R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21386020 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-22
Wymarzona niedziela grudniowa

 

Prawie 50 km na rowerze do Biedruska i dalej ...


Rowerowa droga do Biedruska. 6 grudnia 2015.
Fot. Piotr Kurek

Ostatni raz siedziałem na rowerze we wtorek 17 listopada. Tego dnia padał deszcz, na trasie znad Rusałki do Strzeszynka i z powrotem było sporo kałuż i błota. Sto jedenastą jazdę na swym Wheelerze w tym roku zapamiętałem bardzo dobrze: nie z powodu przejechanych kilometrów, ale z tej to okoliczności, że po dwóch godzinach i 40 minutach pedałowania wyglądałem jak... nieboskie stworzenie. Czarny, brudny, ochlapany. 

Po ponad dwóch tygodniach przerwy w rowerowych jazdach, dziś siadłem na swego niezawodnego Wheelera. Kiedy przed godziną trzynastą ruszałem w trasę, temperatura wynosiła 11,8 stopni Celsjusza. Nie było konieczności zakładania na siebie ciepłych spodni kolarskich made by BCM Nowatex (sprawdzają się niezawodnie, kiedy temperatura spada poniżej 0), ani też jakiś specjalnych kurtek.


Jazda w niedzielę grudniową była prawdziwą przyjemnością.
Fot. Elżbieta Cisowska

O 12.55 ruszyłem z ulicy Rubież na Naramowicach. Ta bardzo boczna przez laty ulica stała się ostatnio bardzo ważnym adresem dla uczonych i naukowców Polski oraz świata. Znajduje się tutaj Poznański Park Technologiczno-Naukowy. Pracują tu najtęższe umysły Grodu Przemysła.

Nadal jednak fragment ulicy Rubież przypomina wiejską ulicę. Jadąc dziś nią, myślałem tak sobie, że władze naszego miasta powinny zadbać o to, by droga do najtęższych głów Poznania nie przypominała kultowej trasy dla kolarzy, jaką jest Paryż - Roubaix.


Z tego miejsca można dostrzec wieżę widokową na Dziewiczej Górze.
Fot. Piotr Kurek

Rubież, Nadwarciańska i dalej w stronę Biedruska. Po drodze spotykam, taka to już rowerowa kolej rzeczy, 7-letniego Ludwika, jego mamę i tatę. Chwila przerwy w pedałowaniu, sympatyczna rozmowa o rekreacji w niedzielny czas.

W Biedrusku mój licznik rowerowy pokazuje 15 przejechanych dziś kilometrów. Jadę nad Wartę, by zrobić fotkę, nabrać trochę powietrza w płuca i ruszyć w dalszą drogę.

Spod figurki w Biedrusku na rozstaju dróg rozpoczynam bardziej ambitne pedałowanie. Jadę na czas, mam do pokonania dystans 8,8 km. Ledwo ruszyłem korbą, ledwo przekręciłem nią kilka razy, czuję wiatr. Dmucha prosto w twarz, hamuje niesamowicie.


Pałac w Biedrusku (zdjęcie od strony szosy) trzeba koniecznie odwiedzić.

Fot. Piotr Kurek

W Złotnikach jestem po 28 minutach 47 sekundach. To całe dziesięć minut wolniej od jazdy w normalnych warunkach pogodowych, gdy nie wieje, gdy wiatr nie dmucha na całego.

Złotniki, Suchy Las, Kiekrz i stamtąd do Poznania przez okolice Jeziora Strzeszyńskiego i nad Rusałkę. Co tu dużo mówić, pogoda jest idealna do jazdy na rowerze - stąd w jedną i w drugą stronę jeden za drugim podążają rowerzystki i rowerzyści.

Dwóch z nich próbuje się ze mną ścigać. Dzielnie odpieram ich ataki i nad Rusałką melduję się przed nimi. Jest tu okazja, by z Haliną i Jerzym Woźniakami porozmawiać o noworocznym spotkaniu rowerzystów 2016.


Warta w okolicach Biedruska.
Fot. Piotr Kurek

1 stycznia 2016 po raz szesnasty nad Rusałką, o godzinie 13, rozpocznie się takie spotkanie. Będzie objazd jeziora Rusałka, składanie sobie życzeń, prezentacja kalendarza imprez rowerowych i kolarskich w nowym roku, będzie konkurs wiedzy o cykliźmie z nagrodami.

– Piotr, jaka będzie pogoda 1 stycznia 2016 - pytał mnie dziś Jerzy Woźniak, właściciel smażalni ryb nad Rusałką. – Nie wiem - odpowiedziałem przyjacielowi, z którym piętnaście już razy witaliśmy Nowy Rok na rowerach. By być w zgodzie z faktami, napiszę tylko to, że nigdy nie było poniżej minus 4 stopni Celsjusza i nigdy nie było tak kopnego śniegu, by nie można było pedałować.

                                                                                    Piotr Kurek 
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL