R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21742294 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-12-12
Październik 2007

 

Mój niedzielny maraton

W niedzielę pokonałem na swym Wheelerze Pro 59, dokładnie, 94000 metrów. Mówiąc inaczej, 94 km. Zajęło mi to 5 godzin 8 minut 24 sekundy. Był to prawdziwy maraton, na trasie którego spotkałem wielu przyjaciół i życzliwych sobie ludzi, i podczas którego uczestniczyłem w dwóch dużych imprezach rowerowych.

Ale po kolei. O tym, że Grażyna i Ryszard Głowaccy z Suchego Lasu organizują 7 października IX Rajd Rowerowy im. Leszka Roszczyka "Pieczona Pyra - Zielątkowo 2007" wiedziałem już na początku roku i stosowny o tym komunikat zamieściłem na swej stronie internetowej. O ile dobrze pamiętam, chyba w końcu marca.
 


Puszcza Zielonka jesienią jest naprawdę piękna.

O tym, że 7 października zostanie oddany uroczyście do użytku w Dąbrówce Kościelnej Cysterski Szlak Rowerowy dowiedziałem się niedawno. Dokładnie 30 września wieczorem z e-maila, który wysłał do mnie jeden z liderów turystyki rowerowej w Poznaniu Ryszard Walerych.

Dwie imprezy w jednym dniu. Dylemat dla rowerzysty, który chciałby być lojalny wobec przyjaciół (z Grażyną i Ryszardem Głowackim pedałowałem w słońcu i deszczu w 2002 przez Niemcy i w 2003 roku przez Niemcy i Danię), i który chciałby także zobaczyć otwarcie nowego szlaku rowerowego.

Wstałem dość wcześnie w niedzielę, by przygotować się do jazdy. Szykowałem stroje kolarskie, napełniałem bidon, nie patrząc na rower. Kiedy zdecydowałem się na jazdę - zobaczyłem coś, czego nie lubi żaden kolarz czy rowerzysta. Po prostu, przebita dętka w przednim kole. I kiedy zabrałem się do wymiany na nową dętkę, ta również okazała się felerna.


Grażyna Głowacka poprowadziła 300 rowerzystów do Zielątkowa.

 

Klejenie, czekanie aż wyschnie, pompowanie dętki, sprawdzanie - i początek jazdy. Ale wcześniej był telefon do przyjaciela, do Ryszarda Głowackiego. I krótki komunikat: - Rysiu o 10 nie będę na końcowym przystanku "Pestki". Będę z wami, dojadę, choć jeszcze nie wiem gdzie.

I ledwie ruszyłem z mej ojczyzny prywatnej, na ulicy Włodarskiej spotkałem Jerzego Migasa, rówieśnika i zarazem amatora przemierzania długich tras na rowerze. Dla niego dystans 150-200 km do pokonania na rowerze, to taka zwyczajność i codzienność. I kiedy spotkaliśmy się u zbiegu Włodarskiej i Naramowickiej, powiedział krótko: - Jedziemy na otwarcie Cysterskiego Szlaku Rowerowego.

Odpowiedziałem krótko: - Jurek, jadę do Głowackich, na "Pieczoną Pyrę". I pojechałem. Wiem, że grupa z Poznania ruszyła o godzinie 10.00 z końcowego przystanku "Pestki", że pół godziny później była w Suchym Lesie (przy tzw. Rydze), że o 11.00 dołączyli do nich rowerzyści z Kiekrza.


Ten znak jest symbolem Cysterskiego Szlaku Rowerowego.

Po drodze jeszcze jedna rozmowa telefoniczna z Rysiem i moje zapewnienie, że ich gdzieś dogonię. Dojechałem do Suchego Lasu i zdecydowałem się na jazdę drogą w stronę Obornik. Przed Złotkowem powitała mnie olbrzymia tablica z napisem: Mistrz świata zaprasza. I poniżej adres Złotkowo, ulica Złota 5. Tu ma swą siedzibę, wytwórnię obręczy i kół rowerowych oraz salon rowerowy Janusz Kowalski, szosowy mistrz świata z Montrealu w 1974 roku.

Jechałem mocno, powyżej 30 km/h, by na skrzyżowaniu dróg z poligonu na Golęczowo i trasy obornickiej być przed rajdowymi rowerzystami. Udało się!

Zdążyłem odstawić swój rower na bok, wyjąć Canona A95 i zrobić pierwsze zdjęcia. Zdzisławowi Obiegale, świetnemu przed laty kolarzowi - startował w Tour de Pologne, rywalowi Czesława Langa, i jego żonie. Ostatnio widziałem się z nimi w Karpaczu (16 września), gdzie pan Zdzisław brał udział w sympatycznej rywalizacji: jeździe na rowerze spod hotelu "Skalny" na Orlinek. Całe 3800 metrów. Cały czas pod górę.


Dąbrówka Kościelna w niedzielne popołudnie.

Patrzę na tym skrzyżowaniu na rajdowiczów i widzę znajome twarze: Grzegorz Napierała, Wiesław Kmieciak, Zbigniew Horemski, ...

Dojeżdżamy do Golęczewa, które było za czasów Hakaty wzorcową wsią zamieszkałą przez Niemców, a które dziś pięknieje za pieniądze Unii Europejskiej.

I jazda przez Zielątkowo, na metę rajdu wyznaczoną na polanie nad Samicą Kierską.

Co tu dużo mówić, przyjechało trzystu (powtarzam - trzystu) rowerzystów, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli od lat dziewięciu lubią rajdować z Głowackimi, z ludźmi z Zielątkowa i innych miejscowości gminy Suchy Las.


Bogactwo stołu polskiego na mecie rajdu w Zielątkowie.

Rozmowy, zdjęcia, jedzenie - swojskie, domowe, nie z cateringu, tak upłynęło mi półtorej godziny na mecie rajdu. I na pożeganie wykonuję zdjęcie Grażyny Głowackiej z wnukiem i kucharzami od wyśmienitej zupy ogórkowej. Patrzę na licznik - przejechałem 24 kilometry.

I odjeżdżam do Dąbrówki Kościelnej. Nie mam mapy z sobą, ale przecież znam wszystkie drogi i dróżki wokół Poznania. Jest godzina 13.30 i wiem tylko jedno: o 15.30 muszę być w miejscu, gdzie nastąpi uroczyste otwarcie i poświęcenie Cysterskiego Szlaku Rowerowego.


Starosta Michał Piechocki (w środku) pokonał 41 km z Wągrowca do Dąbrówki Kościelnej.

Zielątkowo, Golęczewo, przejeżdżam przez tory, przy trasie obornickiej skręcam w prawo. W Złotkowie odbijam w lewo, wkrótce jestem na ulicy Złotej, gdzie Janusz Kowalski z dumą prezentuje w swym salonie rowerowym swą koszulkę szosowego mistrza świata.

W Złotkowie odbijam w lewo i za chwilę jestem na poligonie, jednym z największych i najsławniejszych w Polsce. To Biedrusko, kraina czołgowych ćwiczeń, pięknej przyrody i zwiększającej się w nieprawdopodobnym tempie populacji bobrów.


Oni już wracają do Poznania.

Asfaltowa droga sprzyja szybkiej jeździe, mknę w kierunku kościoła w Chojnicach. Po drodze, po lewej stronie, jakby jakiś zamek. Stworzony przed laty na potrzeby filmu, który tu kręcili Ewa i Czesław Petelscy - o naszym królu Kazmierzu Wielkim.

Jestem już w Biedrusku i pędzę z prędkością 49,7 km/h w stronę mostu na Warcie. Mijam Promnice, zatrzymuję się przy słynnym znaku stop, linia kolejowa Poznań - Wągrowiec, i jadę dalej. I kolejne skrzyżowanie: ja jadę do Trzaskowa - oddalonego o trzy kilometry od drogi Poznań - Murowana Goślina.

Znam Puszczę o nazwie Zielonka dość dobrze: za Trzaskowem odbijam w lewo i jadę do Kamińska (też 3 km). I dalej do Zielonki - następne 5 km. Stąd już tylko 7 km do Dąbrówki Kościelnej. Te siedem kilometrów to jedna z najładniejszych dróg rowerowych w Wielkopolsce.

W Dąbrówce Kościelnej, na placu św. Jakuba, jestem punktualnie o godzinie 15.30. Patrzę na licznik - 62 km, czyli z Zielątkowa przepedałowałem 38 kilometrów. Patrzę na księdza, który święci rowerzystów i CSR, czyli Cysterski Szlak Rowerowy.


Burmistrz Murowanej Gośliny Tomasz Łęcki (czapeczka na głowie) z przyjaciółmi.

Jest starosta wągrowiecki Michał Piechocki, człowiek wielce życzliwy kolarzom i rowerzystom. 11 i 12 sierpnia w jego mieście odbyły się ogólnopolskie zawody szosowe mastersów, zaś pan starosta honorował ich pucharami i dyplomami. Miesiąc później, 12 września, przez Wągrowiec jechał 64. Tour de Pologne i Michał Piechocki był razem z tysiącami mieszkańców swego miasta. W sobotę w Wągrowcu odbyły sie zawody MTB pod patronatem pana starosty. W sobotę w Wągrowcu - przed uroczystością honorowania najlepszych zawodników MTB - pan Piechocki licznej rzeszy kolarzy i kibiców zrobił mały wykład. O tym, że cystersi dobrze zasłużyli się Polsce.

W niedzielę starosta Michał Piechocki siadł na rower, marka Wheeler jest prawie niezawodna, i jechał do Dąbrówki Kościelnej. I przejechał 41 kilometrów. W towarzystwie Wojciecha Gogolewskiego, niezawodnego organizatora imprez MTB w Wielkopolsce.


Andrzej Kaleniewicz kocha jazdę na rowerze, jest autorem dziewięciu atlasów rowerowych po Wielkopolsce.

Księża, władze Wągrowca, Murowanej Gośliny, Czerwonaka i innych gmin na terenie i wokół Puszczy Zielonka są obecni. Jak również rowerzyści, znani dziennikarzom od lat: Zdzisław Jankowski ma 63 lata i przyjechał do Dąbrówki Kościelnej aż z Mosiny. To także Jerzy Migas, 62 lata, mistrz pokonywania długich dystansów, którego rano spotkałem u zbiegu ulic Włodarskiej i Naramowickiej.

Około 16.30 rowerzyści zaczynają się rozjeżdżać. Do Poznania, do Skoków, do Owińsk, czy też do Wągrowca. Ja też sie zbieram, mając świadomość, że do Poznania jest jeszcze około 30 km.


Ryszard Walerych (pierwszy z prawej) w drodze powrotnej do Poznania.

Między Dąbrówką Kościelną a Zielonką jadę w towarzystwie Ryszarda Walerycha i jego poznańskich przyjaciół. Od Zielonki jadę już sam, pedałując ciut szybciej od rowerowych cyklistów. Po drodze zjeżdżam jeszcze do Tuczna, do tej niesamowicie pięknej "Wiśniczówki", gdzie nie tylko pierogi każdemu smakują


"Wiśniczówka" w Tucznie zawsze otwarta dla rowerzystów.

Tuczno - Kicin - Koziegłowy - Poznań. Wróciłem do domu o zmroku, pokonując dokładnie 94 kilometry. W lesie między Tucznem a Kiciniem, przy zapadającym zmroku, musiałem uważać, by nie zderzyć się z jeleniem/jeleniami.

I jeszcze jedno miłe spotkanie po drodze: z kimś, kto zna się na grzybach i potrafi na tej podstawie przedstawić prognozę pogody. Przed dwoma tygodniami - licznie, bardzo licznie - w lasach pojawiły się opieńki. To znak, że za dwa tygodnie spadnie pierwszy śnieg. Na nasze polskie wybory. Dużo śniegu.

Przejechałem w niedzielę 94 kilometry. Poznań - Suchy Las - Jelonek - Złotniki - Złotkowo - Golęczewo - Zielątkowo - Golęczewo - Złotkowo - poligon Biedrusko - Promnice - Bolechowo - Trzaskowo - Kamińsko - Zielonka - Dąbrówka Kościelna - Zielonka - Tuczno - Kicin - Koziegłowy - Poznań.

To był niedzielny maraton. Mój maraton. Widziałem dwie duże imprezy rowerowe i zadowolonych ludzi. Tych, którzy sprawują władzę, jak również i tych, którzy od niej oczekują, by była gotowa rozumieć potrzeby rowerzystów.

Imprezy w Zielątkowie i Dąbrówce Kościelnej wskazują, że sprawy idą w dobrym kierunku. 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL