R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17759638 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-26
Poligon Biedrusko jak magnes

 

Dzisiaj prawie 50 kilometrów na rowerze


Pokonałem dzisiaj, 2 listopada 2014, prawie 50 kilometrów na rowerze.
Fot. Zwariowane biegaczki z Poznania

Poligon Biedrusko jest jak magnes. Dla wojskowych, co jest w pełni zrozumiałe. Ostatnio także dla dewoleporów, którzy budują tutaj na potęgę i trudno się aż bać o granice ich ekspansji. Ale i dla fanów rowerów, którzy mogą tutaj śmigać na swych bicyklach, w weekendy i na wyznaczonych trasach. Także i dla tych, którzy kochają historię i pielęgnują pamięć o przeszłości.

Prawie 50 km na rowerze. Ruszyłem dziś w drogę, gdy podniosła się mgła nad Poznaniem i gdy pogoda zdawała się być zachęcająca, by podjąć wyzwanie jazdy na dłuższym dystansie. Było już po godzinie dwunastej, gdy dosiadłem swego niezawodnego Wheelera Pro 59.

Postanowiłem tym razem pojechać do Biedruska, ale nie szosą, tylko szlakiem rowerowym wzdłuż Warty. Za hotelem w Naramowicach skręciłem w prawo, by znaleźć się na ulicy Rubież. Dziurawa ta ulica, nawet najlepsze resory w aucie można tu uszkodzić, ale przy niej pracują najtęższe głowy Poznania. Znajduje się tutaj Park Technologiczny UAM, pewnie bywają tutaj równie utalentowane umysły ze świata, więc warto byłoby prezydentowi Grodu Przemysła (temu wybranemu 16 listopada w elekcji samorządowej) zapisać sobie w notesie, w katalogu spraw pilnych, że ulica uczonych i tęgich głów, wizytówka naszego miasta know how, nie może być przysłowiową trasą Paryż-Roubaix.


Dziki coraz częściej pojawiają się w okolicach Poznania. Leśniczówka Naramowice, 2 listopada 2014.
Fot. Piotr Kurek

Gdy skończyły się dziury i zaczął asfalt, na ulicy Rubieży właśnie, spotykam Krzysztofa Chłopkowiaka - wielkiego pasjonata rowerów. Ma w swej biografii zapisany start w maratonie MTB nad jeziorem Garda we Włoszech, wywalczony w trudnej rywalizacji tytuł mistrza Wielkopolski w kolarstwie górskim. Mamy za sobą długie lata pracy w "Głosie Wielkopolskim" i kochamy od zawsze (on i ja) jazdę na rowerze.

– Dziki za rogiem - informuje mnie druh Krzysiu. Jadę ulicą Bożydara w stronę naramowickiej leśniczówki. Istotnie w miejscu, gdzie wychowywał się Tadeusz Krawczyk, triumfator Tour de Pologne 1983, na drodze prowadzącej do Warty rozłożyły się dziki. Dwa duże, by nie powiedzieć olbrzymie, i wcale liczna gromadka małych.

Z bezpiecznej odległości fotografuję dziki. W mionionych kilku latach robiłem im zdjęcia na trasie Rusałka - Strzeszynek. W tym miejscu, 5 kilometrów od mego domu, czyli 10 km od placu Wolności, nigdy wcześniej nie ujmowałem swym Nikonem niedzielnej sjesty tych zwierząt. Jakby nie patrzeć, nadciągają one do miasta z kilku stron...

Ulica Nadwarciańska. Gdybym miał ją jakoś sensownie opisać, jest to najdłuższa ulica rekreacyjna w mieście. To nie asfalt, tylko gruntowa droga - momentami trudna do przejechania, gdy trzeba mocniej nacisnąć na pedały podczas jazdy po piachu. Ale widok drzew w jesiennej scenerii to widok budujący dla każdego kolarza i rowerzysty. Także i dla mnie, gdyż od lat, od dziesięcioleci, swą energię życiową czerpię z piękna krajobrazu...


Tomasz Dopierała na trasie z Biedruska do Poznania.
Fot. Piotr Kurek

Jest to ulica na wskroś polska. Rosną przy niej wierzby, te płaczące, gdzieś za Naramowicami i prawie przed Radojewem. Nie wkładam słuchawek do ucha, nie słucham muzyki podczas jazdy na rowerze, ale jeśli ktoś tak czyni - to trzeba tutaj, nie tylko jesienią, słuchać dzieł Fryderyka Chopina.

Radojewo. Wieś w połowie drogi między Poznaniem a Biedruskiem. Drogą to raptem sześć kilometrów, Nadwarciańską ciut więcej. Gdybym miał kilka milionów złotych do zagospodarowania, tutaj bym osiadł na stare lata. Jak w końcu XIX wieku znana rodzina von Treskow, dla której Radojewo i Biedrusko stały się domem, przystanią dynastii o wielkich wpływach w życiu Niemiec.

Jeżdżę tutaj od lat, kilkudziesięciu, i widzę w Radojewie coraz piękniejsze domy i rezydencje. W tej okolicy, na wyciągnięcie dłoni od Warty, widać jak bardzo niektórym Polakom powiodło się po roku 1989. Nie muszę szperać i szukać, a tylko nadstawiam ucha i słyszę, że brat jednego z ważnych ministrów upodobał sobie taką okolicę. Radojewo właśnie. Jak sto lat temu ród von Treskow.

Niedziela dniem treningu. Jadę od Poznania. Krzysztof Chłopkowiak jest pierwszym kolarzem o znanym nazwisku, którego spotykam na szlaku Poznań - Biedrusko. Mijają mnie licznie turyści i rowerzyści, co widać po rowerach, ubiorach i sposobie jazdy. Nagle widzę znaną sylwetkę: to Gabor Sass, Węgier z Budapesztu, który miłość życia znalazł w Polsce, w Wielkopolsce. Wymieniamy pozdrowienia, każdy z nas jedzie w swą stronę. Kilka kilometrów dalej spotykam Tomasza Dopierałę...


Barbara Zielezińska i Ryszard Głowacki z Suchego Lasu na dawnym cmentarzu w Chojnicy.
Fot. Piotr Kurek

To znany kolarz górski z Poznania i nie tylko w Wielkopolsce. Żona Karolina Dopierała jest nauczycielem akademickim na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu i nie schodzi z podium w w ogólnopolskich maratonach MTB. Ich syn Tytus, 11 lat, wygrał już wiele wyścigów dzieci i może być w przyszłości znakomitym kolarzem. Nie tylko górskim.

Biedrusko. Znam tą miejscowość od lat, ale zawsze, gdy tam się pojawiam, szukam czegoś nowego. Dzisiaj udało mi wypatrzyć ... Antonowa, samolot. Przycupnął elegancko przy wejściu do pałacu w Biedrusku. Po prawej stronie. Za nim dwa bojowe wozy piechoty.


Pałac w Biedrusku, z Antonowem w tle. Biedrusko, 2 listopada 2014.
Fot. Piotr Kurek

Jeśli ktoś zorganizuje wesele, spotkanie korporacyjne - to militarne symbole są najlepszym z możliwych przypomnieniem, że jesteśmy w Biedrusku. Kiedyś wsi, od 1903 roku pruskiego pologonu, od 1918 - polskiego poligonu, od 1939 - hitlerowskiego poligonu, od 1945 - poligonu Wojska Polskiego.

Cmentarz w Chojnicy. Kilka kilometrów od Biedruska, tuż przy drodze do Złotnik, po jej lewej stronie znajduje się cmentarz w Chojnicy. Przez długie lata zapomniany, wskrzeszony dzięki pracy społeczników z Suchego Lasu (Grażyny i Ryszarda Głowackich) i dziś wypełniony ludźmi. Jedni przyszli się pokłonić swym dawnym przodkom, inni poznać miejsce zdawałoby się już na zawsze zapomniane.

Najlepsze w życiu są spotkania spontaniczne. Spotykam Rysia Głowackiego (społecznika wielkiej klasy - Polsce potrzeba takich ludzi) i Barbarę Zielezniewską z Suchego Lasu. Rysiu dba o to miejsce, Pani Basia fotografuje przestrzeń gminy Suchy Las. A zatem i te okolice.

Rusałka. Jest już ciemno, gdy dojeżdżam nad Rusałkę. Klientów dziś o tej porze nie brakowało. Od czternastu lat organizuję tutaj - wspólnie z Haliną i Jerzym Woźniakami - noworoczne spotkania rowerzystów. Z każdym rokiem jest ich więcej i więcej. 1 stycznia 2015 chciałoby się takie spotkanie przeprowadzić po raz piętnasty, jubileuszowy.


Halina i Jerzy Woźniakowie. Od czternastu lat organizuję z nimi noworoczne spotkania rowerzystów. Rusałka, 2 listopada 2014.
Fot. Piotr Kurek

Mam nadzieję, że tak sie stanie. Mam nadzieję, że plany Famililnego Poznania (zarządcy Rusałki) nie pokrzyżują ani biznesu Państwa Woźniaków, ani też moim, by 1 stycznia 2015 był wielkim świętem ludzi na rowerach. Skądkolwiek by nie przyjechali.

                                                                   Piotr Kurek 
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL