R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 20064819 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-09-22
Zimowe barwy poligonu

 

Rowerzyści w weekendy mkną do Biedruska


Lech Przybylski (z lewej) i Piotr Falbierski na poligonowej drodze ze Złotnik do Biedruska. 13 lutego 2011. 

Objechałem w niedzielę kawał drogi na rowerze. Prawie 60 kilometrów przez znany poligon Biedrusko i wokół niego. Ruch cyklistów w tej okolicy Poznania trwał w najlepsze. Spotkałem w ten dość mroźny i wietrzny dzień wiele fanów MTB: Andrzeja Glesmanna, Lecha Przybylskiego i Piotra Falbierskiego. 

Warto było pokonać ten dystans, zobaczyć na nowo znane okolice i dostrzec nowości. 

 
Andrzej Glesmann kończy w tym roku 72 lata. Poznaniak, człowiek biznesu kilkanaście lat temu zaczął krzewić w Grodzie Przemysła i w Wielkopolsce kolarstwo górskie: zorganizował kilka razy w Karpaczu mistrzostwa naszego regionu, w 1997 roku pojechał z fanami MTB do Włoch - na maraton po Dolomitach.


Przy wyjeździe z poligonu ta droga prowadzi do Maniewa.

"Kuźnia" w Biedrusku, któż jej nie zna, w każdą niedzielę gromadzi pasjonatów MTB. Andrzej Glesmann, rocznik 1939, jest z tego grona najstarszy. Jako młody człowiek wadził się z kolarstwem i wrócił do niego na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Wówczas to kupił sobie rower górski i spodobał mu się ten rodzaj przygody z jazdą po bezdrożach, nierównościach i górach.

Historyczną zasługą Andrzeja Glesmanna jest to, że pod sztandarami Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów - jako wiceprezes PTC - zaczął krzewić kolarstwo górskie w Poznaniu i w Wielkopolsce. To z jego inicjatywy odbyły się trzy razy w Karpaczu (1995, 1996, 1997) mistrzostwa naszego regionu w kolarstwie MTB.

W 1997 Andrzej Glesmann zachęcił do wyjazdu do Włoch około dwudziestu wielkopolskich pasjonatów maratonów MTB - nad Gardę, w Dolomity. Rok później znowu ich tam pociągnął.

W niedzielę 13 lutego nasze rowerowe drogi się przecięły. Andrzej wracał z biedruskiej "Kuźni", gdzie na rowerach zjawili się, między innymi, Zdzisław Obiegała (trzykrotny uczestnik Tour de Pologne), Wiesław Siedziński, Andrzej Mroczkowski i inni. To grono regularnie pedałuje w niedzielę przez poligon Biedrusko, "Kuźnia" jest miejscem odpoczynku, wymiany myśli i planowania jazd dłuższych i krótszych. Oczywiście na rowerze. Spotykają się w tym miejscu zawsze o 12.

Andrzej Glesmann w tym roku kończy 72 lata. Nasze rowerowe drogi przecięły się na ulicy Huby Moraskie. Andrzej kończył niedzielny przejazd, ja go rozpoczynałem. Przez znany poligon, który od jakiegoś czasu jest dostępny dla cyklistów.

W styczniu Wojsko Polskie mocno strzelało, o czym informowały media, ale w lutowe weekendy można pedałować po dobrym asfalcie na trasie Złotniki - Biedrusko (8,8 km) i z powrotem. Lubił tu trenować i czyni to nadal Marcin Sapa (szosowy mistrz Polski 2008), bardzo często można tu spotkać rodzinę państwa Swatów (Edytę, Jacka - rodzice oraz ich dwóch zdolnych kolarsko synów - Sebastiana i Sylwestra).

Jadę asfaltową drogą i widzę dziesiątki ułożonych w jakby artystyczną pryzmę drzew. Wyciągam aparat fotograficzny i słyszę za plecami dźwięk rowerowych opon. Nadjechał Lech Przybylski (1957), jeden z entuzjastów MTB.

– W roku ubiegłym mało jeździłem, ale miałem istotne powody. Przeniosłem się z Suchego Lasu do Tuczna, budowałem dom. Zimą już korzystałem z uroków nowego miejsca zamieszkania. Kiedy zamarzło Jezioro Kołatkowskie - zakładałem łyżwy i wiatr gnał mnie w stronę Wronczyna. W jedną stronę (2,5 kilometra) - przyjemnie, z powrotem ciut trudniej. Ale co za przeżycia, o krok od domu. Na łyżwach. I jak później malinowa herbata smakuje - rozmarzył się handlowiec.

– Wiem, że w "Kuźni" spotykają się pasjonaci MTB. Ja, adwokat Wojciech Pawlak i koledzy spotykamy się w "Dziupli", przy szosie obornickiej - na wysokości drogi na Golęczewo. Dziś przejechałem około 70 kilometrów, w tym roku około 500 - dodał Lech Przybylski, który wie o tym, że 10 kwietnia odbędzie się ogólnopolski maraton po Puszczy Zielonka.

W jednym miejscu poligonu Andrzej Glesmann i jego koledzy rowerowych jazd, w innym Lech Przybylski z Wojtkiem Pawlakiem. Dziesiątki pasjonatów pedałuje od Złotnik do Biedruska i z powrotem po asfaltowej drodze, która przecina poligon.

W niedzielny czas widać było duże połacie zalanej ziemi, podtopionych drzew, sporo biegającej zwierzyny. Przy drodze dużo tablic, nie było ich tyle kiedyś, ostrzegających, by nie wjeżdżać, nie zapuszczać się na teren poligonu (bo grozi to śmiercią lub kalectwem). Gołym okiem z szosy widać, że czołgi ryją teren, że jeżdżą, że zostawiają po sobie ślady.

Wojsko ćwiczy, strzela, jeździ czołgami. Od poniedziałku do piątku. W weekendy, o czym informują tablice, droga jest od rana do zmroku dostępna dla rowerzystów. Mniej tu samochodów, słyszy się śpiew ptaków i odgłosy lecących już na wschód bocianów.

W niedzielę temperatura wynosiła około 0, ale momentami czuło się zimne powiewy wiatru. Ponad cztery godziny na rowerze, przejechany dystans - 57 kilometrów. Średnia prędkość raptem - 13,1 km/h.

Z Biedruska dotarłem do Maniewa. I stamtąd do Świerkówek szosą, dalej do Chludowa. Z tej dużej wsi prowadzi ścieżka rowerowa wzdłuż poligonu (czarny rowerzysta na żółtym tle), do Złotkowa i stamtąd do Suchego Lasu.

Wracałem przed wieczorem. I raz jeszcze pojawiłem się w Złotnikach, przy wjeździe na poligon, by w ciemnościach zrobić zdjęcie tablicy informującej o tym, że o tej porze rowerem już się nie wybieramy do Biedruska.
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL