować swe siły po przejechaniu prawie 70 km. Kucharz Pan Zdzisław i kelnerka Pani Sylwia mogliby zadowolić najbardziej wybredne gusta kulinarne.


Wiatraki pod Bieczynami zepsuły mój fragment duchowej ojczyzny prywatnej.
Fot. Piotr Kurek

Mosina, Puszczykowo, Luboń, Poznań. 100 kilometrów pokonane. Taki był plan, takie zadanie zostało wykonane. Nie przebiłem opony, nie było żadnych niespodzianek. Spotkałem po drodze wielu miłych ludzi. Mówiąc najkrócej, zrobiłem dziś swoisty maraton MTB na dystansie Giga.

Po drodze, z Nowinek do Pecnej - w kierunku do Czempinia, widziałem samochody z rowerami górskimi na dachu. To zawodnicy kolarstwa górskiego wracali z Krzywinia, gdzie odbył sie dziś pierwszy w tym roku maraton w cyklu Solid Maraton MTB. Zgłosiło się do imprezy ponad 500 osób, ilu wystartowało - nie wiem?


Borkowice. Kiedyś zapomniana przez Boga i ludzi wioska, dziś zamożnieje z każdym dniem.
Fot. Piotr Kurek

Jutro zawody XC w Bydgoszczy i ogólnopolskie rozpoczęcie sezonu kolarskiego w Sobótce. I także wyścig dookoła Flandrii z udziałem najlepszych kolarzy świata i naszego Michała Kwiatkowskiego (startuje z numerem 71).

Dziś zrobiłem 100 km na rowerze. Jutro siedzę w domu, jutro od 14.00 słucham Tomka Jarońskiego i kibicuję Michałowi Kwiatkowskiemu, by okazał się lepszy od godnych siebie rywali: Fabiana Cancellary i Toma Bonnena (obaj wygrali trzy razy kolarską rundę wokół Flandrii).

Wyścig dookoła Flandrii odbywa się jutro po raz setny. Wygrać ten kolarski monument - to przejść na zawsze do historii.


                                                              Piotr Kurek 

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL