R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18117288 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-29
Morsy w wodzie, rowery w ruchu

 

Wspólna jazda z Oskarem Stabno


Spokojna poza w zamarzniętym Jeziorze Strzeszyńskim.

Fot. Piotr Kurek

Słońce świeciło, temperatura oscylowała wokół zera, Jezioro Strzeszyńskie było lekko zamarznięte, ale nie aż tak, by nie można było się kąpać. Morsy dziś pokazały swą tężyznę fizyczną, zanurzając się na kilka lub kilkanaście minut w podpoznańskim akwenie.

Zastanawiałem się dziś, czy siąść na rower i tradycyjnie popedałować w stronę Rusałki i Strzeszynka, czy też popatrzeć przez okno na Poznań. Słońce zachęcało do wyjścia z domu, do aktywności fizycznej, do ruchu.

Ślisko, ślisko - to pierwsza konstatacja po przejechaniu kilkuset metrów. Na Cytadeli, jak na zimowe warunki pogodowe, dużo ludzi z dziećmi. Także nad Rusałką, gdzie kilka dni temu rowerzyści Grodu Przemysła witali Nowy Rok, poznaniacy spacerowali i kijkami wystukiwali rytm nordic walking.


Pan Łukasz w wodzie, ja nad brzegiem Jeziora Strzeszyńskiego.
Fot. Monika i Dajmos

Ścieżka rowerowa z Rusałki do Strzeszynka bezpiecznie przejezdna, ale w kilku miejscach trzeba było trochę uważać, by się nie przewrócić, wykopyrtnąć, nieszczęśliwie upaść. Ziemia delikatnie przysypana śniegiem, ale tu i ówdzie delikatne zalodzenie.

W Strzeszynku ludzie zgromadzili się w okolicach pomostu, by podziwiać morsów. – To druga moja sesja, siedzę w wodzie kolejne dziesięć minut - odpowiada na moje pytanie Pan Łukasz, zanurzony w wodzie po szyję.

Proszę młodych ludzi, Monikę i Dajmosa, by zrobili zdjęcie i to tak, by za jednym zamachem uwiecznić kąpiącego się morsa i mnie.


Jezioro Strzeszyńskie w zimowej scenerii.
Fot. Piotr Kurek

Siadam na rower i kilkaset metrów dalej, w innym miejscu nad Jeziorem Strzeszyńskim, widzę kolejnego morsa w wodzie - Pana Macieja.

Jadę w stronę końca Jeziora Strzeszyńskiego i spotykam innego morsa, Oskara Stabno. – Dziś się nie kąpię - mówi 23-letni muzyk jazzowy i zarazem wielki amator kolarstwa. – Przejechałem dziś około 50 km i powoli wracam w stronę domu - podkreśla zawodnik amatorskiego teamu Euro Bike Kaczmarek Electric. Mówi mi, że rower marki Euro Bike, na którym pedałuje, spisuje się świetnie w warunkach zimowych. – To moja kolejna jazda w tym roku na rowerze. W najbliższą niedzielę gram jazz w Przytocznej podczas kolejnej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.


Oskar Stabno - muzyk jazzowy, który kocha jazdę na rowerze.
Fot. Piotr Kurek

Rozstajemy się na ulicy Biskupińskiej. Poznałem go dobrze w minionych dwóch latach, jako morsa, jako muzyka jazzowego występującego w Auli Uniwersyteckiej UAM i jako kolarza amatora, który przejeżdża co roku ponad 10 tysięcy kilometrów na rowerze.


Zmierzch nad Rusałką. 6 stycznia 2015.
Fot. Piotr Kurek

Kiedy kończę jazdę po godzinie 16, rowerowy komputerek wskazuje temperaturę minus 3,7 st. Celsjusza. Dziś pokonałem ponad trzydzieści kilometrów na rowerze. To już moja trzecia jazda w tym roku. W sumie uzbierało się ponad 75 kilometrów. Zmarzłem trochę, ale czego się nie robi dla ogólnej zdrowotności i dla zimowych impresji fotograficznych.

                                                                    Piotr Kurek


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL