R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17759600 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-26
Przegrałem z Ewą Włoszczowską

 

Mój 29. start w Skandia Maraton Lang Team


Skandia Maraton Lang Team. Warszawa, 27 kwietnia 2013.
Fot. Szymon Gruchalski

Przegrałem z Ewą Włoszczowską. Przegrałem sportowo. Przegrałem rywalizację na rowerze górskim w inauguracyjnych zawodach cyklu Skandia Maraton Lang Team 2013, które w sobotę odbyły się w Warszawie.

Do Warszawy wybrałem się dzień przed zawodami, dość wcześnie, by zdążyć dojechać na Agrykolę, zarejestrować się w biurze zawodów, pobrać numer startowy i jeszcze trochę, po raz pierwszy w życiu pojeździć sobie po stolicy na rowerze.

Warszawa - to miasto mojej młodości. Jako wielkopolska Pyra prawie pół wieku temu wybrałem się na studia, na największą uczelnię humanistyczną kraju: Uniwersytet Warszawski. Ale w tamtym czasie nauka była na pierwszym planie, sport - to była jedynie gra w piłkę nożną (studenckie mecze ze Stefanem Szczepłkiem - najlepszym obecnie znawcą futbolu w Polsce) i pływanie w Pałacu Kultury i Nauki. Ale nie miałem okazji dotąd, by rowerowo poszaleć po Warszawie.

W piątek przed wieczorem, po wysłuchaniu Leszka Piaseckiego, jadę z Agrykoli w stronę mostu Siekierkowskiego, później wałami nadwiślańskimi poznaję trasę sobotniego maratonu MTB. Pojadę, jak zawsze, dystans Mini. Start w Warszawie - to już 29. moja jazda w imprezach Skandii i Czesława Langa.


Czesław Lang siódmy rok - wspólnie ze Skandią - organizuje maratony MTB i sam w nich startuje. Warszawa, 27 kwietnia 2013.

Fot. Szymon Gruchalski

W ten piątkowy wieczór, w towarzystwie 29-letniego Krzysztofa Walczaka (pracuje w Ministerstwie Transportu jako specjalista do spraw lotnictwa), który pedałuje na szosowej Meridzie, pokonuję prawie 40 kilometrów. To moja bardzo emocjonalna, sentymentalna jazda. Po Warszawie, ale już innej niż ta sprzed ponad 40 lat.


Krzysztof Walczak na Moście Miłości (nad Potokiem Służewieckim) w Wilanowie. Warszawa, 26 kwietnia 2013.

Dobiega wieczór, kiedy z młodym mieszkańcem Warszawy jedziemy w okolicach rozświetlonego Wilanowa. Ruch na ścieżce rowerowej niesamowity. Mieszkańcy stolicy, młodzi i starzy, dość szybko pędzą w jedną i drugą stronę. Gdzieś w okolicy hotelu Aramis dziękuję sympatycznemu Krzysztofowi Walczakowi za wspólną jazdę i życzę sukcesów w kolarstwie (sylwetka, wypisz - wymaluj, Andy Schlecka).

Następnego dnia na Agrykoli Skandia Maraton Lang Team. Ruszamy, jedziemy ostro po ulicach Warszawy. Szybkość ponad 35 kilometrów na godzinę. Słyszę jak pozdrawia mnie podczas pierwszych kilometrów jazdy Piotr Pawlak, szef poznańskiego Corratec Teamu.

Na dziesiątym kilometrze widzę obok siebie Ewę Włoszczowską. Mama naszej mistrzyni MTB wystartowała w warszawskim maratonie na rowerach górskich. Jadę ciut do przodu, spoglądam na jej numer startowy - 188. Widzę, że pani Ewa jedzie na rowerze marki Scott, kadencja pedałowania na medal.


Ewa Włoszczowska i Czesław Lang. Warszawa, 27 kwietnia 2013.

Cały czas tempo jazdy w granicach 30 kilometrów na godzinę. Mkniemy ulicą Bruzdową, która zdaje się nie mieć końca. Długa, wielokilometrowa.

Jadę obok mamy naszej mistrzyni MTB prawie 10 kilometrów. Zaczyna się kostka, nierówności. Scott Ewy Włoszczowskiej płynnie pokonuje teren i stopniowo mi odjeżdża. Metr, robi się 10 metrów, później już sto. Szefowa firmy Quest, stroje kolarskie na medal, znika mi z pola widzenia.

Pokonuję maraton, 39 km, w czasie 1:42:16 h. Na mecie okazuje się, że Ewa Włoszczowska uczyniła to samo, ale o siedem minut szybciej. Gratuluję jej na mecie wspaniałej sportowej formy i mama znakomitej polskiej sportsmenki przypomina ten czas, gdy z córką zaczynały przygodę na rowerach w Family Cup.

Jakby tych emocji (piątkowej sentymentalnej jazdy rowerem po Warszawie, rywalizacji z Ewą Włoszczowską) było mało, na mecie okazuje się, że w mistrzostwach dziennikarzy (45 lat i więcej) zająłem trzecie miejsce.


Trzecie miejsce na podium w rywalizacji dziennikarzy (45 lat i więcej) na dystansie Mini.
Fot. Piotr Pawlak

Staję na podium, otrzymuję brązowy medal, odbieram gratulacje od Agaty Lang-Piermarini (córki naszego znakomitego kolarza i wspaniałego organizatora imprez). Wymieniam uściski dłoni z lepszymi ode mnie - Dariuszem Królickim z Rymanowa (pierwsze miejsce) i Pawłem Szymańskim z Kraśnika (drugie miejsce). Piotr Pawlak, szef poznańskiego Corratec Teamu i zarazem kolarz, fotografuje naszą trójkę.

To dodatkowe emocje, to piękne wrażenia, które zapisuję w swej pamięci.

                                                           Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL