R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17759684 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-26
W pięć godzin objechałem
gminę Suchy Las

 

83 kilometry niezapomnianej jazdy

W czwartek 3 czerwca 2010 po południu siadłem na rower, by tym razem podjąć się szlachetnego wyzwania i za jednym zamachem objechać gminę Suchy Las. Udało się: pedałowanie zajęło mi prawie pięć godzin, przejechałem ponad 83 kilometry na swym Wheelerze Pro 59 i po drodze spotykałem ciekawych ludzi i zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć.

Najpierw napiszę o swych sportowych doznaniach. Kiedy dojechałem do Złotnik, ulica Łagiewnicka, znalazłem się na początku drogi prowadzącej przez poligon Biedrusko. Znany jest nie tylko wojskowym, nie tylko mieszkańcom gminy Suchy Las, ale i filmowcom, którzy - wykorzystując jego teren i urodę - kręcili tu filmy. Jeden z nich był dziełem Jerzego Hofmanna i obraz "Ogniem i mieczem" obejrzała większość Polaków.


Takie niebo towarzyszyło mi podczas jazdy między Zielątkowem a Golęczewem.

Asfaltowa droga przez poligon, od Złotnik do Biedruska - liczy dokładnie 8860 metrów, dotąd dostępna była tylko rowerzystom na podstawie specjalnych przepustek, mogli z niej oni korzystać podczas rajdów organizowanych przez Towarzystwo Przyjaciół Gminy Suchy Las. Innych pasjonatów pedałowania zatrzymywała policja lub żandarmeria wojskowa.

Od 16 maja 2010 Wojsko Polskie i gmina Suchy Las wprowadziły jednolity regulamin, który pozwala na korzystanie z tej drogi, ale tylko w soboty i niedziele oraz dni ustawowo wolne od pracy.


Droga z Moraska do Suchego Lasu jest urokliwa o każdej porze roku.

Byłem wczoraj po raz pierwszy w tym roku na tej lubianej przez kolarzy (Marcin Sapa lubi też tu trenować) i cyklistów drodze. Startowałem w Złotnikach, przy tablicy z regulaminem, kończyłem jazdę na czas w Biedrusku przy figurce. Dystans 8860 metrów starałem się pokonać jak najszybciej, choć wielkim utrudnieniem był wiatr. Dmuchający prosto w twarz. W okolicach ruin kościółka w Chojnicy, 6 km od początku jazdy, spojrzałem na stoper: 12 minut 3 sekundy. Końcówka nie była imponująca, nie były dlań zbyt wielką przeszkodą słowa powitania wobec rodziny Swatów, która dwójkami podążała w stronę Złotnik. Czas 18 minut 31 sekund oznacza, że średnia prędkość wyniosła 28,7 km/h.

Przed kilku laty, kiedy policja i żandarmeria nie były takie obowiązkowe, i kiedy możliwość jazdy była nie tylko w świąteczne dni bardziej możliwa, na innym rowerze, Trek 930 SHX, pobiłem swój rekord na tej trasie: 15 minut 42 sekundy. Te 942 sekundy jazdy przeliczone na średnią dają 33,85 km/h.


Huby Moraskie - piękna ulica na obrzeżach Poznania.

Kiedy tak na ławeczce w "Kuźni" podliczałem dane z tego przejazdu, spotkałem Katarzynę Andrzejewską. Absolwentka UAM, biolog, od lat znana jest w wielkopolskim środowisku MTB. Kiedyś startowała z sukcesami w zawodach XC, teraz bardziej kręcą ją maratony na rowerach górskich. Przed niespełna rokiem, ten poznański - organizuje go Maciej Grabek, na dystansie Medio przegrałem z Panią Magister, której ojciec Lech też jest wielkim pasjonatem rowerów.


Tablica informująca o możliwości wjazdu na poligon Biedrusko.

Czasówka zaliczona, po niej rowerowy przejazd przez most w Biedrusku. Widać z niego jak szeroka zrobiła się Warta, jak szeroko rozlała swe wody - szczególnie na północ od mostu.


Widok na Wartę z mostu w Biedrusku.

Promnice, za nimi widzę piękne drzewo, które fotografuję od lat - w różnych porach roku. Najczęściej jesienią, choć ostatnio jechałem tutaj we wrześniu 2009 roku, razem z Krystyną Skommer z Fundacji All For Planet, Andrzejem Kaleniewiczem z Urzędu Marszałkowskiego i liczną grupą ludzi, kiedy uroczyście po raz pierwszy przejeżdżano zachodnim odcinkiem Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego (prowadzi z Poznania do Międzychodu).

W Złotyryjsku, jest taka miejscowość, między Promnicami a Mściszewem, niespodzianka. Spotykam Olka Dehmela, tego samego, który w Bielawie 16 maja wygrał rywalizację na dystansie Mini w kategorii M6 (60 lat i więcej) w Skandia Maraton Lang Team. Były wioślarz, triathlonista, obecnie kolarz szosowy i MTB tutaj mieszka i w swym domku gospodarczym pokazał mi miejsce dla ośmiu rowerów. Jego, córki, zięcia, także trójki wnuków (jeden z nich Marceli ukończył w tym roku w Chodzieży dystans Rodzinny razem z ojcem).


Olek Dehmel i jego rowerowa rodzina.

W Starczanowie licznik notuje odległość 32 kilometrów. Nie jadę jednak w stronę Śnieżycowego Jaru, tylko kieruję się do Uchorowa. I liczę po cichutku na to, że w dniu święta (Boże Ciało) w tej wsi będzie otwarty sklep. Tak jest istotnie i w tej wsi, 10 kilometrów stąd do Obornik, zaopatruję się w wafelki i batony.

Uchorowo - Oborniki. 10 kilometrów. Gładki asfalt sprzyja szybkiej jeździe i nadspodziewanie szybko zbliżam się do toru motocrosowego, gdzie przed sześcioma dniami odbyła się czwarta edycja Pucharu Wielkopolski - Thule Cup 2010 w kolarstwie górskim. Jej bohaterami byli: Radosław Tecław z Bydgoszczy (elita) i masters Rafał Chmiel - Strzelce Krajeńskie.


To drzewo fotografuję od lat, w różnych porach roku.

Zjeżdżam w dół toru motocrosowego i widzę, że jego fragment jest zatopiony: zalany przez wody Warty.

Mam 45 kilometrów na liczniku od początku czwartkowej jazdy na trasie: Poznań, Morasko, Suchy Las, Złotniki, Biedrusko, Promnice, Złotoryjsko, Mściszewo, Starczanowo, Uchorowo, Łukowo, Oborniki.


Tor motocrosowy w Obornikach. 30 maja 2010 ścigali się tutaj kolarze górscy.

Wiem, że nie pojadę krajowa Jedenastką do Poznania, tylko szlakiem rowerowym. Za mostem na Warcie skręcam w lewo, przejeżdżam pod wiaduktem i kieruję się w stronę Gołaszyna. Leży trzy kilometry na południe od Obornik, dużo tu nowych domów i panuje sielski nastrój. Jest dość późno, 18.45, a przede mną jeszcze kawał drogi do Poznania.

Za Gołaszynem na asfaltowej drodze spory podjazd, przerzucam na najmniejszy tryb z przodu i największy z tyłu. Wieś Maniewo ma ładny kościół, na wieży którego bociany uwiły sobie gniazdo.

Oborniki, Gołaszyn, Maniewo, Świerkówki - tędy prowadzi szlak rowerowy, znakowany na zielono, wszystkie te miejscowości znajdują się poza terenem gminy Suchy Las.


Słońce jakby chciało zapalić kulę ziemską. Jestem 2 kilometry od Zielątkowa.

Jest już po godzinie 19, jest ciepło i niezwykle świeci słońce. Jade w jego stronę, przejeżdżam Jedenastkę i jestem w Wargowie. Jadę na zachód, wkrótce jestem na skrzyżowaniu, na którym znaki drogowe informują, że do Objezierza są 4 kilometry, do Zielątkowa - dwa.

Zielątkowo (dużo nowych okazałych domów, rezydencji), Golęczewo. Ta ostatnia miejscowość ma od lat zapewnione miejsce w historii, gdyż w czasie zaborów Niemcy (Hakata) postanowili tutaj urządzić wzorcową wieś. Ślady XIX-wiecznego ładu przestrzennego widoczne są na każdym kroku w jej centrum.


Siedziba OSP w Golęczewie.

Z Golęczewa wracam na Jedenastkę. Mój Wheeler jedzie już oświetlony i z przodu, i z tyłu. Czwartkowy wieczór, aut niewiele. W Złotkowie, po lewej stronie, przy drodze stoi olbrzymia tablica z napisem "Mistrz świata zaprasza". To Janusz Kowalski, znakomity przed laty kolarz i zarazem szosowy mistrz świata z 1974 roku (Montreal/Kanada), w Złotkowie ma swą firmę Saiko i także salon rowerowy. Można w nim nabyć dobre rowery, odzież, buty, wszystko to, co niezbędne w jeździe na rowerze.

Mój Wheeler Pro 59, na którym jeżdżę od kwietnia 2007 roku, i z którego jestem bardzo zadowolony, jest stąd - ze Złotkowa. Doradził mi go Janusz Kowalski, mistrz świata, serdeczny przyjaciel. Złotkowo, ulica Złota 5 - w tej wsi w tym miejscu można kupić markowe rowery świata.

Do Suchego Lasu dojeżdżam już w ciemnościach. Stąd w stronę osiedla Jana III Sobieskiego i dalej do siebie - na osiedle Kosmonautów.

Zapis licznika jest następujący: dystans - 83,38 kilometrów, średnia prędkość - 17,4 km/h, czas jazdy - 4:46:49 h, maksymalna prędkość - 49,7 km/h.

Lubię jazdę rowerem przed wieczorem i nocą. W czwartek było o tej porze ciepło, około 18 stopni Celsjusza.

Objechałem w czwatek 3 czerwca 2010 gminę Suchy Las, którą dobrze znam i jej ludzi. Z nimi w minionych latach brałem udział w wielu rajdach turystycznych, w wielu rowerowych wyprawach międzynarodowych. Do Isernhagen pod Hanowerem jechaliśmy wspólnie w 2002 roku, rok później przez Niemcy do Danii, przed dwoma laty z Czech wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry do Świnoujścia, przed rokiem z Suchego Lasu przez Polskę Czechy, Słowację do miasta Tamasi na Węgrzech.

W tym roku z przyjaciółmi z Suchego Lasu jadę przez trzy tygodnie po Europie. Nasz szlak rowerowy wiedzie z Polski przez Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię i Szwecję. Na początku sierpnia wracamy do Gdańska, ale już teraz trzeba szykować formę.

Można ją wykuwać na asfaltowej drodze Złotniki - Biedrusko, ale rowerzystom polecam także asfalty Gołaszyna, Maniewa, Świerkówek, Wargowa, Zięlatkowa, Golęczewa. Gmina Suchy Las i jej okolice sprzyjają dobrej, szybkiej i bezpiecznej jeździe. Nie tylko w Boże Ciało.
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL