R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21386047 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-22
Mini triathlon w listopadową niedzielę

 

Cztery godziny biegiem, na rowerze i na pływalni


Poznańska Cytadela - idealne miejsce do biegania. 20 listopada 2011.

Wracam do biegania. Taki zamiar podjąłem jakiś czas temu, ale dzisiaj dopiero przystąpiłem do jego praktycznej realizacji.

Jako młody chłopak, w końcu lat pięćdziesiątych i na początku sześćdziesiątych XX wieku, zacząłem biegać. Inspiracją były sukcesy Jerzego Chromika, Kazimierza Zimnego i Zdzisława Krzyszkowiaka - znakomitych polskich długodystansowców. Czytałem o nich w gazetach, słuchałem z przejęciem relacje radiowe Bohdana Tomaszewskiego z występów polskich lekkoatletów: a to ze Sztokholmu, a to z Tuły, czy jeszcze z innych miejsc w Europie. Triumf Zdzisława Krzyszkowiaka na Igrzyskach Olimpijskich, w jakimś sensie magicznych i niepowtarzalnych, w Rzymie w 1960 roku widziałem w Telewizji Polskiej.

Biegałem zawzięcie kilka lat - średnie dystanse, od 800 do 1500 metrów. Z tamtych lat wyniosłem wiedzę o treningu średniodystansowca, o sposobie stawiania stopy na bieżni, na asfalcie, na trawie lub mchu w lesie. Także o tym, jak to czynić jesienią i zimą, gdy temperatura spada poniżej zera, jak na początku 1962 roku. Biegi były wprowadzeniem do świata sportu: wysiłku, systematyczności, samokontroli własnego organizmu i jego możliwości.

Skończyłem przygodę z bieganiem w wieku 17 lat, w roku 1962. Teraz postanowiłem wrócić do biegania na rekreacyjną miarę. Ale tylko taka może być, gdy ma się 66 lat.


Cytadela - miejsce dla biegaczy oraz rowerzystów i kolarzy.

Niedziela, 20 listopada 2011. Jest godzina 10.45, świeci słońce i zaczynam trucht. Z poznańskiego osiedla Kosmonautów w stronę Cytadeli. Po dziesięciu minutach jestem w tym miejscu, gdzie lutym 1945 roku trwały mordercze walki między Niemcami a nacierającymi Rosjanami ze wsparciem Polaków.

Postanowiłem obiec Cydatelę dookoła: po alejkach pełnych liści, po łące przylegającej do Dzwonu Wolności, w okolicach dawnego toru saneczkowego. Ten pierwszy raz, po tak długiej przerwie, jest dla mnie testem, swego rodzaju sprawdzianem, jak w miarę wysportowany 60-latek może sobie poradzić na nowo z bieganiem.

Przebiegłem dziś 7,42 kilometra w jedną godzinę. Z Cytadeli w stronę Warty (dawnego Parku Szelągowskiego), ulicą Obory, Naramowicką na os. Kosmonautów. Na początku było trudno, drugą część dystansu biegło mi się lepiej. Powiem krótko, z ochotą. Jak kiedyś, gdy chciałem zostać nowym Chromikiem lub Krzyszkowiakiem.

Po godzinie ściągam sportową odzież. Jest mokra, spociłem się mocno. Czuję uda, stopy nie zostały w żaden sposób dotknięte bólem czy też zmęczeniem.


Turyści rowerowi z dwóch kół - "Sigma" z Poznania i "Viator" z Czerwonka - wspólnie dziś pokonali ponad 40 kilometrów z Naramowic przez Biedrusko do Strzeszynka.

Godzina odpoczynku w domu i dalej w drogę. Tym razem na rowerze. Na swojej stałej trasie: z osiedla Kosmonautów przez Cytadelę, wzdłuż Bogdanki, dalej przez Sołacz, Golęcin nad Rusałkę i stamtąd w stronę Strzeszynka.

Spotykam Ryszarda Bróździńskiego - pasjonata maratonów MTB, najczęściej widzianego przeze mnie rowerzystę na tej trasie. Jeżdżę tutaj często i często się widzimy. Niekiedy na imprezach XC lub maratonach MTB, kiedy prowadzę je z mikrofonem w ręku, żartuję, że jesteśmy współwłaścicielami (moralnymi - z uwagi na częstotliwość swych jazd) ścieżki Rusalka - Strzeszynek.

– Zabrałem się za bieganie - słyszę od niego. W poprzednią sobotę, 13 listopada, uczestniczyłem w Biegu Wokół Rusałki. Dystans 5 kilometrów pokonałem w 27 minut i kilkanaście sekund. – Za miesiąc, w grudniu, wezmę udział w drugiej edycji tego biegu.

Umawiamy się na ten bieg, wiedząc aż nadto dobrze, że w środowisku wielkopolskich pasjonatów kolarstwa górskiego jest jeszcze inny fan biegania. Roman Kołodziejczyk z Chodzieży w tym roku, w kwietniu, wystartował w maratonie biegowym w Rotterdamie. Biegło osiem tysięcy ludzi - kobiet i mężczyzn. Roman Kołodziejczyk pokonał granicę trzech godzin i był w pierwszej dwusetce najlepszych zawodników. Chodzieżanin biegał 13 listopada nad Rusałką i będzie także obecny w grudniu.

Bróździński, Kołodziejczyk, Kurek - spotykamy się na grudniowej edycji Biegu Wokół Rusałki. Wiem, że inni pasjonaci MTB, jak choćby Rafał Łukawski, też biegają i to mnie prowadzi do konkluzji: bądźmy w grudniu liczną reprezentacją środowiska kolarzy górskich wśród biegaczy.

31,1 kilometrów na rowerze - taki dziś dystans pokonałem. Po drodze widziałem, jak przed tygodniem, pędzącego treningowo Marcina Sapę, liczną grupę rowerzystów z Wiesławą Kil i Michałem Wasilewskim, która w niedzielę pokonała ponad 40 kilometrów zachodnim odcinkiem Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego.


Całe rodziny spacerowały dziś w Strzeszynku.

W Jeziorze Strzeszyńskim, na oczach licznie zgromadzonych spacerowiczów i rowerzystów, Maksym Rupieta kąpał się odważnie, jak mors. Niedziela była piękna, nie dziwi zatem, że tłumy ludzi spacerowały, jeździły rowerami, uprawiały modny Nordic Walking.

7,42 km biegiem/truchtem w godzinę. 31,1 km na rowerze w dwie godziny. I wieczorem jeszcze mnie podkusiło, by pojechać w stronę miejscowości Koziegłowy. Pływalnia "Akwen" jest kameralna, ma swoją publikę i nawet przed jej zamknięciem (godzina 22) jest prawie zawsze pełno ludzi. Lubię tu pływać, odpoczywać, relasować się maksymalnie.

Godzina w wodzie, w tym tylko 12 długości basenu po 25 metrów, czyli 300 metrów. Resztę czasu spędziłem w solankowym jacuzzi.

Jakby nie liczyć, przez cztery godziny mozoliłem się dzisiaj biegając, pedałując i pływając. Wykonałem mini triathlon, nie na miarę 40-letniego Lance,a Armstronga, który we wrześniu tego roku dał pokaz swej siły w tej trzydyscyplinowej konkurencji podczas zawodów XTERRA USA Triathlon (Snowbasin Resort, stan Utah) — pływając jedną milę, pedałując 20 mil i biegając sześć mil.
  

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL