R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 20657919 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-10-16
Wheelerem między saperami

 

Borne Sulinowo otwarte dla rowerzystów


Polecam jazdę na rowerze w Bornem Sulinowie i wokół niego.
Fot. Konrad "Korben" Dyga

To była jazda pełna napięcia i zaskoczeń, pedałowanie z emocjami. Można powiedzieć, że trochę ryzykowna. Swym Wheelerem przecinałem przez środek słynny poligon w Bornem Sulinowie, jadąc ścieżką rowerową i mając w którymś momencie po obu jej stronach pracujących saperów.

Pojechałem na kilka dni do Bornego Sulinowa, by odpocząć w rekreacyjnym rytmie - na rowerze. I by poznać z wysokości siodełka Wheelera Pro 59 miejsce niezwykłe w naszym kraju, które ma bardzo bogatą przeszłość militarną. A gdzie dzisiaj żyją i mieszkają Polacy, wiedząc i pamiętając o tym, że od lat trzydziestych XX wieku najpierw Niemcy a później (od 1945 do 1993 roku) Rosjanie tworzyli tutaj infrastrukturę wojenną na wielką skalę.

Ślady bytności Niemców i Rosjan są nadal widoczne. Kształt miasta Gross Born zaprojektowali Niemcy, Rosjanie po II wojnie światowej uczynili z niego i okolic wielki teren ćwiczeń i przygotowań Armii Radzieckiej do ewentualnych zmagań militarnych.

Wille generałów. Jeziorna 16, ulica prowadząca do jeziora Pile. Piękna willa ukryta między sosnami, Teraz jest własnością prywatną, ale na początku lat 90-tych XX wieku mieszkał tutaj generał Wiktor Dubynin - najważniejszy dowódca radziecki w Bornem Sulinowie. Kilkaset metrów od niej, też w lesie, inna willa. Mocno zdewastowana, też przejęta przez osobę prywatną, w której mieszkał niemiecki generał Heinz Guderian.


Willa generała Wiktora Dubynina, Jeziorna 16, jest teraz w prywatnych rękach.
Fot. Piotr Kurek

Te dwa budynki, jeden odrestaurowany na medal i ten drugi czekający na swą odnowę, są świadectwem burzliwych dziejów miasta, które przez kilkadziesiąt lat czołgi, armaty, haubice i innego rodzaju broń miało wpisane w swoją tożsamość, prawie w swój herb.

Ktoś, kto kocha historię, kto pasjonuje się dziejami II wojny światowej, winien zajrzeć do Bornego Sulinowa. Na każdej prawie ulicy tablice informujące w kilku językach o tym, co tu było, co się działo. Ulica Lipowa - tutaj powstała kiedyś wioska, którą w latach trzydziestych XX wieku hitlerowskie Niemcy przekształcili w militarne miasto przygotowań do swej zbrojnej ekspansji na cały świat.


Kłomino - miasteczko na południu poligonu opuszczone przez Rosjan.
Fot. Piotr Kurek

Byłem tutaj już wcześniej, dwa razy, ale krótko. W sumie raptem trzy dni. Teraz postanowiłem na swym niezawodnym rowerze górskim marki Wheeler Pro 59 dość starannie objechać okolicę i wyrobić sobie wyobrażenie o wielkości terenu, na którym przez dziesięciolecia dwie potęgi militarne (Niemcy i ZSRR) ćwiczyły swe wojska.

Wokół jeziora Pile. Jezioro Pile leży na północ od poligonu, ma ponad 1000 hektarów, jest otoczone lasami. Ma swą urodę, jest głębokie (maksymalna wartość - 48 metrów, średnia - 11 metrów) i czyste. Nad nim rozpoczynam swą rowerową wędrówkę.


Widok na jezioro Pile od strony Piławy.
Fot. Piotr Kurek

Po przejechaniu kilkuset metrów natrafiam na zawody wędkarskie. Tym razem kije w wodzie moczy młodzież, puchary stoją na stole i opiekuje się nimi bibliotekarka - pani Dominika od książek. Zatrzymuję się na krótko, zamieniam kilka zdań i dalej w drogę. Ścieżką nad jeziorem. Pedałuję wolno, widzę mocno sfatygowane drewniane domki nurków (MSW) i za kilka minut natrafiam na tablicę z napisem "Teren prywatny".

Muszę odbić od jeziora, ulicą Turystyczną wjechać w las. Teraz prowadzą mnie tablice szlaku nordic walking. Jadę, jadę, jadę. Piach, piach, piach. Po kilku kilometrach na leśnej drodze spotykam terenowe auto, za kółkiem którego siedzi leśniczy Mariusz Kraska. Doradza mi wyjazd na betonową drogę, gdy mówię mu, że zamierzyłem objechać jezioro Pile dookoła.


Jerzy Mielewczyk z Lęborka (z prawej) startuje w Skandia Maraton Lang Team. Na zdjęciu z rodzicami - mamą Ewą i ojcem Jackiem. Kłomino, 14 sierpnia 2014.
Fot. Piotr Kurek

Jest ciepło, gorąco, ponad trzydzieści stopni Celsjusza. Trafiam na betonową drogę, made by III Rzesza, która jest w przyzwoitym stanie. Jadę kilkanaście kilometrów w stronę Łubowa, by zatrzymać się na chwilę nad Płytnicą, rzeką żyjącą kajakami.

W Łubowie mały odpoczynek. Zajeżdżam do sklepu spożywczego w stroju kolarskim, kupuję coś do picia oraz smakowitego pączka, i z ust pani sprzedawczyni słyszę słowa pochwały dla Rafała Majki i Czesława Langa. Jest wtorek, 12 sierpnia, trzy dni po zakończeniu Tour de Pologne i po raz pierwszy odbieram sygnał, że w niewielkiej wiosce ludzie z całego serca radowali się z sukcesu polskiego kolarza.


Kłomińskie wrzosowiska.

Fot. Piotr Kurek

Biorę kurs na Szczecinek, pedałuję wzdłuż ruchliwej szosy. Po kilku kilometrach zjeżdżam z głównej drogi i kieruję się do Piławy. Wioseczka nad jeziorem Pile jest pięknie położona, asfaltem pnę się w górę w stronę miejscowego kościoła. Dojeżdżam do niego, widzę tablicę ze słowami Czesława Niemena, że czas jak rzeka... płynie. Stąd ładny widok na jezioro Pile.

Pan Ziutek zaprasza. Po drodze dostrzegam wiele gospodarstw agroturystycznych. Widać, że funkcjonują od lat, są zadbane, pełne gości i turystów. Jedno z nich zwraca moją szczególną uwagę, pod numerem 43. To agroturystyka u Pana Ziutka (+48698982574). Wszystkie miejsca zajęte, ale gospodarz pokazuje mi czym dysponuje. Komfort pokoju jak w dobrym hotelu, z kuchnią i łazienką, za 100 złotych dla dwóch osób za dobę. Wiem, że kiedyś tu wrócę, by spojrzeć na stary dom, na szczycie którego widnieją dwa słowa - See Blick. I by zachwycić się widokiem jeziora Pile oraz w tym właśnie miejscu się wykąpać.

Silnowo jest kolejną miejscowością na drodze wokół ponad tysiąchektarowego jeziora. Zatrzymuję się na kolejną przerwę, by coś przekąsić, przed tutejszym sklepem. Nagle niebo się zachmurzyło, zerwał się silny wiatr. W jednej chwili zatrzęsły się drzewa, pociemniało niebo i przez moment wydawało się, że ten pogodowy Armageddon zwiastuje koniec świata...


Przez Dąbrowice jechałem w ulewnym deszczu, ale zatrzymałem sie tutaj, by zrobić zdjęcie.
Fot. Piotr Kurek

W pobliskim barze w powietrze poleciały plastikowe krzesła, zerwało parasole. W tym momencie mój rowerowy licznik wskazywał 30 przejechanych kilometrów, mniej więcej połowę zaplanowanego na ten dzień dystansu. Kiedy osłabł deszcz - wsiadłem na rower i w drogę. Przez ładny las w stronę Dąbrowicy. Na asfalcie leżały gałęzie, konary, liście. I nadal kropiło.

Za Dąbrowicą pedałuję blisko jeziora, polnymi i leśnymi ścieżkami. Także w bród przez niewielką rzeczkę, byle tylko szybko dotrzeć do Bornego Sulinowa. Wyszło ponad 50 kilometrów (linia brzegowa jeziora Pile wynosi około 30 km), dojechałem zmoknięty, choć przyznaję, że lubię taką zawadiacką jazdę w deszczu.

Wrażenia z tego objazdu są takie, że północna strona jeziora Pile (Piława, Silnowo i Dąbrowice) jest wielce urokliwa, że tutejsze gospodarstwa agroturystyczne są na medal, że można tutaj w spokoju i ciszy odpoczywać. Na rowerze, z wędką w ręku, na kajaku lub w wodzie. Polecam, rekomenduję.

Kierunek - Jeziorna. Dzień kolejny to jazda z Bornego Sulinowa w kierunku Nadarzyc. Po kilku kilometrach skręcam w prawo. Mijam niewielką wioskę w lesie, dojeżdżam do następnej.


Droga z Jeziornej do Liszkowa, idealna na trening kolarski.

Fot. Piotr Kurek

– Panie, kiedy kończyła się II wojna światowa było tutaj 28 gospodarstw. Niemcy opuścili wieś, zajęli ją ci, których przesiedlono tutaj z Bieszczad w ramach akcji "Wisła". Dziś jest tylko jedno gospodarstwo rolne, młodzi stąd wyjechali, jest kilka domków rekreacyjnych, także i mój - mówi starszy pan, który swe siedlisko nazwał Zagrodą Kaszuba. – Pracowałem 40 lat w służbie zdrowia, przyjechałem tutaj z Chojnic, zakochałem się w okolicy.

Ta okolica to wieś Jeziorna. Stąd do Liszkowa jest kilka kilometrów, które pokonuję po ładnej asfaltowej drodze. Idealnej na kolarski trening. Spokojnie tu i cicho, raptem spotykam tylko jeden samochód. Z Liszkowa po bruku dojeżdżam do betonowej drogi, by po kilkunastu kilometrach znów być w Bornem Sulinowie. I by przed wieczorem spokojnie objechać ulicę po ulicy, zajrzeć prawie w każdy kąt tego miasteczka, które w ostatnich latach cieszy się coraz większą popularnością wśród miłośników broni i militariów. I to nie tylko z Polski.

Środkiem przez poligon. W czwartek 14 sierpnia o poranku ruszam z Bornego Sulinowa, by przejechać przez środek słynny poligon. Zjeżdżam w prawo z drogi na Szczecinek i jestem na prawie asfaltowej drodze. Dziury na niej okropne. Widać tutaj, jak na dłoni, że od 21 lat (po wyjeździe Rosjan z Bornego Sulinowa) nikt jej nie remontował.


Ta tablica stoi na poligonowej drodze.
Fot. Piotr Kurek

Mam rower górski, więc daję radę. Trasa jest oznakowana dwoma kolorami (żółtym i czerwonym), stoją przy niej tablice, które kierują w stronę wrzosowisk kłomińskich. Kiedy już je widzę na horyzoncie, dostrzegam tablicę, której treść może zmrozić...

Widzę białe linki saperskie wzdłuż drogi, którą jadę. Trwa rozminowywanie terenu. Spotykam ludzi, którzy to robią. Za nimi lata pracy, przed nimi wiele trudu, by oczyścić piękne wrzosowiska z wielce zardzewiałego żelastwa, które grozi śmiercią lub kalectwem.


Trzeba jechać drogą i nie zbaczać ani na lewo, ani też na prawo.
Fot. Piotr Kurek

Jadę przez poligon leśną ścieżką, kieruję się w stronę Kłomina. Na południowym końcu poligonu Rosjanie zbudowali swój "gorodok" - miasteczko. Wiele budynków zostało rozebranych, ale kilka jeszcze stoi. Jeden wieżowiec został przywrócony życiu, teren został ogrodzony, stoją tutaj cywilne samochody. Także leśnicy znaleźli swe miejsce, by stąd dbać o przyrodę. Na jednym z drzew wisi tablica z napisem "Sprzedaż miodu".

Jestem w Kłominie i gdzieś w oddali słyszę wybuchy. To saperzy wysadzają w powietrze pozostałości z minionych lat.


Fani militariów i Bornego Sulinowa.
Fot. Piotr Kurek

Jazda po poligonie jest w pełni bezpieczna, ale nie można zbaczać z oznakowanych szlaków. Najlepiej kupić dobrą mapę, zobaczyć trasy do przejechania i w drogę.

Pamięć o przeszłości. Tak jak i ja uczyniła rodzina państwa Mielewczyków z Lęborka. Pani Ewa, Pan Jacek i ich syn Jerzy (startuje w Skandia Maraton Lang Team - dystans Medio; jechał w Krokowej) chcą pokonać poligon, ale w odwrotną stronę niż ja. Spotykamy się w miejscu historycznym, gdzie jest kilka tablic przypominających o tym, że tutaj był oflag II D Gross-Born, gdzie w hitlerowskiej niewoli siedzieli polscy uczeni, pisarze, dziennikarze. Także major Henryk Sucharski - legendarny dowódca Westerplatte.

Stąd na wolność w lutym 1945 roku wyszedł Leon Kruczkowski, który napisał "Pierwszy dzień wolności".

Z Kłomina wracam przez Nadarzyce do Bornego Sulinowa. Droga jest urokliwa, gdyż drzewa tworzą swego rodzaju sklepienie a asfalt jest pierwszej jakości. Po drodze, na granicy Wielkopolski i Zachodniopomorskiego (lepiej chyba pisać Pomorza Zachodniego), spotykam sympatycznego człowieka z Małopolski i proszę go, by uchwycił mój rowerowy trud obiektywem mego Nikona.


Muzycy Filharmonii Gorzowskiej na rowerach w okolicach Bornego Sulinowa.

Fot. Piotr Kurek

Kilka kilometrów przed Bornem Sulinowem spotykam czworo młodych ludzi na rowerach. Pytają, jak dojechać do kłomińskich wrzosowisk. Najwyższy z całej czwórki ma Treka, kupił go w sklepie rowerowym Leszka Piaseckiego w Gorzowie Wielkopolskim i ... gra na wiolonczeli w Filharmonii Gorzowskiej właśnie. Pozostała trójka to również muzycy, także z Filharmonii Gorzowskiej.

Kiedy w czwartkowe popołudnie dojeżdżam do Bornego Sulinowa, miasto żyje militarnym gwarem. Przyjechali tutaj na cztery dni z całego świata miłośnicy broni i historii. Z niektórymi wdaję się w rozmowę, w pogawędkę. Wiedzą bardzo dużo o przeszłości tego miasta, wielu z nich przyjechało tutaj już po raz kolejny.

Wiedzą także i o tym, że okolica jest piękna, że tras rowerowych do pokonania jest bardzo wiele, zaś sam poligon coraz bardziej i bezpieczniej otwiera się dla pasjonatów nie tylko MTB.

                                                              Piotr Kurek

Jakiś czas temu Borne Sulinowo odwiedził na rowerze Piotr Rakowski, informatyk współpracujący z "Głosem Wielkopolskim" i zarazem pasjonat fotografii. Jego zdjęcia można obejrzeć pod adresami:
https://plus.google.com/u/0/photos/100777034157681789680/
albums/5771435061225222177

https://plus.google.com/u/0/photos/100777034157681789680/
albums/5795163698104361601​


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL